06 listopada

Subiektywne porównanie | Legimi i Storytel


O dwóch książkowych abonamentach, z których miałam okazję już korzystać.


Czas na porównanie Legimi i Storytel. Z pierwszej platformy korzystałam od czerwca 2018 roku do sierpnia 2019, gdzie regularnie wykupowałam abonament ebookowy, natomiast przez trzy ostatnie miesiące korzystałam z okresu próbnego ebooki i audiobooki. Mimo że w Legimi niczego mi nie brakowało, to zdecydowałam się na mały skok w bok do Storytel. Znowu, bo w 2016 roku już korzystałam przez chwilę z ich usług, sprawdzałam jak to w ogóle funkcjonuje, ale jakoś jednak nie było nam po drodze. Po dwóch tygodniach ponownego korzystania z tej drugiej platformy mam sporo wniosków i potrafię to jakoś zgrabnie podsumować, bo zdarza się, że dostaję pytania gdzie warto, czym się różnią i jak się na nich pracuje.



To, że kiedyś nie lubiłam czytać książek już na pewno wiecie. Przekonałam się kilka lat temu, jakoś tak zupełnie przez przypadek. W tym momencie to jest zupełnie nieistotne. Ważne jest natomiast to, że jak już zaczęłam czytać, to nie przyjmowałam do wiadomości, że sięgając po audiobooki i ebooki też czytam. Byłam totalnie na nie względem książek w formacie innym niż papierowy. Do czasu. Pewnego pięknego dnia udało mi się wygrać czytnik ebooków w jednym internetowym konkursie i mimo że podchodziłam do nich z dystansem, to szybko okazało się, że totalnie straciłam dla nich głowę. Papierowe jeszcze się dla mnie liczyły, ale czytanie książek na niewielkim, lekkim i podświetlanym urządzeniu okazało się spełnieniem moich marzeń.

Aktualnie po książkę papierową sięgam w ostateczności. Nie chce mi się jej dźwigać, nie chcę jej wyginać i łamać jej grzbietu, często mam problemy z odpowiednim oświetleniem, żeby nie męczyć oczu… Mnóstwo mam problemów z egzemplarzami papierowymi, dlatego wybieram ebooki i audiobooki. Przez ostatnie dwa miesiące najchętniej korzystałam z audiobooków.



Te dwie platformy są bardzo od siebie różne i w zasadzie najlepiej dopasować je pod siebie, pod indywidualne potrzeby.


Oczywiście i jedna, i druga platforma ma też książki w tym drugim formacie, ale jest ich zdecydowanie mniej. Chociaż to też tak nie do końca.

Legimi ma jedną ogromną zaletę - ma możliwość przekonwertowania ebooka w audiobooka. W takiej sytuacji jest on odczytywany przez syntezator mowy, a ten wyczytuje treści automatycznie, ciągiem, dosłownie jak leci. Zagraniczne nazwy czyta tak, jak zostały zapisane, no i średnio idzie mu z intonacją. Oczywiście w katalogu znajduje się całe mnóstwo tych w pełni profesjonalnych audiobooków i wyszukiwanie jest intuicyjne, ale dla osób, które wiedzą czego szukają. Ja zazwyczaj mam ten problem, że nie wiem, na jaką książkę aktualnie mam ochotę i liczę, że coś ciekawego uda mi się odnaleźć w katalogu, a ten zazwyczaj nie chciał ze mną współpracować. Konkretne filtry, które chciałam nałożyć zupełnie nie współpracowały z zaznaczonym formatem książki i ostatecznie uzyskiwałam listę ebooków. Te co prawda mogłam przesłuchać na syntezatorze, ale tak jak na początku korzystania z wersji audio w Legimi byłam zachwycona tą funkcją, to później mózg odmówił mi posłuszeństwa i przestał skupiać się na tym, co IVONA mówi. Poniżej zupełnie przykładowy film z syntezatorem wykorzystywanym z tych audiobookach, żebyście wiedzieli o czym mówię. W każdym razie nadal uznaję to za zaletę, bo można się do tej formy przyzwyczaić i jest dużym udogodnieniem, ale przy dłuższym użytkowaniu niestety męczy.



Jeżeli chodzi o największą zaletę Storytela, to jest nią ogromna baza anglojęzycznych audiobooków. Polskich też jest sporo, zdecydowanie jest w czym wybierać, ale te angielskie przekonały mnie do zainwestowania w comiesięczny abonament. Storytel ma też znacznie lepszą aplikację niż Legimi, ta zdecydowanie lepiej funkcjonuje na moim androidzie (o szczegółach zaraz), ale też ma dużo łatwiejsze wyszukiwanie innych tytułów, podobnych do aktualnie słuchanego.



Nie lubię się z aplikacją Legimi i często doprowadzała mnie do skraju psychicznej wytrzymałości.  Ale żebyśmy mieli pewność - przy korzystaniu z ebooków nie miałam z Legimi żadnych problemów, krzaczyć zaczęło się dopiero przy audiobookach. Zdarzało się, że audiobooki zatrzymywały się w jakimś momencie bez możliwości wznowienia słuchania - jakby aplikacja po prostu się zawieszała. Od razu uprzedzę, że nie zależało to od ilości pobranych rozdziałów, bo zawsze wszystkie hurtowo zgrywam na raz, zanim zacznę słuchać konkretnej książki. Po prostu się zawiesza, a jedynym ratunkiem jest wyłączenie aplikacji. To oczywiście wiąże się z niezapisanymi zmianami na koncie i wznowieniem słuchania od momentu, w którym się zaczęło przed zawieszeniem. Dla przykładu: jak słuchałam audiobooka przez dwie godziny, a aplikacja się zawiesiła, to ręcznie musiałam wyszukiwać moment, który kojarzyłam jako ten najbardziej zbliżony do momentu zwiechy. Mam wrażenie, że ta aplikacja totalnie żyje swoim życiem, bo często też kiedy na chwilę zatrzymywałam audiobooka ta się po prostu wyłączała.

Chociaż jeszcze na koniec przyznam jej, że jest znacznie bardziej przyjazna osobom, które swoimi wynikami czytelniczymi dzielą się w sieci, tak jak ja. Po każdej skończonej książce ukazuje się panel do oceny danej pozycji i chociaż Storytel też taką funkcję ma, to ta w Legimi jest bardziej czytelna dla osób, z którymi dzielimy się tą informacją. Dla większości użytkowników to pewnie nic nieznaczący detal, a ja jednak zwracam na to uwagę. Chociaż to i tak jej nie ratuje.

Z aplikacją Storytel nie mam dosłownie żadnych problemów. Audiobooki działają pod moje dyktando, podobnie zresztą jak sama aplikacja, która się nie wyłącza się do momentu, kiedy ja tego chcę. Oczywiście można się tutaj doszukiwać jakiś ukrytych plusów i minusów na korzyść obu stron - jak chociażby szybsze zużywanie baterii telefonu, kiedy aplikacja cały czas jest jako zminimalizowana a nie wyłączona - natomiast to są moje oczekiwania względem aplikacji do odsłuchiwania książek w wersji audio. Chcę, żeby właśnie tak działała ta aplikacja. W tej kwestii zdecydowanie wygrywa Storytel.

Tutaj warto jeszcze wspomnieć, że kolejnym plusem aplikacji Storytel jest funkcja, dzięki której pod panelem konkretnej książki wyskakują propozycje, które mogą nas zainteresować. Na podstawie naszych wyborów aplikacja podsuwa kolejne tytuły, które mogą nadać się na kolejne słuchanie lub czytanie. Nie mam żadnych pytań.



To temat, w którym nie potrafię wyróżnić jednej platformy, która osobiście wydaje mi się bardziej funkcjonalna. Moja niepewność prowadzi mnie do tego, że póki co korzystałam z obu platform i dopasowywałam się pod to, co one oferują.



Obie mają wady i zalety, które w zasadzie wykluczają się wzajemnie. Chodzi mi o to, że jeżeli na Legimi książki dostępne są w dniu premiery, to na Storytel trzeba na nie na pewno czekać. W Legimi łatwiej wyszukać ebooki, natomiast w Storytel audiobooki i tutaj jeszcze raz plus za podpowiedzi z podobnymi tytułami. Storytel idealnie nadaje siędla osób, które lubią słuchać audiobooków po angielsku, a na Legimi praktycznie ich nie znajdziemy.


Największą zauważalną wadą obu tych platform są braki w wydawnictwach - na Legimi i Storytel nie przeczytamy ani nie posłuchamy chociażby książek Wydawnictwa Znak czy Wydawnictwa Otwarte. Okazuje się jednak, że Storytel ma znacznie większe braki, bo nie znajdziemy tam również książek Wydawnictwa Albatros, które ja osobiście bardzo lubię. Tutaj z pomocą akurat przychodzi często Legimi, gdzie te książki w wersji audio znajdziemy. I nie jest to bezpośredni zarzut do żadnej z platform, bo tutaj też chodzi o pewne zasady wydawców, ale myślę, że warto wiedzieć o tych brakach zanim ostatecznie zdecydujecie się na któryś z abonamentów.



Od razu zaznaczę, że rozpatruję przypadki pełnego dostępu do obu platform, gdzie nie ma żadnych ograniczeń. Ceny abonamentu w Legimi zależą przede wszystkim od tego, czy zamówienie dokonywane jest z czytnikiem, czy chodzi o samą usługę. Różnice niby nie są duże, bo to 8 zł miesięcznie w przypadku pakietu z ebookami i 5 zł przy pakiecie ebooki i audiobooki, ale zawsze to kilka złotych w kieszeni. Jeżeli o mnie chodzi, to nauczyłam się już, że abonamentowe usługi zawsze bardziej opłaca się brać bez sprzętu, ale to też jest indywidualna decyzja, więc nikomu nic nie narzucam. Czy opłaca się korzystać z Legimi? W najdroższej możliwej opcji za miesięczny dostęp bez ograniczeń zapłacimy 44,99 zł, co w przeliczeniu na papierowe książki wychodzi coś koło dwóch i to kupionych w którejś z najtańszych księgarni internetowych. W Empiku to jedna i dwie czekolady z marketu. Ale dzięki Legimi możemy przeczytać i przesłuchać znacznie więcej książek, powiedziałabym nawet, że tyle, ile dusza zapragnie. Więc jeżeli ktoś pyta mnie o zdanie, to ja uważam, że bardzo się opłaca, o ile faktycznie planujemy przeczytać kilka książek i nie zależy nam aż tak bardzo na ich fizycznej wersji.

Warto też wspomnieć, że Legimi w ofercie ma też inne pakiety dostępności, ale z ograniczeniami. Dla tych, którzy czytają mniej. Jednak za ograniczeniem dostępu idzie też niższa cena.

No i ważna informacja numer dwa. Legimi ma w swojej ofercie pakiet ebooków bez limitu dostępny dla osób, które posiadają usługi w sieci Play. W tym przypadku za miesięczny abonament płacimy 19,99 zł i jest on automatycznie doliczany do rachunku wystawianego przez operatora. Korzystałam z tej usługi ponad rok i w najbliższym czasie planuję do niej wrócić.

Jeżeli chodzi o Storytel - tutaj nie ma zbyt dużego pola do popisu. Mamy jeden stały abonament, który wynosi 29,90 zł i upoważnia on do nielimitowanego korzystania z katalogu. Słuchasz i czytasz ile chcesz. Jest kilka opcji płatności, w tym też dopisanie opłat za abonament do rachunku telefonicznego, co dla mnie zawsze jest najlepszą możliwą opcją. Czy się opłaca? Pewnie, że tak!




Jeżeli miałabym się zdecydować na jedną opcję, to teraz wybrałabym Storytel, ale tylko dlatego, że mam mniej czasu na bezczynne siedzenie i czytanie książek. Audiobooki rozwiązują mój problem,  ale tylko te w wersji profesjonalnej, a nie z IVONĄ, ale wyczuwam w powietrzu szybki powrót do Legimi. Najbardziej korzystną dla mnie opcją wydaje się być korzystanie z Legimi w Play, dzięki któremu mogę mieć dostęp do nowości już w dniu premiery, ale jednak też równoległe korzystanie ze Storytel, który przekonuje mnie do siebie ilością anglojęzycznych książek w wersji audio.

Biorąc pod uwagę to, że koszt utrzymania obu tych platform w moim przypadku to niecałe 50 zł, to i tak myślę, że to rozsądna cena i wcale nie tak duży wydatek jakby się wydawało. Zakładając, że czytam około dwunastu książek miesięcznie, z czego niech trzy pochodzą od wydawcy, zostaje dziewięć. Dzieląc moje miesięczne opłaty na dziewięć książek wychodzi, że za przeczytanie jednej płacę około 5,50 zł. W tej cenie mało prawdopodobne jest, żeby udało mi się dorwać nowość wydawniczą jeszcze w dniu premiery, albo przesłuchać jakiegokolwiek audiobooka z prawdziwego zdarzenia. Co prawda nie mam fizycznej wersji żadnej z tych książek, ale często ostatnio okazuje się, że te papierowe egzemplarze są dla mnie dużym problemem. Oczywiście chciałabym mieć kiedyś wielką i piękną domową biblioteczkę, ale w aktualnych warunkach jest to niemożliwe. Także już na koniec chciałam po prostu powiedzieć, że zdecydowanie wolę korzystanie z Legimi i Storytel niż zbieranie papierowych egzemplarzy. A obie platformy mimo swoich wad, przekonują mnie, że warto z nich korzystać.



2 komentarze:

  1. Ola Liszewska (mrsfoxypikuss6 listopada 2019 21:15

    Z Legimi korzystam od prawie trzech lat, pierwotnie miałam abonament na same ebooki, od stycznia razem z audiobookami. Testowałam aplikację na wszystkich systemach (także na Windows Phone), kiedy miałam telefon na Androidzie też zauważyłam, że aplikacja się zacina, raz miałam też sytuację, że usunęły mi się pliki książki. Na iOS, choć dopiero niedawno dostałam aktualizację do nowego wyglądu działa o niebo lepiej. Mi Legimi wystarcza, mamy też wykupiony EmpikPremium, gdzie mamy możliwość korzystania z EmpikGo, ale z niego docelowo będzie korzystać mąż. Do słuchania książek przekonałam się niedawno

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Legimi jest kilka książkę wydawnictwa Otwarte lub Znak, ale są one dostępne w postaci audiobooków Biblioteki Akustycznej. ��

    OdpowiedzUsuń

Copyright © rude recenzuje.