#338. Orphan X. Człowiek znikąd - Gregg Hurwitz



Po obejrzeniu amerykańskiego serialu Punisher, stworzonego na podstawie postaci komiksowej, do której wcześniej mnie zupełnie nie ciągnęło i o której zbyt wiele nie słyszałam, stwierdzam, że Evan Smoak jest książkowym odpowiednikiem Punishera. A ja, biedna, jestem w nich obu zakochana i nie wiem, którego wybrać.

Rzadko zdarza mi się, że trafię na powieść sensacyjną, która nie pozwoli mi spać i która w pełni spełni moje oczekiwania. Gregg Hurwitz świetnie spisał się przy pierwszym tomie z serii Orphan X, a teraz tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.
Evan Smoak był uczestnikiem tajnego rządowego Programu Orphan, którego szkolenia miały na celu wykwalifikowanie najbardziej profesjonalnych płatnych zabójców. Pozwolił sobie na samowolne odejście z programu, przez co ląduje na celowniku aktualnego szefa programu. Próbuje ukrywać się pod zmienioną tożsamością i w miarę możliwości nadal pomagać tym w największej potrzebie, jednak sytuacja całkowicie się zmienia i tym razem to on potrzebuje pomocy.
W ramach tajnego programu rządowego od dzieciństwa szkolono go na maszynę do zabijania. Ale morderczy trening nie pozbawił go człowieczeństwa.
Smoak  to bohater idealny do tego typu powieści – przede wszystkim super męski, czasami aż do przesady, z trudną przeszłością i mnóstwem problemów, które bezpośrednio oddziałują na jego teraźniejsze życie i utrudniają dopasowanie się do społeczeństwa. Może wydawać się nierzeczywisty, głównie za sprawą umiejętności, z którymi na co dzień na ulicy się nie spotykamy. Zakładam, że bliżej mu do wyszkolonych i super sprawnych fizycznie żołnierzy, niż do przysłowiowego Kowalskiego. Ale jednak autor obdarzył go empatią i współczuciem, dzięki czemu te wszystkie niesamowite i brawurowe akcje wydają się chociaż ociupinę bardziej wiarygodne.
Znajdź kogoś, kto potrzebuje mojej pomocy. Tak jak ty jej potrzebowałaś. Nieważne, czy zajmie ci to tydzień, miesiąc, czy rok. Znajdź kogoś, kto jest zrozpaczony i nie widzi żadnego wyjścia z sytuacji. Podaj mu mój numer.

Mimo że tym razem autor postawił na poprowadzenie fabuły na względnie małym i zamkniętym obszarze, nie wpłynęło to w żaden sposób na tempo rozgrywających się na kartach tej powieści wydarzeń. Na początku książki miałam wrażenie, że będzie gorzej, że trudniej jest utrzymać napięcie na tak małej powierzchni i w tak ograniczonym gronie bohaterów, ale z czasem przekonałam się, że Hurwitz nie ma z tym najmniejszych problemów. Wydawało mi się też, że jestem w stanie przewidzieć z góry rozwój wydarzeń i zakończenie, jednak po drodze napotkałam tyle niespodzianek i zwrotów akcji, że ostatecznie zaczęłam porządnie wątpić w swoje możliwości.

Ogromną zaletą książek Hurwitza jest wpływanie słowem na moją wyobraźnią. Z jednej strony jego opisy nie są skrajnie długie, ani tym bardziej za długie, ale autor wykorzystuje słowa w odpowiednich konfiguracjach, że dosłownie cały czas widzę w wyobraźni to, co on opisuje w swojej powieści.
Ludzie tacy jak my istnieją poza czasem, naprawdę. Codzienna harówka, która wykańcza zwyczajnych zjadaczy chleba. Biurowe boksy i wzajemne podwożenie się do pracy. Zarabianie centa po cencie. Dlaczego brnąć przez to wszystko, kiedy tak łatwo jest… nie brnąć?
To najlepsza seria sensacyjna jaką kiedykolwiek czytałam. Jestem pod wrażeniem umiejętnego stworzenia fabuły, która poza tym, że cały czas kręci się na najwyższych obrotach, to nadal zaskakuje i przynosi zwątpienie. Nie są to książki dla tych, którzy w powieściach szukają idealnego odzwierciedlenia rzeczywistości ani dla delikatniejszych czytelników, których mogą zniechęcić brutalne i krwiste opisy bójek. Polecam za to tym, którzy do sensacji jeszcze się nie przekonali.



Tytuł: Orphan X. Człowiek znikąd
Tytuł oryginału: The Nowhere Man
Autor: Gregg Hurwitz
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Data wydania: 11 lipca 2018
Cena katalogowa: 34,90 zł
Moja ocena: 8,5/10


Komentarze

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.