#321. Outsider - Stephen King



King jest jednym z tych autorów, którego wszyscy znają, mimo że nie każdy czytał jego książki. Ja do jego twórczości podchodziłam jak pies do jeża, ale po pierwszym spotkaniu przy Czterech porach roku i fenomenalnej minipowieści Skazani na Shawshank, która wydaje mi się jeszcze lepsza niż ekranizacja, zakochałam się totalnie. Drugie podejście było skuchą, bo trafiłam na To, którego ostatecznie nawet nie skończyłam. Mówi się, że do trzech razy sztuka…
Dokładniejsze opisanie fabuły tej książki bez zabierania frajdy z jej czytania, na moje oko jest niemożliwe. King od pierwszych stron stawia ogromne wyzwanie przed czytelnikiem i przedstawia bestialską zbrodnię, od której włosy na ciele stają dęba. Detektyw Ralph Anderson bierze sprawę w swoje ręce, licząc na szybkie jej rozwiązanie, które wydaje się całkiem prawdopodobne, biorąc pod uwagę ilość dowodów odnalezionych na miejscu zbrodni. Sprawy nabierają rozpędu, a kolejne ślady doprowadzą do ślepego zaułku. Odnalezienie wyjścia z tej patowej sytuacji będzie wymagało od bohaterów przekraczania granic.
Pod koniec ubiegłego roku zabrałam się za To, które najpierw powaliło mnie swoją objętością, a później przy każdym kolejnym przeczytanym rozdziale dokładałam cegiełkę nienawiści do Kinga, bo ta powieść była dla mnie udręką przez ciągnące się w nieskończoność opisy wszystkiego, co można było tylko opisać. Do dnia dzisiejszego wspominam półtorastronicowy opis zawartości apteczki jednego z bohaterów i nadal nie przekonałam się, czy miał on jakieś znaczenie w dalszej części powieści. Nie zadziałało to na korzyść książki, dlatego do Outsidera podchodziłam z dystansem, żeby znów się nie sparzyć.

Outsider okazał się bardzo dobrą powieścią, której przeczytanie – mimo że pojawiły się w niej wątki, które w pierwszej chwili nie wydawały mi się dobrym połączeniem – nie stanowiło dla mnie większego problemu. Objętość początkowo napawała niepokojem, a ostatecznie okazała się najmniejszym problemem. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak King połączył ze sobą wątki kryminalne, dla których sięgnęłam po tę powieść, z horrorem i odrobiną, tak bardzo znienawidzonej przeze mnie, fantastyki. Opisy bohaterów, sytuacji i przede wszystkim morderstwa były zdecydowanie największą zaletą tej książki, bo nie dość, że kompozycyjnie wszystko ze sobą współgrało, to dodatkowo bardzo rzadko pojawiły się momenty przedobrzone i przegadane, przez które i tak w tym przypadku czytelnik automatycznie przechodzi ze względu na napięcie zbudowane w tej fabule. Zresztą, co tu dużo pisać – moim zdaniem wszystkie elementy tej powieści były idealnie wyważone, wszystkiego było tyle, ile chciałabym, żeby było.

Zarys tła społecznego, które nie raz okazywało się moją zmorą w powieściach, tu zagrało idealnie – autor umożliwia poznanie otoczenia jedynie na tyle, aby w wyobraźni zarysować sobie wizję tego małego miasteczka, w którym dokonano zbrodni. Wyrywkowo i po trochu poznajemy mieszkańców, a bliżej przyglądamy się jedynie tym, którzy w dalszej części powieści będą się jeszcze pojawiać. Poznajemy ich z tej dobrej i uprzejmej strony, ale King wplata w fabułę momenty, dzięki którym widzimy jak zachowują się w sytuacjach, przy których towarzyszą im skrajnie negatywne emocje. Tragedie i rodzinne dramaty są niesamowicie spontaniczne, a przy pędzącej intrydze kryminalnej i czystej czytelniczej ciekawości, nie sposób ich przewidzieć. Wisienką na torcie są hiszpańskie legendy, jeszcze bardziej podkręcające mroczny klimat powieści i odwołania do powieści Edgara Allana Poe i wplatanie żyjących i istniejących w naszym świecie osobistości, które sprawiają, że powieść wydaje się być jeszcze bardziej rzeczywista.
Outsider to powieść łącząca w sobie kryminał, horror i fantastykę, gdzie wszystkie elementy idealnie ze sobą współgrają. Fabuła wciąga, intryguje i oburza. Zdecydowanie polecam.

TytułOutsider
Tytuł oryginału: The Outsider
AutorStephen King
WydawnictwoPrószyński i S-ka
Liczba stron: 640
Data wydania: 5 czerwca 2018
Cena katalogowa: 45,00 zł
Moja ocena: 8,5/10




Komentarze

  1. Opis zawartości apteczki był nie potrzebny i tak liczył się tylko aspiracje na astmę 😉 też męczyłam TO, ale udało się skończyć i na razie mam Kinga powyżej dziurek w nosie. Ale Twój opis daje nadzieję, że jeszcze wrócę do Mistrza 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Od premiery minęło parę dni, ale już słyszałam dobre słowa o tej książce

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet jeśli nie podoba mi się jakaś książka Stefana, to w ostatnich 10% dzieje się coś takiego, że jednak mówię, że mi się podobała :D

    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.