niedziela, 13 listopada 2016

Autorzy na widelcu - #1. Krzysztof Szczyciński




METRYCZKA


Imię: Krzysztof
Nazwisko: Szczyciński
Znak zodiaku: Koziorożec
Wzrost: 185 cm
Ulubiona książka: Na dzień dzisiejszy Albert Espinosa - Jeśli powiesz mi, bym przyszedł, rzucę wszystko i przyjdę... ale musisz mnie poprosić


Rude recenzuje: Dobra, zacznijmy od początku! Skąd pomysł na napisanie książki i dlaczego zajęło Ci to prawie rok?

Krzysztof Szczyciński: Dopiero kilka lat temu zacząłem interesować się słowem pisanym. Wcześniej książki nic a nic mnie nie interesowały. Biblioteki omijałem z daleka a osoby pogrążone w lekturze uważałem za trochę dziwne, nie rozumiałem tego. Kiedyś przez przypadek, kupując prezenty natknąłem się na książkę „Przygoda z owcą” Haruki Murakamiego. Tytuł zaintrygował mnie do tego stopnia, że zrobiłem prezent także sobie. Po przeczytaniu tej właśnie powieści moje podejście do książek zmieniło się. Tak jak wcześniej nie czytałem właściwie nic tak teraz nie było dnia żebym nie czytał. Po przeczytaniu kilkudziesięciu książek poczułem, że też chciałbym coś stworzyć. Po prostu lubię raz na jakiś czas coś stworzyć. W 2012 roku stworzyłem swoją muzykę pod nazwą artystyczną Ungili, czasem coś rysuję a tym razem napisałem opowiadanie.

Pomysł powoli powstawał w mojej głowie. Chodziłem ciągle z małym notatnikiem, w którym notowałem wszystko co wpadało mi do głowy. Po jakimś czasie bez notatnika nie wychodziłem z domu. Myśli i słowa po prostu wylatywały mi z głowy, gdy nie miałem gdzie ich zapisać. Nie wiem czemu, ale notowanie przemyśleń na smartphonie nie pasowało mi, wydawało mi się to „bezduszne”, do tego musi być notatnik.

Gdy wracałem do domu po całym dniu pracy siadałem z głową pełną słów i opierając się na notatkach  tworzyłem.  Książka jest zapisem moich osobistych przemyśleń z tego rocznego okresu, dlatego też powstawała tak długo. Był nawet moment, w którym nie ruszałem swojej twórczości przez 2-3 miesiące. Po prostu miałem dużo spraw osobistych, praca, studia. Twórczość zeszła na drugi plan.

RR: Nie lubisz bibliotek? Dlaczego?

KS: Kiedyś nie lubiłem. Teraz niezwykle cenię sobie to, że książki, których nie da się nigdzie kupić (z wyjątkiem Allegro) można bez problemu wypożyczyć w bibliotece. Pomimo, że mam wiele książek w domu, chętnie odwiedzam pobliskie biblioteki.

Niedawno wypożyczyłem książkę “Metafizyka” Lecha Majewskiego, gdzie aktualnie jej cena na Allegro wynosi od 80 do 120 zł !

RR: Wszystko fajnie, ale dlaczego tak krótko? To zaledwie 52 strony!

KS: Bardzo chciałem poznać opinię ludzi, co sądzą o moim sposobie pisania. Niestety w niektórych sprawach nie jestem cierpliwy, i dlatego zakończyłem już podróż Sorana. Drugim powodem był fakt, że nawet jak chciałem coś dalej pisać, to ciężko mi było wyjść z atmosfery tej książki, a nie chciałem by cała książka była pełna melancholijnych elementów. Stwierdziłem, że te pomysły, które mam dalej, nie pasują do tej atmosfery i do tej historii. Jeżeli stworzę coś więcej, to z pewnością stworzę trochę lżejszą atmosferę, ze szczyptą humoru.

RR: „Deszcz padający od środka najbardziej” to bardzo zaskakujący i jednocześnie intrygujący tytuł dla książki. Skąd się wziął pomysł, aby właśnie w ten sposób zatytułować opowiadanie?

KS: Początkowo tytuł miał brzmieć "Podróż Sorana na koniec świata", ale później go zmieniłem. Chciałem aby tytuł w kilku słowach podsumowywał całość, żeby wyrażał atmosferę książki. Myślę, że już samym tytułem chciałem opowiedzieć, że czasem człowiek ma w swoim życiu takie chwile i takie wspomnienia, które na nim ciążą niczym deszcz, tak jakby w głowie i w sercu cały czas padało.  



RR: Czemu e-book a nie wersja papierowa?

KS: Nie stać mnie na wersję papierową, a w dzisiejszych czasach za sprawą e-booka łatwo dotrzeć do czytelników. Sam wielu autorów poznałem dzięki elektronicznej wersji, gdzie wersja papierowa była niedostępna lub bardzo trudno dostępna. Książkę wydałem sam za pośrednictwem portalu Ridero, i nie chcę zapeszać ale wydaje mi się, że za jakiś czas będzie możliwość kupienia mojej książki również w wersji papierowej dzięki opcji "druk na żądanie".

RR: Czytając Twoją książkę czasami czułam się dość niezręcznie – miałam wrażenie, że jest bardzo osobista, a ja wtryniam się w tę historię dosłownie z buciorami. Skąd się wziął ten cały smutek i pesymizm? Co natchnęło Cię do wejścia w taką melancholijną tematykę?

KS: Tak, książka jest dla mnie bardzo osobista. Początkowo pisząc ten tekst nawet nie myślałem, że trafi to do szerszego grona. Jeśli chodzi o melancholię, to uważam, że to co jest melancholijne jest zarazem piękne. Człowiek dopiero jak jest chory lub smutny pokazuje swoje prawdziwe ja. Cenię sobie szczerość i całą prawdę o ludziach obdartą z fałszerstwa i sztuczności.
Myślę, że idealną odpowiedzią na Twoje pytanie będzie cytat z książki, którą notabene wszystkim polecam:

"... są doświadczenia osobiste, które choć wtrącają człowieka do jaskini samotności,
to przecież w końcu zawsze ukazują mu jakiś boczny tunel wiodący do prawdy
o wartości ogólnoludzkiej. I właśnie odkrycie tej prawdy stanowi
nagrodę za cierpienie ..." - Kenzaburō Ōe - Sprawa osobista



RR: Co chciałbyś żeby Twoja książka dawała czytelnikom?

KS: Chciałbym aby ludzie doceniali to co jest tu i teraz, bo wszystko tak szybko się zmienia. Nic nie jest stałe i wydaje mi się, że niektórzy czasem o tym zapominają. Chciałbym też, aby ludzie pamiętali pamiętać.

RR: A Tobie nigdy nie zdarza się zapomnieć pamiętać? ;)

KS: Zapominam, jak każdy. Pamięć ludzka moim zdaniem jest niezbadana i równie tajemnicza jak kosmos. Czasem nawet mam wrażenie, że pamiętam coś co w ogóle się nie zdarzyło.

RR: Masz w planach kolejne książki?

KS: Tak, kolejna książka z pewnością się pojawi. Natomiast zdarzy się to w bliżej nie określonej przyszłości. Przede wszystkim chciałbym aby kolejny mój tekst był o wiele lepiej dopracowany. Chciałbym też, aby kolejna książka była dłuższa.  
Mam już pomysł, ale co moja głowa mi zgotuje w trakcie tworzenia, i do czego dojdzie, tego nie wie nikt :)

RR: Przejrzałam recenzje innych czytelników Twojego opowiadania i jedna rzecz mnie bardzo zaintrygowała – wspominają, że w Twoim stylu wyczuwalna jest nutka Murakamiego (ja jeszcze nie miałam okazji czytać żadnej z książek tego autora, więc się nie ustosunkuję do tych wypowiedzi). Czy rzeczywiście coś w tym jest? Inspirujesz się jego powieściami?

KS: Z jednej strony cieszę się, że moje opowiadanie jest porównywane do powieści Murakamiego, natomiast z drugiej strony czuje, że zostałem trochę zbyt pochopnie zaszufladkowany jako  "ten  podobny do tego". Wiem, że ciężko stworzyć swój styl, ale nie wydaje mi się bym pisał całkowicie tak samo jak Haruki Murakami.
Mimo wszystko, jeżeli zostałbym nazwany polskim Murakamim zaraz przy Aleksandrze Kościów odebrałbym to jako komplement :)

RR: W deszczowe dni też przemierzasz Warszawę na hulajnodze? ;)

KS: Lubię deszcz, jest taki oczyszczający, sprzyja rozmyślaniom, jednak jeżdżenia na hulajnodze w deszcz i w dodatku po Warszawie  - nie polecam.


RR: A teraz trochę z innej beczki. Mógłbyś polecić czytelnikom trzy książki, które według Ciebie powinno się czytać właśnie jesienią?

KS: Uwielbiam trzy kwestie poruszane w literaturze. Istotę pamięci, melancholię oraz studium choroby.
"Poczucie kresu" Juliana Barnesa porusza to pierwsze, Albert Espinosa swoim "Kim moglibyśmy być, gdybyśmy nie byli nami" stwarza magiczną, melancholijną aurę a komiks "Kiedy Dawid stracił głos" Judith Vanistendael opowiada historię, którą trzeba poznać w któryś z długich jesiennych wieczorów.

RR: Skoro lubisz takie melancholijne książki, ja mogę Ci polecić Rzekę podziemną Tomasza Jastruna, o ile jeszcze nie miałeś okazji jej czytać ;) 

KS: Dziękuje. Opis książki bardzo zachęca do przeczytania.

RR: A najlepsza książka przeczytana w tym roku to…?

KS: Na początku roku przeczytałem bardzo ciekawy zbiór opowiadań Krzysztofa Bieleckiego pod tytułem "I nagle wszystko się kończy", który szczerze wszystkim polecam. Każde opowiadanie ma w sobie coś ciekawego. Autor niesamowicie zaskakuje swoją wyobraźnią. Zapewniam, że lektura poruszy umysł i wzburzy krew w żyłach.

RR: Wyczerpałam już cały zestaw pytań! Dziękuję za rozmowę!




3 komentarze:

  1. Bardzo przyjemny, świetnie przeprowadzony i wnikliwy wywiad! :) Czytało się super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie przeprowadzony wywiad :D Miło było poznać autora, o którym jeszcze nie słyszałam. Chętnie to zmienię :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Autora znam osobiscie, spokojny skromny, skryty, mily I uczynny... Swietny kolega, niesty nie moge ocenic jeszcze jego tworczosci gdyz mijam sie z ksiazkami, jakos nie mozemy na siebie wpasc.... Moze to sie zmini dzieki Krzysztofowi 😊 Geatuluje I pisz chlopie, pisz!

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.