#295. Szpilki za milion - Izabela Szylko



Lubię kiedy czytanie książki sprawia mi przyjemność, kiedy poznaję bohaterów i z chęcią śledzę ich dalsze losy, ale ważne jest też to, że się do nich w jakiś sposób przywiązuję, przyzwyczajam.

To ostatnie jest śmiesznym uczuciem, bo z jednej strony jak można się przywiązać do kogoś, kto nawet nie istnieje, ale z drugiej - jestem pewna, że jako książkoholicy też potraficie darzyć książkowych bohaterów uczuciem. Mam tyle szczęścia, że ostatnio coraz częściej trafiam na dobre – trafiające w mój gust – książki, z ciekawą fabułą i bohaterami, których naprawdę da się lubić. Jeszcze większą frajdę sprawiają mi pozycje, dzięki którym doświadczam przyjemności, ale które czasami mnie zaskakują i których fabuła zwodzi mnie na manowce dzięki swojej nieprzewidywalności. Zawsze, sięgając po komedię kryminalną, mam w głowie takie przeświadczenie, że ta książka ma mnie zabawić, rozerwać, a wątek kryminalny jest aspektem drugoplanowym. Oczywiście zwracam na niego uwagę, ale bardziej jednak liczę na radochę.
Szpilki za milion to przebiegła, zabawna i zaskakująca komedia kryminalna, w której okradająca ostatecznie staje się tą okradzioną, i w której stosunkowo młode i zdecydowanie starsze pokolenie jednoczą się dla słusznej sprawy, ale i wspólnej rozrywki. Autorka, mimo zawiłości swojej fabuły i kilku bardzo niebezpiecznych momentów, postawiła na łagodny przebieg spraw i ostatecznie nikomu nie stała się żadna fizyczna krzywda, bo mimo wszystko ucierpieć ktoś musiał.

Wszystko kręci się wokół nieszczęśnika Jacka, który ma takiego życiowego pecha, że szkoda nawet o tym pisać. Jacek jest bohaterem z krwi i kości, który potrafi przekonać czytelnika do swojego nieszczęścia i przede wszystkim do swojej rzeczywistości – jego zdecydowaną zaletą, zresztą podobnie jak pozostałych bohaterów, jest odpowiednio wyważona karykaturalność. Jest taką postacią, która już od pierwszego poznania idealnie wizualizuje się w wyobraźni. Mimo że w każdym jego działaniu możemy z założenia doszukiwać się niepowodzeń okazuje się, że dzięki swojej poczciwości i uprzejmości, ktoś wreszcie się za nim wstawi, a sprawy potoczą się po jego myśli. To jedna z tych postaci, której pierdołowatość sprawiła, że głupkowaty uśmiech może pojawić się na twarzy czytelnika, ale mi osobiście czasami było nawet żal Jacka – zastanawiałam się ile ten biedak może jeszcze znieść.

Izabela Szylko umiejętnie wykazała złożoność ludzkiej natury – w znacznej przewadze pokrętnej logiki kobiet, które całkowicie nieświadomie same sobie potrafią czasami rzucać kłody pod nogi – wytknęła cechy społeczeństwa takie jak chciwość i żądza, pokazała do czego ludzie są zdolni, jeżeli w ich życiu na pierwszy plan wychodzi brylowanie przed publicznością i zbieranie komplementów od wielbicieli. Nie zabrakło też cech totalnie przeciwstawnych – bezinteresowności i po prostu dobrego serca i chęci niesienia pomocy. Wszystko oczywiście zostało przedstawione bardzo humorystycznie.
Szpilki za milion to komedia kryminalna zestawiająca wszystkie najlepsze i najgorsze cechy społeczeństwa, w której nie zabrakło oczywiście prywatnych śledztw, zdrad i tajemnic. Tylko tutaj mógł się spotkać złodziej z przypadku z zachłanną diwą i emerytowaną policjantką, a ta trójka razem to kłopoty murowane. Mistrzowska intryga bez trupów i niepotrzebnego rozlewu krwi, angażująca i trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Już dawno nie czytałam tak lekkiej i przyjemnej książki, chociaż szczerze przyznaję, że ani razu nie złapałam się na głupkowatym szczerzeniu się do książki.


 Książka ukazała się pod patronatem Rude recenzuje.

Tytuł: Szpilki za milion
Autor: Izabela Szylko
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 352
Data wydania: 15 lutego 2018
Cena katalogowa: 39,90 zł
Moja ocena: 7/10





Komentarze

  1. Jakoś nie przepadam za komediami kryminalnymi ale skoro to objęłaś patronatem to będę miał na uwadze tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Paula, weź przestań czytać dobre książki! xD
    To było oczywiście żart i oby było ich jak najwięcej, ale co ja mam zrobić z brakiem czasu, kiedy lista wciąż się powiększa i powiększa? :o
    P.S. Polecane przez ciebie lody magnum w kubeczku są przegenialne i wykupiłam sobie zapasik ;)
    Pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się czasem zastanawiam, czy można polubić kogoś kto nie istnieje. Ale, czy to takie 100%, że tego bohatera nie ma? Może żyje taki człowiek i był inspiracją do napisania takiej książki właśnie :) Zaciekawiłaś mnie tym tytułem i chyba wpiszę go na swoją listę do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przeczytać! Uwielbiam komedie kryminalne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To coś dla mnie, mimo że lubie w kryminałach gdy trup sciele się gęsto, to odrobina humoru nie zaszkodzi

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.