29 września

#496. Blizna | Przemysław Żarski


Po średnim Śladzie Żarski pokazał, że potrafi napisać genialny kryminał!


Niby Ślad mnie nie zachwycił, ale jednak nie był też książką, która jakoś szczególnie miałaby mnie odrzucić. Całość była całkiem przyzwoita, a zakończenie zaciekawiło mnie na tyle, że praktycznie od razu wzięłam się za Bliznę. No i to było to! Mówili, że Blizna będzie lepsza, no i zdecydowanie mieli rację!

 

Z seriami bywa już tak, że ten pierwszy tom czasami służy autorom za rozkręcenie akcji, umożliwienie czytelnikom lepszego poznania bohaterów i takie ogólne wprowadzenie. W zależności od tego, jak bardzo cierpię przy czytaniu, albo decyduję się na ciągnięcie serii dalej, albo też rezygnuję. Tym razem cliffhanger na końcu Śladu sprawił, że raczej nie miałam innego wyjścia, niż przekonać się, co tam dalej zaszło. Mogłabym ewentualnie skisnąć z ciekawości, a tego wolałam sobie oszczędzić. Mam wrażenie, że u Żarskiego trochę też tak było, że ten Ślad posłużył za wprowadzenie, chociaż jeżeli chodzi o samych bohaterów, to w moim przypadku wcale się jakoś szczególnie nie polubiliśmy. Nie zapadli mi szczególnie w pamięć, nie byłam ciekawa, jak ich życie potoczy się dalej. Zdecydowanie bardziej chodziło mi o rozwój prawie po chamsku urwanej historii, stylu i umiejętności samego Żarskiego i o to, czy uda mu się zaskoczyć mnie pod względem konstrukcji tej kryminalnej fabuły. Udało mu się to i muszę przyznać, że w drugim tomie nawet moja relacja z wykreowanymi przez niego postaciami zdecydowanie się rozwinęła.

 

Znowu mamy sprawy, które nijak się nie łączą i nie wiadomo o co w nich chodzi. Mam wrażenie, że to taka charakterystyczna zagrywka tego autora i bardzo jestem ciekawa, czy w trzecim tomie serii wymyśli coś podobnego pod względem samego schematu. To, co w Bliźnie najbardziej mnie urzekło, to stworzenie postaci Krefta w taki bardzo typowy sposób – komisarz z ciężką przeszłością, z którą do końca jeszcze się nie uporał – ale przedstawienie jej w zdecydowanie nietypowy sposób. Z tego całego poznania Żarski stworzył większą część tej kryminalnej podstawy całej fabuły Blizny. Dzięki takiej prezentacji lepiej poznaje się bohatera, druga sprawa, że jest to zdecydowanie mniej nachalne, a trzecia, że staje się częścią układanki. Wszystko tak totalnie do siebie pasuje i wydaje się być prawie naturalne i realne. Mam wrażenie, że przerzucanie czytelnika z teraźniejszości i aktualnych spraw w przeszłość Krefta bardziej też wpływa na zaangażowanie w samo poznawanie historii. Przynajmniej w moim przypadku sprawiło, że praktycznie nie miałam ochoty zostawiać nawet na chwilę tej książki. Ale w razie gdyby ktoś chciał się przyczepić do tego, że wchodzenie w retrospekcje jednego bohatera i łączenie tego z teraźniejszością może być nudne, to poznajemy lepiej również inne postaci – chociażby Krynicką. I mimo że ona też jest dość charakterystyczna i odgrywa ważną rolę w tej historii, to nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Kreft.

 

Średni start nie zawsze powinien być sygnałem do zerwania dalszej znajomości. Cieszę się, że trochę dałam się namówić, a trochę zjadała mnie ciekawość i poszłam krok dalej w historii z Kreftem. Teraz mam tylko nadzieję, że Żarski podkręci tempo i sprawi, że atmosfera w kolejnym tomie jego serii będzie jeszcze bardziej napięta. O niedocenieniu tego autora raczej nie mam co mówić – bardziej wychodzi na to, że ja go nie doceniałam, bo tak długo zwlekałam, żeby przekonać się o jego umiejętnościach i kryminalnych możliwościach. Ale zdecydowanie warto go poznać, a książki warto czytać w kolejności.

 

 




Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2 września 2020
Moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © rude recenzuje.