niedziela, 9 kwietnia 2017

Zaczynam współpracę z wydawnictwem!




Nie tak dawno temu obiecałam Wam na Instagramie, że na blogu pojawi się cykl o współpracach z wydawnictwami. Nie jestem specem od marketingu i jakichkolwiek współprac i relacji między wydawcą a czytelnikiem, ale w tym cyklu chciałabym się podzielić z Wami moimi przeżyciami, przemyśleniami i propozycjami, które możecie wziąć pod uwagę rozważając założenie bloga, planując podjęcie współpracy, albo kiedy jesteście w kropce i nie wiecie jak się zachować. W swoich postach będę wykorzystywać pytania, które Wy mi zadajecie (przeważnie na Instagramie, ale będzie mi miło jak opublikujecie swoje wątpliwości w komentarzu pod tym postem).

Zacznę od początku, bo tak wydaje się najlogiczniej – czyli rozpoczynam współpracę z wydawnictwem!

Od razu uprzedzam, że nie ma jednej, najlepszej metody na nowe współprace, więc nie spodziewajcie się, że podam Wam na tacy gotowe przykłady wiadomości, które możecie wysłać do wydawców. Informacje, które znajdziecie w tym poście są moimi propozycjami, więc nie każdy musi się z nimi zgadzać, ani tym bardziej wykorzystywać.


1. Czy muszę mieć bloga, żeby podjąć współpracę z wydawnictwem?

Powiem Wam szczerze, że ja podjęłam współpracę z Wydawnictwem Znak (to była moja pierwsza współpraca) nie mając ani bloga, ani Instagrama. Wydawnictwo pewnego dnia na swoim fanpage’u na FB umieściło post z ankietą do wypełnienia i odesłania, że poszukuje osób chętnych do recenzowania ich książek. Oczywiście w poście podane były też warunki, że książka wysyłana jest przez wydawnictwo i nie trzeba jej zwracać, że często jest to egzemplarz przed ostateczną korektą, ale że w zamian za darmowy i przedpremierowy egzemplarz trzeba zamieścić recenzje, a właściwie swoje opinie o otrzymanych książkach, na stronach księgarni (przy czym samemu dokonywało się wyboru, gdzie chce się je publikować). Wysłałam ankietę i jakimś cudem zostałam wybrana.
Tak się zaczęła moja przygoda ze Znakiem, z którym współpracuję do dnia dzisiejszego, i z blogowaniem, bo po drugiej czy trzeciej książce otrzymanej od nich zdecydowałam się na złożenie bloga.
Wydaje mi się jednak, że w ciągu tych trzech lat pojawiło się tak dużo nowych książkowych blogów, których właściciele sami składają wydawnictwom oferty (a nawet jeśli nie sami, to wydawcy mają w czym wybierać kiedy potrzebują osób do promocji określonego tytułu), że na dzień dzisiejszy nie widzę możliwości podjęcia współpracy z wydawcą bez prowadzenia bloga i innych profili okołoksiążkowych.

2. Mam bloga, ale nie wiem kiedy mogę zacząć współpracę.

Ja zaczęłam dość wcześnie, mimo że nie miałam ani ogromnej ilości wyświetleń, ani tym bardziej masy obserwatorów. Jedne wydawnictwa odpisywały, że chętnie podejmą współpracę, inne, że nie są zainteresowane, a przeważnie żadnej odpowiedzi nie dostawałam.
W tym przypadku nie ma żadnej reguły, chociaż wiadomo – im Twoja strona wygląda estetyczniej, im więcej jest na niej aktywnych obserwatorów i liczba wyświetleń (nie nabita przez samego siebie) wskazuje na to, że na Twojej stronie coś się jednak dzieje – tym masz większą szansę, że wydawnictwo z chęcią przyjmie Cię pod swoje skrzydła i podrzuci Ci kilka książek do recenzji.
Napisz, zapytaj o możliwość współpracy. To żaden wstyd jak Cię kompletnie zleją, chociaż do najprzyjemniejszych uczuć to nie należy. Nic nie stracisz, a możesz jedynie zyskać.

3. Co napisać w pierwszym mailu do wydawcy?

Najważniejsze jest, żeby nie pisać za dużo, bo nikomu się nie będzie chciało tego czytać - więc krótko, zwięźle i na temat. Warto jest się najpierw przedstawić i pokazać wszystko, co ma się najlepszego – bloga, instagrama, facebooka itd. Ja zawsze pisałam co mogę zapewnić wydawnictwu w ramach współpracy i czego oczekiwałabym od nich. Moim zdaniem na początek tyle wystarczy. Jeżeli zdecydują się odpisać mogą zadać dodatkowe pytania, poprosić o dokładne statystyki, więc wtedy wystarczy się już tylko dogadać.

4. Czy trudno jest nawiązać współpracę z wydawnictwem?

Wszystko zależy od tego, jakie wydawnictwo obierzecie sobie na cel.
Są wydawnictwa, z którymi łatwiej się dogadać, które chętnie dają szansę każdemu blogerowi i podchodzą do blogera jak do normalnego człowieka odpisując na każdego maila (nie wspomnę, że zawsze są to uprzejme wiadomości), ale są też takie, które wiecznie będą ignorować przychodzącą pocztę, albo jak już odpiszą, to w taki sposób, że wszystkiego Ci się odechce, a już na pewno tej współpracy.
Zdarzyło mi się kiedyś napisać do jednego z większych wydawnictw z propozycją współpracy – oczywiście dopieszczonego maila wysłałam na podany do kontaktu z blogerami adres. Żeby nie było otrzymałam odpowiedź, ale nie taką jak się spodziewałam – „adres”. Także dziękuję za możliwość współpracy, ale jakoś mi się odechciało.
Mam też jedno wydawnictwo, do którego pisałam dwukrotnie (w mniej więcej rocznym odstępie czasu – w pierwszym i drugim roku blogowania) i od którego do dnia dzisiejszego żadnej odpowiedzi nie dostałam.

5. Na co zwrócić uwagę przy podejmowaniu współprac?

Przede wszystkim wybierajcie na współprace te wydawnictwa, które wydają książki odpowiadające Waszym upodobaniom. Ja zaczynałam od poszukiwania swojego miejsca w książkowym świecie i brałam wszystkie gatunki jak popadnie – nie polecam Wam tej opcji, chyba, że jesteście w podobnej sytuacji do mojej – jak lubicie kryminały, to nie szukajcie możliwości współpracy u wydawcy, który zajmuje się głównie fantastyką albo romansami. Później może być trochę niezręcznie, kiedy odeślecie wydawcy negatywną recenzję książki, o którą sami prosiliście, albo co lepsze – żadna książka od tego wydawcy Wam się nie podobała.
Uważajcie też na przestrzeganie warunków, na które się zgadzacie - wywiązujcie się z określonych terminów i publikacji.




Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie współprac z wydawnictwami, na które nie możecie nigdzie znaleźć odpowiedzi – publikujcie je w komentarzach pod tym postem, a ja w kolejnych publikacjach postaram się na nie odpowiedzieć. Jeżeli chcecie zachować anonimowość możecie pisać do mnie przez instagrama albo facebooka.

Koniecznie dajcie też znać, co uważacie o tym cyklu – czy rzeczywiście może okazać się przydatny, czy może powinnam bardziej rozwijać niektóre kwestie.

Czekam na Wasze komentarze!


31 komentarzy:

  1. Ja się przyznam, że jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, abym była pytana o statystyki. Pewnie kiedyś ten dzień nadejdzie, ale jak na razie obyło się bez tego. W ogóle jestem trochę "inna" bo właściwie sama nigdy nie pisałam do wydawnictwa pierwsza. Pamiętam, że jak zaczynałam pierwszą stałą współpracę to dlatego że wygrałam jakiś konkurs i miałam się zgłosić do wydawnictwa po książkę a później już samo się kulało, a później do tego dołączały propozycje od kolejnych wydawnictw. Czasami się zastanawiałam jakim cudem niektórzy wydawcy wpadali na mojego maila, bo nigdy bym się nie spodziewała że dostanę propozycje tytułów, które po cichu chciałam mieć, ale nie chciałam się narzucać. Jestem sobie takim dziwnym człowieczkiem, pewnie dlatego wszystko w moim wypadku tak wolno szło. Pamiętam jednak bardzo niesympatyczne osoby z pewnego wydawnictwa, że do dnia dzisiejszego z niesmaku omijam ich szerokim łukiem. Jednak oprócz tego jednego kwiatka, jako że nigdy sama pierwsza nie pisałam to wszystkie współprace miło wspominam i nawet jak odmawiam jakiemuś tytułowi, to raczej ze śmiechem od drugiej strony a nawet czasami i z żartami. Cieszę się szczerze, że mimo że nie mam wielkiej ilości współprac to wszystkie te co mam, są dla mnie tak pozytywne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się kilka razy zdarzyło, że ktoś zapytał o statystyki, ale teraz w dobie popularności instagrama, gdzie większości wydawnictw zależy na publikacji zdjęć (recenzje spadają na drugi plan) i wszystko widoczne jest jak na dłoni, wygląda to trochę inaczej ;)

      Usuń
  2. PS. zapomniałam! Myślę, że to świetny pomysł na cykl i świetny post. Czyta się niesamowicie przyjemnie (zresztą jak zawsze) :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna garść dobrych porad od doświadczonej blogerki :) Przydadzą się one każdemu kto myśli o podjęciu współpracy z wydawnictwem. Mnie takie myśli jeszcze nie naszły, zakładając bloga określiłam sobie jasny priorytet - żadnych współprac i tego się trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po kilku latach blogowania zaczynam dostrzegać masę minusów współprac z wydawnictwami, chociaż na początku to było mega motywujące, bo przecież i książki były za darmo ;)

      Usuń
  4. Jasne, że jest przydatny! Być może później, po studiach, jednak zdecyduje się i odważę na napisanie do wydawnictw :)
    Ja w ogóle jestem nadal w wielkim szoku, że wydawnictwa od tak (no dobra, nie do końca "od tak") wysyłają ludziom książki - nigdy wcześniej nie myślałam, że to się odbywa w taki sposób. Odkrycie bookstagrama, to ja odkrycie nowej formy życia. Haha.
    To jest świetne! Że wydawcy tak nam (no w sumie to Wam), blogerom i bookstagramowiczom ufają.

    Buziaki Kochana,
    www.ebookoholic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre wydawnictwa rzeczywiście wysyłają od tak, ale większość ma jakieś tam swoje minimalne wymagania. Dla mnie też kiedyś wydawało się to dziwne, ale teraz już wiem jak dużą robotę robimy tak małym kosztem ;) to musi się opłacać ;)

      Usuń
  5. Moja współpraca również rozpoczęła się od Wydawnictwa Znak i to dzięki nim zmotywowałam się do założenia bloga- zawsze będę im wdzięczna za okazane na samym początku zaufanie :) Jeśli chodzi o pisanie do wydawnictw to chyba jestem jakaś dziwna, ale mam zasadę, że nie piszę maili z prośbą o jakąś książkę/ współpracę-myślę, że źle bym się z tym czuła. Jeśli mam ochotę na konkretną lekturę to po prostu ją sobie kupuję i raczej to z mojej strony nie ulegnie zmianie.
    Cykl wpisów o współpracach zapowiada się bardzo fajnie i na pewno niejednej osobie się przyda :) Ja również z chęcią będę go czytać :)

    Sama mam jedno pytanie:
    Jak to jest z propozycjami wydawnictw dotyczącymi zostania ambasadorką danej książki? Dla mnie zostanie ambasadorką jest jednoznaczne z reklamowaniem tej pozycji, polecaniem jej i zachęcaniem do kupna. Tylko jak można się tego podejmować skoro nawet nie czytało się danego tytułu? Ostatnio otrzymałam taką propozycję, ale zaznaczyłam, że nie podejmę się tego ponieważ nie mogę zachwalać coś czego nie znam. Skończyło się na tym, że dostałam propozycję przy tej samej książek, ale już jak zawsze tylko recenzencką- normalną. Czy jest możliwość w wydawnictwach na współpracę jako ambasadorka, ale dopiero gdy zapoznam się z treścią, czy raczej nie jest to korzystne dla nich? A jak wiadomo chętnych na ten rodzaj współpracy i tak będą zawsze mieć i tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobre pytanie! Sama się nad tym zastanawiam :) Również nie uznaję ambasadorstwa bez wcześniejszego zapoznania się z książką - dlatego jeszcze nie trafił mi się ten "zaszczyt" :)

      Usuń
    2. Pytanie zapisałam! Niedługo będę się zabierać za kolejny post z tej serii, więc powiem więcej co myślę o patronatach i ambasadorstwie :)

      Usuń
  6. Wspaniały cykl postów. Pisz dalej, bo zaciekawił mnie temat współpracy. Prowadzę bloga od niedawna i w sumie nie zakładając go nie nastawiałam się na nawiązanie współpracy ale z tego co piszesz warto spróbować, bo może to być ciekawą przygodą.
    Dzięki za dobre rady :) Pozdrawiam Justyna z wszystkococzytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post okazał się przydatny :)

      Usuń
  7. Mnóstwo przydatnych informacji! Z przyjemnością przeczytałam Twoje doświadczenia - zresztą spore, jak widzę :) Ja póki co mam trzy współprace. Z dwóch jestem zadowolona bardzo, bardzo! Z trzeciej - jeszcze nie wiem, bo dopiero zaczęłam :) Kiedy pisałam e-mail do jednego z wydawnictw, nie spodziewałam się pozytywnej odpowiedzi. A jednak się zdziwiłam! Moje zgłoszenie zostało pozytywnie rozpatrzone, a wszystko za sprawą... oryginalnego i zabawnego tytułu wiadomości. Dlatego mogę tu chyba śmiało dodać, że pisząc e-mail do wybranego wydawnictwa, warto pokombinować, stworzyć fajne, kreatywne zgłoszenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam tego maila :) Zawsze doceniam kreatywność :) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    2. Podziwiam! Ja się w sumie nigdy nie odważyłam na napisanie czegoś bardziej kreatywnego, ale też nie wiedziałam tyle, ile wiem dziś ;)

      Usuń
  8. Jestem fanką tego typu wpisów, bo zawsze mnie ciekawi, jak współprace wyglądają u innych. Jak już ci kiedyś pisałam, kończę z pisaniem maili do wydawnictw, bo mam dość stawiania mi warunków. Przykre jest też, że coraz więcej wydawnictw traktuje nas hm... oschle, tzn mowa o pracownikach zajmujących się kontaktami z mailami. Ostatnio coraz rzadziej spotykam się z fajnym, miłym podejściem do blogerów.

    Mnie ciekawi, czy zdarzyło ci się, że byłaś ponaglana albo czy wydawnictwo miało ci za złe negatywną recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post, który na pewno otwiera umysł czytelnikom. Ja współpracuję z jednym wydawnictwem, inne niestety nie odpisują lub odpisują na nie. Olewanie jest trochę smutne, ale wszystkiego nie można mieć od razu, prawda? Chwilowo nie narzekam, robię to co lubię :D

    Pozdrawiam // Książki w Piekle ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post, bardzo przydatny!
    Powiem ci, że miałam ostatnio podobną sytuację. Piszę sobie bardzo uprzejmego, miłego maila do wydawnictwa, a po kilku minutach otrzymuję odpowiedź "daj adres" i tyle. Zero powitania, pożegnania, nawet interpunkcji. Od razu się odechciewa, bo to trochę traktowanie jak maszynki do taniej promocji, co jest po prostu przykre.
    Pozdrawiam,
    Książkowy zakątek

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dopiero zaczynam sobie współpracować, ale z pewną dozą niezrozumienia obserwuję to, co dzieje się na niektórych Instagramach. Dziewczyny dostają do recenzji po 30 książek miesięcznie, bo biorą wszystkie, które wydawnictwa im zaproponują. Czy nie lepiej wybrać 3 pozycje i zrecenzować je porządnie, a nie robić wszystko szybko i chaotycznie, bo terminy gonią? Pewnie lepiej narzekać codziennie "Boże, ile mam książek do recenzji, kiedy ja to przeczytam". Mam nadzieję, że ja nigdy kimś takim nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały pomysł z tym cyklem o współpracy z wydawnictwami. Chce więcej :P Tak trudno jest zdobyć szczegółowe informacje na ten temat. Mam nadzieje, że jak kiedyś mój blog będzie i Instagram będą trochę bardziej popularne to uda mi się nawiązać ciekawe współprace :)

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    Ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie stoję przed tym wyborem: napisać czy lepiej sobie jeszcze odpuścić?
    Jednak, jeżeli zdecyduję się na ten krok, na pewno skorzystam z Twoich rad.
    Nie widzę sensu wysyłania maila z propozycją do każdego wydawnictwa, bo później tworzą się takie problemy, jak sama wspominałaś, negatywne opinie i nieprzyjemności z wydawnictwami.

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja dość szybko zaczęłam pisać do wydawnictw i w zasadzie nie spotkałam się z bezpośrednią odmowną odpowiedzią. Albo się zgadzali albo nie odpisywali wcale. Nigdy nie pisałam do wydawnictw "jak leci", jedynie do tych, które wydają interesujące mnie książki i raczej unikam dużych domów wydawniczych, bo niestety moim zdaniem wydają masę śmieci.
    Nikt na mnie w sumie nigdy niczego nie wymuszał, najczęściej nawet nie słyszę żadnego oczekiwanego terminu.
    Denerwuje mnie natomiast kiedy wydawnictwa wysyłają książki, na które się nie umawialiśmy, ot tak. Za każdym razem było to coś, czego nie chcę czytać i zadaję sobie pytanie co ja mam teraz z tym zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Współpraca z jednym wydawnictwem może rzeczywiście sprawiać problem, ze względu na promocje wielu tytułów o niskim poziomie literackim . Rynek księgarski rządzi się swoimi prawami, w zasadzie jedne kryterium jest dominujące czyli ekonomia. Nie dziwie się , że wydawnictwa nie zawsze odpisują na maile, czasami określona wiadomość ginie w morzu otrzymywanych wiadomości na pocztę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie zaczęłam jeszcze żadnych współprac. Pewnie jeszcze, o ile w ogóle, długo tak zostanie. Założyłam bloga dla siebie, żeby mieć się czym zająć, choć i tak ostatnio czasu mało na na wszystko. Wiem, ze wiele osób ostatnio zakłada blogi własnie dla zysku książkowego "za darmoszkę". Bardzo dużo takich osób wylęgło się w ostatnich kilku miesiącach. Jeśli ktoś będzie zainteresowany współpracą ze mną to czemu nie. Ja jednak sama raczej pierwsza nie napiszę, a tym bardziej nie przez jakiś czas. Rady jak najbardziej fajne! Potrzeba takich więcej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Raz może dwa zapytano mnie o statystki. Raz za to proszono o przykładową recenzję aby sprawdzić sposób pisania. Drugi wariant rozumiem, ale pierwszego nie. Nie zawsze bloger, który ma miliony wyświetleń sprawi, że magazyny będą puste. To mnie irytuje. Wiadomo liczby są ważne, ale nie najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo pomocny wpis, dla początkujących blogerów. A, że sam jestem na początku przygody z blogowaniem, to bardzo chętnie skorzystam z Twoich wskazówek :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny post, w którym zawarte jest wiele przydatnych informacji. Teraz wiem, że muszę tu zostać na dłużej i bliżej zapoznać się z Twoim blogiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nawet nie wiedziałam, że blogujesz już taki kawał czasu :)

    To fakt, że recenzje zaczynają przegrywać z bookstagramem. Dla mnie to nie jest niestety dobra wiadomość, bo nie mam talentu do robienia zdjęć :p

    Fajny ten cykl, zawsze chętnie zaglądam jak dodajesz posta na temat współprac ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie znak sam znalazl... I od nich wszystko się zaczęło. W zeszłym roku w czerwcu. Od tamtej pory przewinęłam się przez kilkanaście wydawnictw, złapałam patronaty i rekomendacje, a nawet pojawiłam się w książce. Jakoś tak moje marzenia się same spełniają ;) ale to prawda, że z czasem dostrzegam coraz więcej wad takich współprac...

    Świetny artykuł, na pewno przyda się wielu osobom!

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.