12 sierpnia

#483. Sfora | Przemysław Piotrowski

Takie książki przywracają wiarę w ludzi i w ich kreatywność.

 

Wydawałoby się, że pomysły na fabułę w gatunku kryminałów zostały już wymiętoszone i wyużyte na każdy możliwy sposób. Piotrowski w Piętnie i teraz, już kolejny raz, w Sforze pokazał, że jednak nadal można stworzyć powieść, która na tle pozostałych będzie oryginalna, ciekawa i wyryje się chociaż trochę w pamięci czytelnika. Strasznie cieszy mnie, kiedy wpadam na powieści rodzimych autorów, które są tak znakomite i które podważają przekonanie niektórych, że polski autor, to gorszy autor. A jeżeli macie takie zdanie, to przeczytajcie Piętno. Ja po przeczytaniu pierwszego tomu serii prawie wyszłam z siebie z ciekawości, co będzie dalej, jakie przygody i niebezpieczeństwa spotkają bohaterów w kolejnej części. I mimo tego, że moje oczekiwania do Sfory były ogromne, Piotrowski totalnie im sprostał i pozostawił znowu niedosyt, z którym muszę żyć do publikacji kolejnej książki.

 

Nie wiem dokładnie sama o co chodzi, ale Piotrowski ma jakiś taki swój specyficzny styl, który sprawia, że jego powieści są niewiarygodnie klimatyczne. Jest w nich mnóstwo mroku i tego mojego ulubionego oniryzmu, że nie do końca wiadomo, czy to jawa, czy to sen bohatera. W tym wszystkim mamy postaci, które może są trochę schematyczne, ale tylko trochę, i nadal idealnie komponują się z fabułą. Piętno posłużyło autorowi do wykreowania takiej solidnej podstawy całej tej kryminalnej serii – zarówno jeżeli chodzi o przedstawienie relacji między bohaterami, nakreślenie jakiś bardziej prywatnych problemów, ale też patrząc już na samą fabułę. I mimo że nie jestem fanką kryminałów, w których jednym z głównych wątków stają się osobiste przeżycia bohaterów, tak Piotrowski przekonał mnie, że tu po prostu ważny jest sposób przedstawienia i odpowiednie połączenie kropek.

 

I tak jak początkowo wydawało mi się, że drugi tom będzie przedstawiał oddzielną historię, tak szybko przekonałam się, że to mogłoby być za łatwe. Sfora jest mocną kontynuacją Piętna, więc bez poznania wydarzeń z pierwszego tomu sporo będziecie musieli się domyślać, co osobiście bardzo odradzam. Całość czytana w odpowiedniej kolejności dodaje zdecydowanie więcej tajemniczości i satysfakcji z lektury. Już nie wspomnę o tym, że właśnie wtedy mamy zachowany też odpowiedni ciąg przyczynowo skutkowy i wszystko wydaje się być bardziej logiczne. Tak jak pierwszy tom serii totalnie mnie wciągnął, tak drugi sprawił, że po prostu oniemiałam z wrażenia. Pierwsza sprawa, że ten pomysł na fabułę był po prostu genialny, druga, że Piotrowski tak zmyślnie wszystko połączył, a trzecia, że to po prostu wszystko idealnie do siebie pasuje. No dla mnie to kryminalna seria marzeń. Już dawno nie trafiły mi się książki, przy których tak bardzo piałabym z zachwytu.

 

Piętno i Sfora na pewno pojawią się w topce zestawienia najlepszych książek tego roku, a sam Piotrowski będzie jednym z większych odkryć. To seria, którą zdecydowanie trzeba przeczytać, jeśli lubi się takie kryminalne klimaty z rzeczywistymi postaciami, ale z wydarzeniami, które jakby lekko balansowały na granicy prawdy i snu.  

 




Tytuł oryginału: Sfora
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 12 sierpnia 2020
Moja ocena: 10/10




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.