#300. Unf*uck Yourself. Napraw się! - Gary John Bishop



Nie często zdarzają mi się spotkania z poradnikami, które na prawdę robią na mnie dobre wrażenie, że z czystym sumieniem mogę Wam je polecić, a sama przed sobą nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia za stracony czas.

Jak już wiele razy wspominałam, z reguły – jeżeli już po nie sięgam – traktuję je jako książki „w międzyczasie”, bez zbytniego przejmowania się, brania do głowy tych typowo coachingowych banialuk, które mnie mimo wszystko bardziej irytują niż naprawiają. Ale jak się okazuje, czasem uda mi się trafić na książkę, która mimo że wywołuje moją niechęć od pierwszych stron, to ostatecznie okazuje się całkiem niezłą lekturą.
Gary John Bishop mojego życia nie zmienił i nie zmieni, ale idealnie wstrzelił się z tematyką swojego poradnika w moje noworoczne postanowienia, gdzie ja już na porządnie wzięłam się za nie i rozpracowuję je na własny rachunek. Pomógł mi, kopnął mnie w tyłek, ale nie od niego wyszło całe to życiowe zamieszanie. Po pierwszych kilku stronach tej krótkiej książki miałam wrażenie, że jednak nie będzie się ona zbytnio różnić od mnóstwa innych, które na rynku już są i tych, które na bieżąco go zalewają. Straciłam zapał do czytania, a sam autor dodatkowo coachingowymi tekstami zaczął mnie demotywować – rzucanie haseł typu „nie chcesz czytać, to nie czytaj” działa na mnie tak, że po prostu przestaję czytać. Nie jestem w stanie określić, w którym momencie moje podejście się zmieniło, ale za sprawą poszczególnych rozdziałów dostałam delikatnego liścia w twarz na odmulenie i zdałam sobie sprawę z tego, że ta książka jest inna niż myślałam i przede wszystkim lepsza.

Mam wrażenie, że jedynacy są bardziej podatni na bunty przeciwko wszystkim i wszystkiemu, a przynajmniej ja zawsze tak miałam i nadal zresztą mam. Wspominam o tym tylko dlatego, żeby uświadomić Wam, że jestem takim typem osoby, który na jakiekolwiek wymuszenia reaguje buntem. W wielkim skrócie mówiąc – albo będzie po mojemu, albo w ogóle. Czyli wszelkie sugestie odnośnie mojego życia od osób, które mnie w ogóle nie znają (tym bardziej jak nie wiedzą nawet o moim istnieniu), podświadomie odbieram jako ataki na moją osobę, a te niby mądre poradniki lądują na kupce książek do pozbycia się.

Bishop zaskoczył mnie tym, że w swojej książce nie motywował do działania, nie wskazywał żadnych żmudnych i czasochłonnych ćwiczeń. Śmiało mogę powiedzieć, że zabrał się za opracowywanie tematu od podszewki, co w poradnikach, z którymi do tej pory miałam do czynienia, było rzadkością. Autor wytyka błędy w myśleniu, w podchodzeniu do poszczególnych spraw, opisując dokładniej jak reagujemy w konkretnych sytuacjach i co rodzi się w naszych głowach w zależności od tego, z jakim nastawieniem podchodzimy do napotkanych okoliczności. „Kiedy używamy odpowiedniego języka i przedstawiamy swoje problemy bardziej optymistycznie, widzimy świat z nowej perspektywy i wchodzimy z nim w zupełnie inną interakcję”. Możecie wierzyć lub nie, ale tak właśnie jest, a to zdanie to tylko preludium, dalej jest już tylko lepiej.

To książka, dzięki której uświadomisz sobie, że Twoje życie jest tylko Twoje, ono nie będzie na Ciebie czekać, ani tym bardziej nikt nie przeżyje go za Ciebie. Mimo że składa się z masy dobry momentów, to bez tych złych byłoby za kolorowe. No i czasem niestety trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu, ale to tylko dla własnego dobra.
Tym, którzy żadnej wiary w poradniki nie mają nie polecam czytać tej książki, mimo że uważam ją za jedną z lepszych. Myślę też, że nie jest ona przeznaczona dla osób, które uważają się za najlepsze, ani tych, które prowadzą życie nie wymagające żadnych zmian. Bishop zamiast zmuszać i naciskać na podjęcie jakichkolwiek działań – co zawsze niesamowicie mnie irytuje – dostaje się do podświadomości czytelnika, siejąc tam małe spustoszenie i wpływając bezpośrednio na sposób myślenia. Nie spodziewajcie się, że autor przedstawił w tym poradniku jeden uniwersalny przepis na lepsze życie, ale śmiało szukajcie tu wartościowych wskazówek co zrobić, aby życie było bardziej komfortowe dla nas samych.



Tytuł: Unf*uck Yourself. Napraw się!
Tytuł oryginału: Unfu*k Yourself: Get Out of Your Head and into Your Life
Autor: Gary John Bishop
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 240
Data wydania: 28 lutego 2017
Cena katalogowa:34,99 zł
Moja ocena: 7/10





Komentarze

  1. Chyba trzeba będzie się zainteresować tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha dokładnie tak - jak mi ktoś mówi zrób tak to wiadomo, że zrobię zupełnie odwrotnie ;) Co do samych poradników raczej po nie nie sięgam.

    zksiazkanakanapie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Generalnie jestem nieprzychylnie nastawiona do poradników, zawsze uważałam (i uważam nadal), że sama najlepiej wiem, jak kierować swoim życiem, by być jako tako zadowolonym. Ale ta książka przyciągnęła mnie hasłem „mniej myśl, więcej żyj”, bo idealnie do mnie pasuje, i postanowiłam zmierzyć się z pierwszym poradnikiem w swoim życiu. Na razie jestem na ok. 50 stronie i faktycznie początek nie zachwycił, zwłaszcza jak przez 30 stron facet rozwodził się nad tym, o czym będzie ta książka, zamiast przejść do konkretów. Ale od drugiego rozdziału jest już lepiej i zamierzam dać jej szansę. Zobaczymy, może jednak coś we mnie zmieni... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wkradł ci się chyba błąd: „nie chcesz czytać, to nie czytać”.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.