10 października

#433. Sadie - Courtney Summers


Sadie to powieść, której nie warto szufladkować.

Rzadko zdarza się, że sięgam po młodzieżówki. Wyjątki stanowią sytuacje, kiedy poleca mi ją osoba, której wyborom ufam i która zna mój gust czytelniczy. Z Wydawnictwem We need YA nie miałam okazji do tej pory współpracować i szczerze byłam przekonana, że ten dzień nigdy nie nadejdzie. Nigdy nie mów nigdy. Dla tych, którzy nie wiedzą, jest to wydawnictwo, które wydaje książki często idące w stronę fantastyki, która do mnie nie przemawia, a także charakteryzują się stylem, który ma trafiać przede wszystkim do młodszych, nastoletnich czytelników.

Kiedy otrzymałam propozycję przeczytania Sadie jeszcze przed premierą, miałam przeczucie, kto stał za tą propozycją. Jednocześnie byłam świadoma, że nie zostałaby mi ona zaproponowana, jeżeli nie zgrywałaby się z moim czytelniczym gustem. Nie chcę nikomu cukrować, ale w tym momencie jestem po prostu ogromnie wdzięczna za możliwość jej przeczytania, bo to kawał dobrej książki, która porządnie daje do myślenia.

Wydawałoby się, że Sadie jest powieścią młodzieżową. Mnie z jednej strony bardzo cieszy taka kategoryzacja, bo więcej osób młodych po nią sięgnie i jest szansa, że wyciągnie z niej jakieś wnioski, ale z drugiej strony mam wrażenie, że to odgrodzi od niej starszych i bardziej wymagających czytelników. Wiele thrillerów przeczytałam w swoim życiu, powiedziałabym, że przez to wyrobiłam sobie pewną odporność na ludzkie nieszczęścia, ale ta książka cały czas siedzi mi w głowie. To opowieść o tym, jak bolesne doświadczenia kształtują osobowość człowieka. Historia Sadie pokazuje, jak niewiele trzeba, żeby zdewastować dziecięcą duszę i jakie piętno pozostawiają po sobie demony przeszłości. Jest dosłownie przerażająca przez swoją rzeczywistość, a do tego przesiąknięta smutkiem, ale jednocześnie pełna miłości, odwagi i determinacji. Z jednej strony wydaje się być prostą historią, którą szybko się czyta, ale z drugiej jej wielowątkowość i połączenie tych wszystkich dziwnych sytuacji i uczuć wywołuje taką pustkę. Nie potrafię o niej zapomnieć, a długo też nie potrafiłam zebrać myśli, żeby w jakiś logiczny i uporządkowany sposób o niej napisać.

Powiedziałabym, że Sadie z powieścią młodzieżową ma wspólnego tylko tyle, że jej główna bohaterka jest nastolatką. Książka napisana jest prostym językiem, co z pewnością ułatwia jej czytanie.  Wspominam o tym, żeby każdy dorosły czytelnik miał świadomość tego, że jeżeli sięgnie po tę książkę, to nie zostanie zaatakowany infantylnymi tekstami i błahymi problemami bohaterów, a wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że z tej historii kipi dojrzałość, chociaż momentami przedstawiona została w bardzo wyidealizowany sposób, podobnie zresztą jak sama postać Sadie. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, a jedynie daje poczucie, że ta spektakularność poszczególnych sytuacji miała dawać jeszcze bardziej do myślenia. To jedna z tych powieści, która mimo że faktycznie skupia się na problemach młodych ludzi, to pokazuje je w poważny i dramatyczny sposób. Pokazuje konsekwencje dramatów, o których często się nie mówi, które latami pozostają wstydliwymi tajemnicami.

Książka ma też ciekawą formę, bo przedstawia wydarzenia z różnych, przeplatanych ze sobą, perspektyw. Jedną z nich jest relacja Sadie, która przedstawia swój punkt widzenia, swoje aktualne problemy i z czasem ujawnia też życiowe doświadczenia. Natomiast rozdziały z jej relacjami przeplatane są ze scenariuszem programu radiowego, w którym przedstawiana jest cała historia tego tajemniczego zajścia. Na dobrą sprawę zostajemy wrzuceni w sam środek wydarzeń. Relacja Sadie pozwala nam na podążanie za nią do finału tej historii, a scenariusz jest pewnego rodzaju rozbudowaniem. Dzięki prowadzącemu i jego gościom dochodzimy do genezy całego zdarzenia. Myślałam, że takie rozbicie czasowe sprawi, że łatwo się będę gubić, ale jedynie sprawiło, że byłam jeszcze bardziej zainteresowana wydarzeniami i samym zakończeniem. Jedynym elementem tej powieści, do której na upartego mogłabym się przyczepić, było wspomniane idealizowanie głównej bohaterki. Jednak z drugiej strony uważam, że był to celowy zabieg, szczególnie mając na uwadze, kto jest grupą docelową książki. Mam wrażenie, że autorka specjalnie stworzyła bohaterkę o silnym charakterze, która bez względu na przeciwności losu dochodzi do wyznaczonego celu, żeby uzmysłowić młodzieży, że w nich też drzemie siła.

Uważam, że Sadie nie powinna być sztywno kategoryzowana jako powieść młodzieżowa. Jest to porządny i emocjonujący thriller, który dzięki swojej prawdziwości zapada w pamięci na długo. To książka idealna dla młodszych czytelników, którzy lubią się z tym gatunkiem, ale to też dobra lektura dla starszych i bardziej wymagających czytelników, którzy odnajdą w niej napięcie, ale bez krwistych sytuacji. Jedynie z brutalną rzeczywistością.


Tytuł: Sadie
Tytuł oryginału: Sadie
Autor: Courtney Summers
Wydawnictwo: We need YA
Liczba stron: 321
Data wydania: 16 października 2019
Cena katalogowa: 36,90 zł
Moja ocena: 7,5/10







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © rude recenzuje.