Grek. Rozmowa

Po książki związane z tematyką mafijną sięgam często i czytam zarówno bardziej popularne, ale też zwracam uwagę na te, o których się za wiele nie mówi.
Tym sposobem zdecydowałam się na książkę anonimowego autora, o której praktycznie nigdzie nie mówiono, której niemal nigdzie nie promowano. Moje oczekiwania były praktycznie żadne, a ku mojemu zaskoczeniu Byłem gangsterem. Prawdziwa historia okazała się jedną z bardziej prawdziwych, ale też brutalnych historii opowiadanych z perspektywy byłego gangstera. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich przekonuje tego typu literatura, ale uwierzcie, że dla zainteresowanych tematem sama książka, ale i bliższe poznanie Greka będzie poprzez tę krótką rozmowę, będzie niezłą przygodą.



Grek
– pseudonim Autora wymyślony na potrzeby tej książki. Kryjący się pod nim gangster kradł, oszukiwał, porywał ludzi, zlecał zabójstwa – każdy czuł przed nim respekt. Początek jego przestępczej kariery przypadł na lata dziewięćdziesiąte – czas drapieżnego polskiego kapitalizmu. Grek wspinał się po szczeblach gangsterskiej hierarchii, aż doszedł na szczyt. Pewne wydarzenia sprawiły jednak, że postanowił skończyć z dotychczasowym fachem i zacząć wszystko od nowa. Uczciwie.
Teraz swoimi doświadczeniami, także tymi z więzienia, dzieli się z czytelnikiem. Twierdzi, że napisał tę książkę ku przestrodze. W jego relacji nie ma imion i nazwisk, jednak opowiedziana przez niego historia jest prawdziwa. [źródło opisu]



fot. Natalia Twardy, Publicat S.A.



Dlaczego zdecydował się Pan na napisanie książki i przedstawienie swojego dawnego życia?

Od dziecka lubiłem czytać i dużo pisałem. Bawiłem się piórem, ale nigdy nie pomyślałem, że sam napiszę książkę. Nie byłem zbyt pilnym uczniem, ale na lekcjach języka polskiego dostawałem zawsze piątki z wypracowań i dyktand... Dlaczego zdecydowałem się napisać książkę o swoim dawnym życiu? To chyba najprostsze w moim wypadku. Moje życie, moja historia... Nie liczyłem na to, że moja historia może kogoś zaciekawić. Okazało się jednak, że byłem w błędzie. Przy okazji chciałbym podziękować dziennikarzowi śledczemu, który wysłał moją książkę do Wydawnictwa Dolnośląskiego i samemu wydawnictwu. W styczniu, kiedy byłem na urlopie, spotkałem na lotnisku mężczyznę, który trzymał w dłoni Byłem gangsterem. Dawno się tak dobrze nie czułem. Już nawet myślałem, żeby do niego podejść i powiedzieć, że to ja napisałem tę książkę... Ale szybko zrezygnowałem. Nie uwierzyłby mi i wyszedłbym na kretyna.

Kto pomógł Panu w podjęciu decyzji o wydaniu tej historii?

Policjanci i prokuratorzy mówili, żebym spisał historię swojego życia, ku przestrodze młodych, naiwnych ludzi, którzy myślą, że gangsterka to coś fajnego. Bycie bandytą to droga ku przepaści. Śmierć lub długa odsiadka... Brak rodziny, przyjaciół. Czasami sam zastanawiałem się, co to za życie bycie gangsterem...Uważam, że człowiek, który decyduje się na coś takiego jest samobójcą. Również dziennikarz , który przeprowadził ze mną kilka wywiadów, bardzo namawiał mnie do spisania tej historii. To właśnie on był pierwszym recenzentem mojej książki. Nie zabrzmi to skromnie, ale powiedział, że to jest dobre, jednak dla niego to trochę za mało. Więc piszę dalej...

fot. Natalia Twardy, Publicat S.A.

Zaczął Pan pisać książkę w 2011 roku. Co sprawiło, że tak dużo czasu minęło do jej wydania?

Książki pisałem już w więzieniu. Jednak praca nad tą książką rozpoczęła się w 2011 roku po śmierci mojej mamy. Zostałem sam jak palec w wielkim domu, bez rodziny, przyjaciół. Zacząłem pisać. Miałem duże przerwy, nawet kilka razy chciałem wszystko skasować, ale na szczęście tego nie zrobiłem. Znalazł się człowiek, który to zabrał i wysłał, gdzie trzeba. Gdzie miałem wydać swoją książkę? Nie mam pleców, zaplecza, kolegów, poza tym nie jestem sławnym człowiekiem... No może jestem, ale w ohydnej dziedzinie...W tym kraju, z tego co wiem, czyta się tylko o miłości... Wydawnictwa chcą wydawać książki, na których zarobią... Nie chcą inwestować w nieznanych – nie wiem, jak to napisać w moim przypadku –  autorów.

Dlaczego nie zdecydował się Pan na podanie swojego prawdziwego pseudonimu?

W pierwszej wersji miał być to mój prawdziwy pseudonim. Z imieniem i nazwiskiem. Zrezygnowałem z tego w ostatniej chwili, choć nie wszystkim się to podobało. Chodziło mi tylko i wyłącznie o moje dzieci. Wiem, że często musiały się za mnie wstydzić. Syn kiedyś opowiadał, że koledzy w szkole pytali go, czy ten i ten to jego ojciec i czy faktycznie jestem mordercą... Mam kilkoro dzieci z różnymi kobietami...Wiem, że każde z nich borykało się z takimi sytuacjami. Jest mi potwornie wstyd dzisiaj za to, co robiłem kiedyś. Przed ludźmi, moimi dziećmi... i mamą, która także ciężko to przeżyła. Z tego powodu niektóre z moich dzieci  nie chcą utrzymywać ze mną kontaktu. Cały czas płacę wysoką cenę za przeszłość.

Czy po wielkim sukcesie książek Jarosława Sokołowskiego ps. Masa i Artura Górskiego nie myślał Pan o tym, żeby stworzyć swój cykl?

 Nigdy nie czytałem książek Masy, słyszałem kilka wywiadów z nim i to mi wystarczyło... Nie znam człowieka i nie chcę się o nim wypowiadać, ale naturalnie mam swoje zdanie. Na nikim się nie wzoruję i powtórzę – piszę sam. Nikt mi nie pomaga i taki też był mój warunek przy wydawaniu książki. Naturalnie jest lekka korekta, ale lekka. Nie myślałem o tworzeniu swojego cyklu. Nie liczyłem, że ktoś zechce wydać moją książkę... Byłem bardzo zaskoczony, że znalazło się takie wydawnictwo. To, co piszę i już napisałem wysyłam znajomym, nie bandytom... Czekam na ich szczere recenzje i zawsze mówią – wydaj to. Ja zawsze odpowiadam, ale gdzie, przecież sam tego nie zrobię. Mam już napisanych kilka książek, nie tylko o mnie – bo i taka jest. Napisałem drugą część o mnie – o Greku, bandyckie życie, ostre zadymy, napady na banki. Krwawa i podobno bardzo ciekawa, zobaczymy, czy da się ją wydać. Piszę też kryminały i powieści. Są w komputerze... Naturalnie chciałbym, żeby ktoś wydał jeszcze inne moje książki, ale jestem realistą i wiem, że to trudny rynek.

Nie chciał Pan zaznać sławy, stać się osobą bardziej medialną?

Proszę mi wierzyć, sławny to ja już byłem... Nikt w to nie uwierzy, ale w latach 90. byłem bardzo sławny i już nie chcę. Znałem ważnych ludzi z każdej dziedziny życia i zawodu. Ludzie powoływali się na mnie w Polsce i za granicą. To była inna sława, ale była... Nie mam parcia na szkło jak inni, nie zakładam ,,blogów” i innych bzdetów. Nie pisze na tych forach... ,,kochani” – tak mi się chce z tego śmiać... Chodzi mi o gangsterów blogerów. Nie chce urazić normalnych blogerów. Siedzę cicho w swoim domu i chodzę na długie spacery z moimi pieskami. Moim marzeniem jest wyjechać gdzieś daleko, w miejsce, gdzie nikt nie będzie mnie znał. Bez telewizora, z laptopem, żebym mógł pisać swoje książki. Nie szukam sławy, proszę mi wierzyć. Chcę umrzeć w ciszy i samotności, być pochowany koło mamy w grobowcu. 

Podobno nie przepada Pan za kryminałami. Dlaczego?

Nie przepadam za kryminałami, bo kryminały powinni pisać ludzie, którzy się na tym znają. Wymyślone historyjki mnie nie bawią i są żałosne... Próbowałem czytać kryminały w więzieniu, ale się nie dało. Zawsze  wiedziałem od razu, o co chodzi lub że to bzdura, bo tak się tego nie robi, chodziło mi o przestępstwo, które było opisywane...To tak samo jak ja miałbym pisać do ludzi ,,kochani” i inne bzdety o moralności i uczciwości... 

fot. Natalia Twardy, Publicat S.A.

W takim razie po jakie książki zdarza się Panu sięgać i kiedy najczęściej można przyłapać Pana na czytaniu?

Teraz nie czytam już książek... Tylko gazety, jestem uzależniony od polityki i związanych z tym tematów. Książek przeczytałem już sporo i wolę sam coś pisać, jak mam czas. Jak mi ktoś poleci dobrą przygodową książkę lub historyczną, to chętnie skorzystam.

Ta książka miała być przestrogą. Dla kogo?

Przestrogą dla młodych ludzi. Wiem, że w dzisiejszych czasach modny stał się internet. Ludzie przekazują sobie różne informacje o życiu. Dużo młodych czyta różne fora internetowe... Może ktoś komuś poleci tę książkę i po przeczytaniu zrozumie, że gangsterka to śmierć... Poza tym tylko ci na górze mieli i zarabiali pieniądze, a było ich kilku... Każdy liczący się gangster tak naprawdę był policyjnym kapusiem. Każdy...

Sporo ostatnio mówi się o odbudowywaniu struktur mafii, a sam Pan nawet w wywiadzie dla Pocisku stwierdził, że dziś bandytów jest więcej niż było w latach dziewięćdziesiątych. Czy myśli Pan, że rzeczywiście potencjalni gangsterzy nowego pokolenia odbiorą Pana książkę właśnie jako ostrzeżenie, że nie stanie się ona jednak jeszcze większą zachętą do zejścia na złą drogę?

Każdy indywidualnie kieruje swoim życiem. Ja nie jestem i nie chcę być jak niektórzy, tzw. skruszeni gangsterzy, wyrocznią dla młodych ludzi i mówić im, co mają robić ze swoim życiem. Za moich czasów, czyli w latach 80., nie było nic. Nagle po przemianach ustrojowych można było sobie pojechać, gdzie się chciało i kupić, co się chciało. Jak się miało pieniądze. Na początku lat 90. nie było korporacji, dobrze płatnych zawodów i nie każdy uczciwy człowiek mógł zarabiać duże pieniądze. Pamiętam tamte czasy... Rządzili starzy SB-cy... powiązani z nimi gangsterzy, starzy cwaniacy, cinkciarze itd. My, młodzi ludzie wychowani w komunistycznej biedzie, chcieliśmy jeździć zachodnimi autami, chodzić w markowych ciuchach i mieć choćby kolorowy telewizor, co było szpanem...Tylko w większości cwaniacy, złodzieje i bandyci to mieli. Uczciwi robole nie zarabiali tyle, żeby kupić sobie mercedesa czy pojechać na wakacje do Egiptu. Dzisiaj na Egipt stać każdego. Mój brat zarabiał uczciwie w fabryce w połowie lat 90. w przeliczeniu 200 dolarów. Ja za skradzionego mercedesa w 5 minut zarabiałem 5 tysięcy dolarów. Dzisiaj młodym ludziom, którzy chcą mieć coś od życia, wystarczy jak się uczą i mogą uczciwie za normalną pensję kupić sobie kolorowy telewizor, wyjechać na zagraniczne wakacje i nawet kupić sobie nowy samochód w salonie za 40-50 tysięcy złotych. Są dużo lepsze perspektywy dla nich, niż były dla nas w latach 80..  Za moich czasów samochód był droższy niż mieszkanie... W tamtych czasach wszyscy kombinowali na boku, żeby mieć. Dziś jest inaczej. W tamtych czasach policja też była inna. Za moich czasów było kilka dyskotek w mieście, gdzie kręcili się gangsterzy. Dzisiaj w moim mieście są ich dziesiątki. W moich czasach było kilka burdeli. Dzisiaj są setki mieszkaniówek, w związku z tym jest więcej przestępców, którzy to ochraniają. Proszę pamiętać o tysiącach kiboli w całym kraju, a to nie są kibice tylko zorganizowane grupy przestępcze... Za moich czasów tego towarzystwa kryminogennego było dużo mniej, niż jest dzisiaj. W latach 80. i na początku lat 90. narkotyków nie było wcale. Teraz jest tego plaga. Jest nas około 38 milionów, więc musi być w takim społeczeństwie i miejsce dla przestępców... co mnie smuci, ale tak jest na całym świecie. Mafia, taka jaka była kiedyś w Polsce, już nie ma racji bytu... Bo mafia prawdziwa to gangsterzy i urzędnicy państwowi. Dziś są to tylko, a może aż, zwykli bandyci bez zasad. Ale jest ich więcej. Każdy normalny wie, że alkohol to zło, prochy też... Nie znam nikogo, kto by tego nie spróbował. Mądrzy szybko rezygnują, debile są w ciągu aż do śmierci.

fot. Natalia Twardy, Publicat S.A.

Czy dotarły do Pana jakieś sygnały, że ktoś rzeczywiście wziął sobie Pana słowa do serca?

 Wiele osób, które znam dało sobie spokój z bandytką. Proszę mi wierzyć, że wielu. Spotykam się czasami z ludźmi z tamtych czasów i nie zawsze kiedyś byliśmy kolegami. Teraz rozmawiamy o tym wszystkim z ubolewaniem. Każdy żałuje. Mamy dzieci, synów, którym wpajamy, że gangsterka to zło. Mnie dużo osób znało kiedyś. Wiem, że niektórzy podają mnie za przykład... że nie warto być bandytą. Zeznawałem przeciwko wielu osobom. Nikt w to nie uwierzy, ale niektórych z nich spotykam i podajemy sobie dłonie na zgodę. Mówili mi często... wyleczyłeś mnie z bandytki.

Czy mimo wszystko zdarza się Panu wspominać te dawne czasy? Czy zdarza się Panu za nimi trochę tęsknić?

 Często o nich myślę, codziennie wspominam... To było prawie całe moje życie, plus odsiadka. Gangsterskie czasy.  Nie tęsknie... Straciłem młodość, rodzinę, dzieci... mamę…Wszystko.

Jak już Pan wspomniał, część swojego życia spędził Pan w więzieniu. Jak bardzo świat się zmienił w tym czasie? Opisał Pan to w swojej książce „Byłem gangsterem. Prawdziwa historia”, ale mimo wszystko proszę o przypomnienie.

Bardzo zmienił się świat od momentu, kiedy poszedłem siedzieć, do momentu, kiedy wyszedłem na wolność. Jak mnie zatrzymali, to miałem najmodniejszy wtedy telefon... Ericsson jak pamiętam. Wielki jak granat. Taki z klapką. W więzieniu oglądałem w telewizji reklamy telefonów z kamerami, aparatami fotograficznymi itd. – myślę sobie, co to kurwa jest. Pamiętam, jak po kilku latach wozili mnie z więzienia w Wołowie na przesłuchania... Peryferie mojego miasta jak szedłem siedzieć, to były slumsy, kury biegały... Jadąc radiowozem, widziałem nowe, piękne osiedla i ładne samochody z dziwnymi światłami... ksenony, ledy itp. Kiedy wyszedłem z więzienia, to nie wiedziałem, co to jest Internet, laptop... i jak posługiwać się nowoczesnym telefonem, który miał wszystko i mieścił się w mojej dłoni, ale zmiany były duże...

Zamykając już temat Pana przeszłości, zapytam, czy uczciwe życie jest trudniejsze?

Jest mi ciężko żyć uczciwie. Nie mam pracy, nikt nie chce mnie zatrudnić, bo muszę mieć zaświadczenie o niekaralności. Pracowałem nawet przez chwilę w fabryce, ale menadżer szybko dowiedział się kim jestem i kulturalnie mi oznajmił, że nie przedłuża ze mną umowy... Z gangsterami nie chcę mieć nic wspólnego, choć mógłbym wrócić. Mimo tego, że jestem dla nich kapusiem... tacy to gangsterzy. Uczciwi znajomi nie mają dla mnie pracy, bo boją się, że ktoś z moich byłych wrogów się dowie i będą mieli przeze mnie problemy. Marzę o wyjeździe z Polski do innego kraju... Brat już wyjechał. Mam dwa psy i nie mogę ich zostawić. Wegetuję sobie, ale daje radę. Nie palę, nie piję, nie ćpam. Nawet już nie mam samochodu. Jeżdżę rowerem. I proszę mi wierzyć, jestem szczęśliwy. Chciałbym jeszcze tylko mieć pracę... Ale wiem, że w Polsce to mi się nie uda. Jeszcze jedno. Mam wykształcenie zawodowe. Zawód nie do przyjęcia w moim wieku i z tatuażami, które mam wszędzie... Na dodatek jestem już stary. Ale na pewno puszek nie będę zbierał na ulicy. Przyjdzie czas, to odejdę na moich zasadach...z godnością.

Więc na koniec jeszcze zapytam czy czytelnicy doczekają się kolejnych Pana publikacji? Wspomniał Pan, że kilka książek już powstało, a pomysłów na kolejne nie brakuje.

Mam kilka napisanych książek. Nie mam nazwiska i znajomości, więc... Napisałem drugą część Greka. Wiele osób – z tych, co wiedzą, że Grek to ja – mówiło mi, napisz o prawdziwej bandytce... więc napisałem. Jest mocna. Może ktoś odważy się ją wydać. Mam też mocny kryminał i kilka innych książek. Zobaczymy. 



fot. Natalia Twardy, Publicat S.A.





Komentarze

  1. Kozacki wywiad...naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z ciekawością przeczytałam ten wywiad. Temat mafii jakoś nigdy mnie specjalnie nie interesował, ale tej książce przyjrzalabym się bliżej

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś wydaje mi się że ta książka będzie lepsza niż te Masy wszystkie razem wzięte :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo że bandytyzmu nienawidzę ale lubię czytać by wiedzieć coś o tym.Jestem z tamtych lat co Grek no ciupkę młodszy ale książka napisana super.Gdyby była wiara mógłby Pan być innym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.