#340. Miasto młodych wilków - Mariusz Sz. ps. "Szlachet"



Literackie interesy byłych gangsterów kwitną w najlepsze, a na rynku pojawiają się kolejne książki w tematyce mafijnej. Mam wrażenie, że ich autorzy prześcigają się w tworzeniu kontentu lepszego jakościowo od poprzedników, ale bez względu na wartość tych tekstów, żaden nie dobije do sprzedażowego poziomu Masy.

Temat mafii pruszkowskiej przejadł mi się już spory kawał czasu temu, ale najzwyczajniej w świecie nie potrafię sobie odmówić czytania kolejnych książek – zarówno tych publikowanych mocno na ilość przez Artura Górskiego, jak i pozostałych, debiutujących byłych gangsterów. Za każdym razem jestem ciekawa formy, jakości tekstu i samych historii, które zostaną opisane, a ostatnio coraz częściej kończę z jako takim pozytywnym wrażeniem.
Należałem do zbrojnego ramienia Pruszkowa, ale również miałem styczność z osobami nawiązującymi kontakty z biznesmenami i politykami. Spisuję wspomnienia, mając czterdzieści pięć lat. Pamiętam dużo sytuacji, i tych ciekawych, i tych niebezpiecznych.
Przez to, że obserwuję różne ciemne zakątki internetu, od dłuższego czasu przewijała mi się informacja o planowanym wydaniu książki Mariusza Sz. ps. „Szlachet”. Jako że w żadnych mafijnych wspominkach innych byłych gangsterów nie grał głównej roli, albo przynajmniej nie zapadł mi wystarczająco w pamięci, doszłam do wniosku, że to kolejny facet, który urwał się z choinki i chce się pochwalić jakim nie był ważniakiem, jaki nie był twardy, męski i komu krzywdy nie zrobił. Ta książka jest totalnym przeciwieństwem tego, czego się po niej spodziewałam, a ostatecznie zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Wiadomo, że nie jest to literatura wysokich lotów i wysublimowanego języka, ale treść i sama stylistyka nie bije po oczach. Nie wiem w jakim stopniu to zasługa autora, a ile wkładu miała w tym korekta redaktorska, ale tekst sam w sobie wygląda bardzo schludnie, dobrze się to czyta i językowo też nie kuleje. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że w tej książce nie pojawiła się taka gangsterska maniera, gdzie męstwo rośnie proporcjonalnie do użytych przekleństw. Nie jestem osobą szczególnie zwracającą uwagę na bluzgi, ale zdarza się, że ich ilość osiąga żenujący poziom, który przekłada się też na poziom wypowiedzi, a ostatecznie czytelnikowi odechciewa się czytać takie wypociny. W Mieście młodych wilków tego nie było za co należy się duży plus.

Szlachet w swojej historii przechodzi chronologicznie i kierując się zasadą od ogółu do szczegółu. Czytając tę książkę nie odnosi się wrażenia zagubienia, nie ma też niedopowiedzeń, które dodatkowo mogłyby utrudniać sprawę. Wszystko zostało wyłożone kawa na ławę, bez żadnych dziur logicznych, a do tego jeszcze w sposób wiarygodny, bez usilnego podbijania rangi i przyznawania sobie dodatkowych gangsterskich zasług. W książce znajdują się szczegółowo opisane historie z życia autora, w których pojawiają się postaci z gangsterskiego świecznika, ale też nie brakuje gangsterów z niższych szczebli mafijnej piramidy. Na końcu książki pojawia się też krótka rozmowa przyjaciół, w której Szlachet odpowiada na pytania bezpośrednio związane z publikacją książki oraz rozdział poświęcony aktom oskarżenia i ich uzasadnieniu, w którym opublikowane zostały ocenzurowane kopie dokumentów sądowych.
Na dobrą sprawę mogę przyczepić się do zakończenia historii, która urwana została w połowie zdania i do tego, że cena książki jest zdecydowanie za wysoka w porównaniu do ilości zawartych w niej informacji (w sumie 128 stron historii, 9 stron rozmowy, 76 stron aktu oskarżenia i kilka pojedynczych nie istotnych dla historii wstawek).
Często mam tak, że kategoryzuję książki w zależności od wydawcy – mam wrażenie, że kupując książkę od znanego wydawcy, mam większe szanse na pozytywne wrażenia z lektury. Tym razem też zwlekałam z zakupem Miasta młodych wilków tylko dlatego, że książka wyszła z Poligrafu. Dobrze zrobiłam, że ostatecznie się na nią zdecydowałam, bo wśród wszystkich książek mafijnych, które do tej pory czytałam, ona mnie najbardziej przekonuje. Co prawda po jej przeczytaniu pozostał mi niedosyt, ale wynikający jedynie z ilości informacji w niej zawartych – zdecydowanie za mało.
W każdym razie polecam zainteresowanym tematem.


Tytuł: Miasto młodych wilków
Autor: Mariusz Sz. ps. "Szlachet"
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 224
Data wydania: czerwiec 2018
Cena katalogowa: 35,00 zł
Moja ocena: 6/10


Komentarze

  1. Na tą książkę napalił się mój facet, a wierz mi, że on nie często po nie sięga. Dlatego miałam do niej sceptyczne podejście. A tu proszę. Ty ją polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo często sięgam po książki mafijne, tym bardziej jeżeli dotyczą naszego polskiego podwórka. Książka jest dobra, a skoro Twój facet często nie czyta, to tym lepiej, żeby chwycił to, niż książki Masy :)

      Usuń

Prześlij komentarz

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.