#322. Skorpion - Krzysztof Wójcik


Paweł Tuchlin był polskim seryjnym mordercą, który został oskarżony o 9 zabójstw, poza tym otrzymał 11 zarzutów za usiłowanie zabójstwa i ostatecznie został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Polował na kobiety stosunkowo młode, a jego obszar poszukiwań ofiar ograniczał się do okolic Gdańska. Mordował za pomocą młotka.

O Tuchlinie mówi się, że był jednym z najbardziej krwawych seryjnych morderców w historii polskiej kryminalistyki. Ja jednak, do momentu ukazania się zapowiedzi książki Wójcika, nie miałam pojęcia o istnieniu Skorpiona, nie słyszałam też o zbrodniach, za które został skazany na karę śmierci. Mam wrażenie, że moda na morderców jest coraz większa, przez co na rynku wydawniczym nieustannie pojawiają się nowe książkowe publikacje – zaczynając wymienianie właśnie od tych poświęconych seryjnym mordercom, kończąc na działaniach polskich oddziałów Archiwum X, których zadaniem jest rozwiązanie dotychczas nierozwiązanych zagadek kryminalnych.
Wspominam o jednostkach Archiwum X głównie z tego względu, że według tego, co Wójcik spisał na kartach swojej książki, mało brakowało, a morderstwa popełniane przez Tuchlina pozostałyby nierozwiązane, a sam morderca żyłby długo i szczęśliwie. Autor dokładnie pokazuje bezradność służb, które mimo tego, że posiadały odpowiednie informacje i dużo wskazówek, nie były w stanie połączyć Tuchlina z dokonanymi morderstwami - chociaż szczerze mówiąc bardziej brakowało im chyba na to chęci. Skorpion został przedstawiony jako facet, który inteligencją nie grzeszył, za to charakteryzowała go szczególna bezwzględność w popełnianych zbrodniach i lekki sadyzm. Tuchlin miał problemy z popędem seksualnym, przez który często uprawiał ekshibicjonizm, a odtrącenie przez napotkane kobiety, powodowało u niego tak wielką frustrację, że jedynym wyjściem i równocześnie sposobem na ulżenie sobie, było zabijanie i gwałty. Ostatecznie zgubiła go własna głupota i chciwość. Los podał go służbom na talerzu.

Krzysztof Wójcik zdecydował się na spisanie historii Skorpiona, gdzie poza wykorzystaniem fragmentów prezentowanych z perspektywy samego mordercy, pojawiały się również rozdziały, w których głos zabierali przechodnie, pojawiający się na miejscu zdarzenia, ale nie zabrakło też bardziej dokładnego przedstawienia ofiar. Forma książki oraz wykorzystana narracja sprawia, że czytając tę pozycję ma się wrażenie, że jest to brutalny, ale jednocześnie bardzo rzeczywisty kryminał. Wpływa to też na łatwość czytania, mimo że niektóre bardziej krwawe sceny mogą zbić z nóg czytelnika o słabszych nerwach. Dodatkową ciekawostką są liczne zdjęcia prezentujące miejsca zbrodni, pojawiające się  rysopisy czy komunikaty z gazet. 

Moim jedynym zarzutem w kierunku tej książki jest to, że czytając o takim psychopacie chciałabym wejść jeszcze głębiej w jego psychikę, w jego nawyki i życie, w związku z czym zabrakło mi trochę tych elementów ściśle reportażowych – rozmów czy fragmentów zeznań rodziny i sąsiadów. W odmętach internetu wpadłam na informacje, że najbliżsi określali go jako spokojnego i że nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw, więc dlaczego by tego nie rozwinąć. Najbardziej z tego wszystkiego jestem ciekawa reakcji i zachowania żony, zarówno po złapaniu Tuchlina, ale i po jego straceniu. Mogę więc śmiało powiedzieć, że to była dobra lektura, chociaż szkoda, że tak krótka i mimo wszystko trochę niedopracowana.


Tytuł: Skorpion 
Autor: Krzysztof Wójcik
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 336
Data wydania: 25 kwietnia 2018
Cena katalogowa: 39,90 zł
Moja ocena: 7/10

Komentarze

Copyright © rude recenzuje.