07 października

#499. Histeria | Izabela Janiszewska


No i to było to, na co od początku czekałam!


Chociaż Wrzask wcale nie był złym kryminałem, to miałam do niego kilka zarzutów, które mi osobiście odbierały przyjemność w totalnym zatopieniu się w fabule. Nie, żebym była niezadowolona z lektury, ale pokręciłam trochę nosem. Akcja była wyjątkowo ciekawa, ale w zestawieniu z mocnym inspirowaniem się skandynawskimi powieściami kryminalnymi, ostatecznie coś mi nie grało. Miałam nadzieję, że w Histerii będzie lepiej, że Janiszewska da nieco więcej od siebie, a zapomni o sugerowaniu się innymi autorami i mam wrażenie, że tym razem to wyszło!

 

Osobiście zauważyłam kolosalną różnicę między Wrzaskiem a Histerią, a że czytałam je w krótkim odstępie czasu myślę, że byłam w stanie wyłapać te odmienności. Nie chciałabym mówić, że wyglądają jakby pisały je dwie zupełnie inne osoby, ale momentami miałam takie odczucie. I to nie jest żaden zarzut w stronę autorki, a wręcz przeciwnie – pochwała. Bywa tak, że autorzy mocno przejmują się krytyką od czytelników, niektórzy stają okoniem i dalej robią swoje po swojemu, ale są też tacy, którzy potrafią przemyśleć takie wskazówki i wyciągnąć z nich wnioski. Wydaje mi się, że Janiszewska wzięła to do siebie i wprowadziła trochę zmian, które przy okazji pozwalają wypatrzyć ten jej styl między wierszami i ostatecznie wyszło jej to na dobre. W międzyczasie miałam też okazję rzucić okiem na opinie czytelników odnośnie Wrzasku, widziałam też kilka dotyczących Histerii. Nie byłam jedyną, która wyłapała zbieżności z pewną skandynawską serią przy pierwszym tomie, ale mam wrażenie, że jestem jedną z niewielu, która bardziej docenia Histerię niż sam Wrzask. Owszem, pierwsza część była bardziej spektakularna, mam wrażenie, że postaci były bardziej wyraźne (szczególnie Larysa), ale w drugim tomie serii pokazało się nieco więcej samej Janiszewskiej. I żeby nie było – jak na prawdziwego fana kryminałów przystało – bardzo lubię, kiedy powieści powodują, że opada mi kopara i zdecydowanie bardziej preferuję te książki, w których dużo się dzieje, a akcja szybko przeskakuje między poszczególnymi wątkami. Jednak jak dłużej się nad tym zastanawiam, to chyba bardziej – szczególnie w tych powieściach polskich autorów – doceniam ich osobowość, to ujawnianie siebie i swoich przekonań.

 

W Histerii zdecydowanie nie brakuje akcji i wydarzeń, mimo że jest jakby spokojniej w porównaniu do Wrzasku. Nadal dzieje się dużo, ale mam wrażenie, że ujęcie jest mniej spektakularne, co też nadaje nieco więcej realizmu tej powieści. To drugi tom serii, który mocno połączony jest fabularnie z poprzednim, ale autorka nadal panuje nad tym, żeby wątki za szybko się nie wyczerpały i nie zaczęły nudzić czytelnika. Zatem pojawiają się nowe sprawy, nad którymi znowu wcale nie tak łatwo będzie zapanować. Na plus zdecydowanie wypada brutalność, od której Janiszewska na szczęście nie odeszła. To jeden z elementów, który rzadko pojawia się w powieściach pisanych przez kobiety, a przynajmniej w takim rozbudowanym i wyraźnym stopniu, jak to jest tutaj. Może wydawać się to dziwne, ale mnie to zawsze przytrzymuje przy fabule, dzięki temu czuję się mocniej zainteresowana. Janiszewska kolejny raz pokazała, że potrafi napisać książkę, która mimo że będzie oparta na schematach, momentami będzie przewidywalna, to nadal będzie tkwić czytelnikowi w pamięci. Tym razem też udało jej się znaleźć tematy, które uderzą w najczulsze punkty czytelnika.

 

W takim wydaniu Janiszewska pasuje mi jeszcze bardziej. Nie wiem, czy zdecydowała się na drobne zmiany w koncepcji przez opinie czytelników, czy wyszło to spontanicznie, a może sama z siebie – ze względu na większe doświadczenie w pisaniu – postanowiła coś zmienić. Ja widzę jej zmianę, którą uważam za postęp. Wplecenie w historię więcej swojej osobowości i swojego własnego stylu wyszło jej na dobre. Histeria zatem jest nieco spokojniejsza, ale to objawia się w ogólnym przedstawieniu, a nie ilości wydarzeń i zwrotów akcji. To kontynuacja Wrzasku, więc należy się liczyć z tym, że część wątków z pierwszego tomu zostało przeciągniętych też na ten. Mamy też bohaterów, których życie warto zacząć poznawać od początku, bo wtedy łatwiej jest zrozumieć podejmowane przez nich decyzje. Osobiście uważam, że Histeria jest doskonałą kontynuacją i nie mogę doczekać się kolejnych powieści tej autorki!







Wydawnictwo: Czwarta Strona Kryminału
Data wydania: 30 września 2020
Moja ocena: 7/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.