sobota, 6 maja 2017

#240. Ludzie doskonali - Peter James





Tytuł: Ludzie doskonali
Tytuł oryginału: Perfect People
Autor: Peter James
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Data wydania: 11 kwietnia 2016
Cena katalogowa: 36,90 zł


Z Peterem Jamesem polubiłam się od pierwszego spotkania, mimo że jego pierwsza książka – Dom na wzgórzu – nie była wybitna. Im dłużej się zastanawiam nad tym, co właściwie tak skutecznie przyciągnęło mnie do jego książek, tym bardziej gubię się w swoich myślach. Ludzie doskonali też okazali się wcale nie tak doskonali jak się to zapowiadało, książka miała masę błędów – logicznych, redaktorskich i tych, wynikających z tłumaczenia – ale nadal dobrze wspominam czas spędzony nad tą książką. To trochę paradoks, bo z jednej strony mam zamiar delikatnie zjechać tę książkę, a z drugiej przebieram nóżkami na myśl o kolejnej powieści tego autora.
John i Naomi Klaessonowie są małżeństwem, któremu nie wszystko w życiu się układa tak, jakby sobie tego życzyli. Po traumatycznych przeżyciach z przeszłości decydują się na poczęcie dziecka poprzez genetyczne modyfikacje – na własną rękę skomponują kod DNA, który w przeciwieństwie do tego powstającego przy naturalnym zapłodnieniu, będzie umożliwiał wyeliminowanie genów odpowiadających np. za choroby i dodanie kilku innych, odpowiadających za konkretne pożądane cechy. Wydawałoby się, że teraz życie pary będzie zbliżone do tego wymarzonego, ale jest coraz gorzej, a to i tak dopiero początek.
Tak jak w poprzedniej książce James zdecydował się na stworzenie fabuły, której motywy byłyby charakterystyczne dla horroru, tak w tym przypadku poszedł bardziej w thriller z motywem kryminalnym. Ani pierwsza, ani druga książka nie okazała się nieskazitelna i widać, że autorowi brakuje jeszcze wprawy w samym łączeniu wątków fabuły i budowaniu nastroju, ale ode mnie dostaje dużego plusa za próbowanie i sprawdzanie się w niby podobnych, ale jednak zupełnie innych gatunkach i nie ograniczaniu się do jednego. Zaczęłabym się martwić, gdyby zabrał się za pisanie romansów, ale póki co jego kryminalne próby całkowicie mi odpowiadają.

Jeżeli chodzi o samą fabułę, to zdecydowanie zabrakło jej tego czegoś. Sam pomysł na temat książki był strzałem w dziesiątkę, tym bardziej, że genetyczne modyfikacje są bardzo aktualne. Może nie często mówi się o modyfikowaniu genów ludzi, ale rośliny i zwierzęta są akurat organizmami, u których często się coś poprawia. Jednak zabrakło mi trochę klimatu – spodziewałam się bardziej mrocznej atmosfery, w której będzie znacznie więcej niedopowiedzeń, a one też bezpośrednio wpłyną na to, że czytelnikowi trudno będzie dojść do rozwiązania zagadki. Ja niestety dość szybko domyśliłam się zakończenia, także niewiele elementów tej powieści było w stanie mnie naprawdę zaskoczyć. Jednak też trzeba wziąć pod uwagę to, że na co dzień obracam się w książkach o podobnych klimatach, więc jestem w stanie znacznie szybciej wyłapać schemat myślowy autora, niż czytelnik, który raz na jakiś czas sięgnie po tego typu książkę.

Tak jak już wcześniej wspomniałam - styl Jamesa bardzo mi pasuje, i mimo że mam się do czego przyczepić przy jego książkach, to i tak czytanie ich sprawia mi radochę. Tym razem pojawiło się kilka niedociągnięć logicznych i pozostawianie wątków, które co prawda nie miały żadnego wpływu na rozwój kolejnych wydarzeń, ale skoro już się zaczęło to i powinno się skończyć. Największą wadą tej książki jest niezliczona masa błędów, które ja – swoim niewprawnym okiem – wyłapywałam co kilka stron.  Nie chodzi mi o literówki i przecinki (bo na to nie zwracam większej uwagi), ale o błędy w słowach, zaburzających cały sens zdania. Momentami miałam wrażenie, że nikt nie przeczytał tej książki od deski do deski przed puszczeniem jej do druku i niestety, jeżeli kupiłabym w księgarni za cenę katalogową - byłabym nieźle zawiedziona, tym bardziej, że powieść wyszła spod skrzydeł jednego z największych wydawców w Polsce. Niefajnie.

Mimo że powieść Ludzie doskonali nie należy do grupy tych, które wywarły na mnie szczególne wrażenie, to i tak przygodę z nią wspominam bardzo pozytywnie. Zdecydowanym plusem książki było połączenie wątku kryminalnego z science fiction i rozbudowanym wątkiem medycznym. Widać, że autor długo przygotowywał się do jej napisania, co przejawia się przez staranność i dopracowanie najdrobniejszych elementów związanych bezpośrednio z genetyką. Mimo że momentami brakowało logiki w fabule, to mimo wszystko była czytelna i łatwa w odbiorze. A co do samego wydania – mam nadzieję, że przed jego wznowieniem ktoś przeczyta tę książkę od początku do końca i przy okazji poprawi te walące po oczach błędy.



1 komentarz:

  1. Zastanawiam się po przeczytaniu Twojej recenzji czy nadal tak bardzo chcę przeczytać tę książkę. Podejrzewam, że jednak dam temu tytułowi szanse bo spodobały mi się książki autora, w których Roy Grace grał pierwsze skrzypce.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.