#326. Znowu pragnę ciemnej miłości - Joanna Lech



Przeważnie mam problemy z interpretacją poezji, z odbiorem myśli i zamiarów autora, ale wszystko oczywiście zależy od samej formy i treści poszczególnych wierszy. Jednak mimo wszystko lubię próbować i eksperymentuję coraz częściej, z różnymi autorami.

Znowu pragnę ciemnej miłości to tomik wierszy różnych autorów wyselekcjonowanych i zebranych w jednej książce przez Joannę Lech. To właśnie te wiersze, według Lech, są najlepszym odzwierciedleniem miłości w słowach. Jak sama pisze o tej antologii
Jej niewielka objętość pozwala zaprezentować zaledwie kilkanaście postaci współczesnej sceny poetyckiej. (…) Chciałam, żeby głosy poetów o różnym dorobku i poglądach, jednocześnie mocne i odrębne w opisie świata, ułożyły się w spójną książkę.
Zacznę od tego, że wydanie tomiku jest genialne – całe utrzymane w niezwykle estetycznym i minimalistycznym motywie galaktycznym. Okładka już na pierwszy rzut oka robi wrażenie wykonaniem, zestawieniem kolorystycznym i błyskiem gwiazdek, tej galaktyki. Cały tomik utrzymany jest w kolorystyce granatów i bieli, momentami przełamanymi elementami szarości, a wiersze przedstawione w układzie bardzo kojarzącym mi się z tomami Rupi Kaur, jednak tu zamiast układu wierszy pod względem konkretnych emocji pojawiają się kolejni autorzy. Wśród pisarzy pojawiają się nazwiska zupełnie nic mi nie mówiące, takie jak Biedrzycki czy Fiedorczuk, ale pojawiają się też wiersze Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Haliny Poświatowskiej czy Tadeusza Różewicza. Myśląc o tych trzech ostatnich postaciach ciężko jest mi skategoryzować je jako „postaci współczesnej sceny poetyckiej”, jednak sądzę, że ich wiersze nie znalazły się tu przez przypadek.
Miłość - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
lecz można żyć bez powietrza.

Tak jak wcześniej wspomniałam, na poezji nie znam się zupełnie, więc nie będę oceniać tych wierszy, nie będę pisać o ich konstrukcjach, a jedynie podzielę się z Wami moimi wrażeniami ze starcia z poezją o miłości w tym wydaniu.

Po przeczytaniu wszystkich wierszy zebranych w tomiku doszłam do jednego wniosku – między poszczególnymi wierszami i między kolejnymi autorami, jest przepaść. Każda z osób w zupełnie inny sposób pisze o miłości, zupełnie inaczej ubiera to samo uczucie w słowa i konstruuje zupełnie inne formy. Pojawiają się wiersze składające się dosłownie z kilku słów, ale są też znacznie bardziej rozbudowane. I co chyba najważniejsze przy tym wniosku – na pierwszy rzut oka widać różnice w pisaniu wierszy kiedyś i dziś. Mam wrażenie, że współczesne wiersze (a przynajmniej ich większość, żeby nie generalizować) zupełnie do mnie nie trafiają z tego względu, że muszę się domyślać, dochodzić i dokopywać do informacji, co autor miał na myśli o co mu dokładniej chodziło. Mam wrażenie, że współczesna poezja, a przynajmniej część tej zebranej w tomiku, to trochę przerost formy nad treścią i kombinowanie na siłę z formą i ze słownictwem. Na dobrą sprawę momentami zastanawiałam się o czym w ogóle są te wiersze, ale na szczęście we wstępie zostało mi to dość mocno zakomunikowane, że są o miłości. Ja jej tam nie potrafiłam dostrzec. Męczy mnie też, kiedy w wiersze polskich autorów pisanych generalnie po polsku wplatane są angielskie zapożyczenia typu „so what”, „pissed off” itp. W takich momentach sama jestem pissed off, bo to można napisać po polsku, tak żeby mieć pewność, że każdy zrozumie, a przecież naszemu językowi też niczego chyba nie brakuje.

What love does – Julia Fiedorczuk 

pani tak pięknie udaje umarłą
że nie wiadomo kiedy pani naprawdę nie żyje
Agencie Cooper gdzie jesteś czy mnie słyszysz

pani tak pięknie udaje umarłą
że nie wiadomo kiedy pani naprawdę nie żyje
prosimy o gromkie brawa

Laura Dern jako Nikki Grace
problem zwłok pozostawmy w obsłudze
gdzie jesteś gdzie jesteś gdzie jesteś
gdzie jesteś gdzie jesteś gdzie jesteś

pani tak pięknie udaje umarłą
że nie wiadomo kiedy pani naprawdę nie żyje
gdzie jesteś gdzie jesteś gdzie jesteś
(brawa)
Tomik na pewno ze mną zostanie, ale nie będę ukrywać, że głównie ze względu na jego niesamowite walory estetyczne. Wiersze mnie nie powaliły, niektóre bardziej wkurzyły niż wywołały jakiś pozytywny efekt, ale całe szczęście, że można tu znaleźć kilka prawdziwych perełek, od których już na pierwszy rzut oka biją ogromne emocje. Myślę, że ten zbiór bardziej nada się dla osób, które po poezję sięgają częściej i które mają z współczesnymi wierszami nieco większe obycie.


Tytuł: Znowu pragnę ciemnej miłości
Autor: wybór wierszy Joanna Lech
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 320
Data wydania: 20 czerwca 2018
Cena katalogowa: 34,99 zł
Moja ocena: 6/10



Komentarze

Copyright © rude recenzuje.