26 stycznia

#455. Był sobie chłopczyk | Ewa Winnicka


Przez dwa lata nikt nie zauważył śmierci chłopca.


Byłam kiedyś na panelowym spotkaniu autorskim, na którym w roli głównej pojawiła się między innymi Ewa Winnicka. Zupełnie nie znałam jej książek, wcześniej – przed spotkaniem – nie sprawdziłam nawet, jakie książki napisała. Ale, że byli tam też inni autorzy, których twórczość dla odmiany już znałam, to nie zrobiło mi to większej różnicy. Kiedy jednak autorka doszła do głosu, zaczęła opowiadać o sprawie śmierci chłopca, którego nikt nie szukał, którego rodziców nie można było znaleźć, zainteresowałam się tą książką. Myślę, że bardziej przez zaangażowanie i takie empatyczne, ludzkie podejście autorki do incydentu, przez to jak sama o nim mówiła, niż z chęci poznania tajemnicy i rozwiązania jej. Chociaż moja ciekawość też była ogromna.

Był sobie chłopczyk to stosunkowo krótki i gabarytowo niewielki reportaż. Po jego przeczytaniu powiem, że po prostu jest niepozorny. Wywołał we mnie mnóstwo emocji, szczególnie niedowierzania i złości, których pojawienia się raczej się nie spodziewałam. Nie potrafię zrozumieć, jak coś takiego mogło się stać i nikt z najbliższych znajomych czy rodziny, niczego nie zauważył. Historia zaczyna się od znalezienia zwłok chłopca w stawie w Cieszynie. Zupełnie bezimienny chłopiec, którego ciałko porzucono na pastwę losu. W niedługim czasie pochowany jako Jaś, bez nikogo bliskiego, opłakiwany wyłącznie przez cieszyńską społeczność.

Winnicka w swoim reportażu przedstawia najbliższą rodzinę chłopca i zdarzenia poprzedzające dzień jego zabójstwa. Sięga sporo w przeszłość, chcą wyraźnie nakreślić zachowania poszczególnych antybohaterów tego reportażu, ale także pokazać, że przy takich patologicznych relacjach rodzinnych po prostu coś już wisiało w powietrzu. Niby reportaż napisany bez bezpośredniego oceniania kogokolwiek, bez wplatania prywatnych opinii, ale jednak wywołuje dość jednoznaczne i negatywne emocje u czytelnika. Oczywiście najbardziej względem rodziców, którzy dopuścili się morderstwa, którzy przez tak długi czas próbowali je zatajać, aby uniknąć odpowiedzialności, ale także najbliższych rodziny, czy samego systemu.


Myślę, że warto przeczytać ten reportaż. Może nie jest wybitny, ale przedstawiona historia może dać do myślenia i nauczyć reagować na to, co dzieje się dookoła. Niejednokrotnie miałam do czynienia z sytuacjami, w których społeczeństwo bało się reagować, co z jednej strony jest dla mnie zrozumiałe, ale z drugiej może przynosić katastrofalne skutki. Nauczmy się na tej dramatycznej historii, że nasz głos ma zawsze znaczenie i że po prostu warto reagować.






Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 11 października 2017
Moja ocena: 8/10

1 komentarz:

  1. Ta książka siedzi mi w głowie, zostawiła tak jak piszesz złość i bezsilność

    OdpowiedzUsuń

Copyright © rude recenzuje.