03 marca

#465. 27 śmierci Toby’ego Obeda | Joanna Gierak-Onoszko


Najbardziej toporny reportaż wszechczasów.


W tym roku po reportaże sięgam stosunkowo często, a w ostatnim czasie wyjątkowo głośno zrobiło się o tekście polskiej autorki 27 śmierci Toby’ego Obeda. Skoro był dostępny w katalogu Legimi, to od razu się na niego zdecydowałam. Od momentu, jak przeczytałam tę książkę minął już jakiś miesiąc, a ja nadal myślę o niej bardziej w kategoriach, że ciężko było mi ją przeczytać, niż że przedstawiała okropną historię, którą warto było poznać.

Przyznaję, że w moich wyobrażeniach Kanada zawsze była miejscem, które kojarzyło mi się ze szczęściem i uprzejmością. Co prawda historia Kanady wcale nie musi przekreślać tej uprzejmości, ale mam wrażenie, że o szczęściu już ciężko mówić, a przynajmniej u części społeczeństwa. Joanna Gierak-Onoszko spędziła w Kanadzie dwa lata, a jej reportaż zdecydowanie burzy wyobrażenia i wszelkie stereotypy dotyczące tego kraju. To opowieść o krzywdach dokonywanych na rdzennych mieszkańcach, o wywożeniu dzieci do oddalonych o setki kilometrów internatów, w których na własnej skórze poznawały czym jest prawdziwe okrucieństwo, gdzie były torturowane i gwałcone.

Mimo że ta historia jest naprawdę przerażająca, to nie potrafię do końca wyobrazić sobie skali doznanych krzywd, a jednocześnie styl autorki sprawił, że momentami po prostu się nudziłam i nie chciało mi się w to głębiej wchodzić. Nie brzmi to może zbyt dobrze, ale już wyjaśniam – nie nudziła mnie historia Kanady, a sposób jej przedstawienia. Reportaż ten liczy niecałe 350 stron, na których mam wrażenie, że kilkukrotnie powtarzano te same informacje – chociażby o ucieczkach z internatów, czy nawet informacje o podejściu do rdzennych mieszkańców. Autorka zebrała wszystkie informacje w jakiś bardzo chaotyczny bliżej nieokreślony układ, gdzie przez pierwszą połowę książki w ogóle nie wiedziałam o co chodzi i o pogromie wspomniała tylko od niechcenia. Natomiast w drugiej części reportażu dopiero przechodzimy do sedna sprawy, na poważnie wchodzimy w tę mroczną historię, ale tutaj też miałam poczucie, że mało było konkretów, a więcej jakiegoś takiego przeżywania. Jakby to zostało napisane na hura w momencie, w którym autorka dowiedziała się jak to wyglądało i dostała nagłego słowotoku, a ten postanowiła od razu spisać. Nieuporządkowane, z powtórzeniami i takie trochę na odwal się.

27 śmierci Toby’ego Obeda to reportaż, który budzi we mnie dość mieszane uczucia. Nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek książka sprawiła mi tyle trudności w przeczytaniu, żebym tak bardzo nie chciała jej czytać, jednocześnie chcąc poznać historię do końca. Przyznaję się, że czytałam ją na siłę, a po skończeniu poczułam dużą ulgę i odetchnęłam ze spokojem, że to już koniec. I chociaż mam tak dramatyczne wspomnienia z nią związane, to chciałabym, żebyście zwrócili na nią uwagę, bo zawarta w niej historia jest naprawdę przerażająca, a co gorsza – nie mówi się o niej. A ja tymczasem będę szukać innego reportażu w tym temacie, który swoją formą nie będzie mnie tak odrzucał, jak było to w tym przypadku…






Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Data wydania: 22 maja 2019
Moja ocena: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.