wtorek, 22 listopada 2016

#191. Chujowa Pani Domu - Magdalena Kostyszyn [rudy regał]




Dziś, w ramach rozbudowanej sesji Rudego regału, wspólnie z Martą z bloga Na regale u Marty Mrowiec zapraszamy Was na krótką pogadankę o książce Magdaleny Kostyszyn! Obie recenzowałyśmy już ten tytuł - moja recenzja (do poczytania tutaj), Marty recenzja (do poczytania tutaj) - więc zdecydowałyśmy się na wspólne dodatkowe obgadanie go!

Mamy nadzieję, że te sesje przypadną Wam do gustu i będziecie do Nas częściej zaglądać (posty pojawiają się w tym samym czasie u mnie i u Marty) ;) 



Rude recenzuje: Po przeczytaniu książki Magdaleny Kostyszyn stwierdzam, że jestem chujową panią domu!

Na regale u Marty Mrowiec: To możemy przybić sobie piątkę! Ale tak właściwie jak zdefiniujesz to pojęcie? Czym charakteryzuje się chujowa pani domu?

RR: Od rana zadajesz mi takie trudne pytania? Jakbyś wpadła do mojego domowego bałaganiku to od razu byś wiedziała, że jestem słabą panią domu - widać to na pierwszy rzut oka! Moje życie ogólnie nie ma zbyt wiele wspólnego z tym perfekcyjnym, kreowanym w social mediach, przez idealne panie domu. Moje posiłki często wyglądają nieestetycznie, o bałaganie już wspomniałam, często idę też na łatwiznę i zamiast kupić coś nowego do domu, naprawiam stare części - klejem, taśmą klejącą, w zależności co tam się popsuje. Dla mnie tym właśnie powinna charakteryzować się chujowa pani domu, chociaż sam ten tytuł postrzegam bardziej jako ironię i delikatne szyderstwo z tych perfekcyjnych pań. Nie jest to nic, czym mogłabym się przejąć ;)

MM: Nie uważam żeby definiował nas bałagan, bez przesady. Podobno tylko geniusz potrafi zapanować nad bałaganem, ale wracając do bycia panią domu. To bardzo trudne, czuje się na sobie presję, by wszystko było “na błysk”. Tak jak pisałam w recenzji o nieumytych garach, ale one naprawdę mnie denerwują i rzadko się zdarza, że zostają nieumyte. Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci z lektury ChPD?

RR: Ja za to słyszałam, że geniuszowi nie przeszkadza bałagan i w nim nawet lepiej się odnajduje ;) Najbardziej utkwił mi w pamięci fragment o tym wyidealizowanym życiu - cudownym minimalistycznym i oczywiście białym mieszkaniu, estetycznych posiłkach - bo sama miałam takie marzenie, żeby moje życie i otoczenie właśnie tak wyglądało. A Tobie co najbardziej zapadło w pamięć?



MM: Może nie jakiś dokładna sytuacja czy przykład, ale dystans i poczucie humoru. Pamiętam, że naprawdę dobrze się bawiłam podczas lektury i kilka razy pomyślałam: o! to o mnie! :) Wydaje mi się, że każda z kobiet ma coś w sobie z chujowej pani domu, tylko uważają to za ujmę i na siłę chcą pokazać, że tak nie jest. Z drugiej strony też nie może być tak, że zwalimy wszystko na to, iż jesteśmy złą panią domu i mamy wszystko gdzieś. Mam wrażenie, że o to chodziło autorce, by w zabawny sposób pokazać, że można nie być idealną i najlepszą i można pozwolić sobie na gorszy dzień.

RR: Jakaś konkluzja na koniec? :D

MM: Tak! Bądźmy idealnie nieidealne, ale zadowolone z życia. O! Jesteśmy okładkowymi srokami, co powiesz o okładce ChPD, bo mnie się ona nie podoba, mimo iż rozumiem jej koncepcję.

RR: Podoba mi się kolorystyka tej okładki (uwielbiam szarości w połączeniu z żółciami!), podoba mi się to, że na grafice pojawiła się sama autorka, ale gdybym miała kupić tę pozycję ze względu na okładkę - ominęłabym ją. Niestety. Co byś w niej zmieniła, gdybyś miała taką możliwość? Ja nawet nie mam żadnego pomysłu, jak inaczej mogłaby ona wyglądać, więc i tak uważam, że jest całkiem nieźle! Najważniejsze, że nie odstrasza :)

MM: Patrząc po tytule, to jakaś sterta nieumytych garów też raczej nie przyciągnęłaby czytelnika, chyba że w gratisie byłyby kostki do zmywarki <śmiech> To już może zostawmy tę okładkę w spokoju. Zbliżają się Święta, myślisz, że to dobry pomysł na prezent? Czy raczej można kogoś taką książką urazić?


RR: Gdybym dostała taką książkę na prezent ucieszyłabym się. Lubię takie prezenty, a że mam do siebie dystans, to przyjmuję je z radością i nie traktuję ich jako ujmę na honorze czy obrazę ;) Kiedyś dostałam kubek z nadrukiem “Bez porannej kawy jestem zołzą… po też” i się za niego nie obraziłam! Do tej pory to mój ulubiony kubek i nie ma opcji, żebym znalazła inny, z równie trafnym nadrukiem <śmiech>. Ale są osoby, które obraziłyby się za coś takiego, a przynajmniej tak mi się wydaje. A Ty byś się za nią obraziła?

MM: Hmm historia z kubkiem brzmi znajomo. Miałam nadzieję, że się nie obrazisz, chociaż wtedy jeszcze aż tak się nie znałyśmy. A wracając do Twojego pytania to też bym się nie obraziła. Też mam dystans do siebie i poczucie humoru, więc myślę, że po prostu skomentowałabym to: o, w końcu ktoś to zauważył ;) Wróćmy jeszcze do świąt. Wpadasz w tę całą gorączkę przedświąteczną? Wiesz, mycie okien, sprzątanie całego domu, czyli coś zupełnie innego niż robi chujowa pani domu?

RR: W Olsztynie, gdzie na co dzień mieszkam, robię tylko ogólne porządki (żeby nie było syfu) dlatego, że święta zawsze spędzam w domu rodzinnym, z rodzicami. Na mój przyjazd przeważnie już jest porządek - mama o wszystko dba i ona zdecydowanie wpada w ten szał - ale jeżeli potrzebuje jakiejś pomocy, to oczywiście jej pomagam. Bez szałów, ale sprzątam ;) A u Ciebie jak jest? Dzielicie się obowiązkami przedświątecznymi? Kto staje na czele Waszej “ekipy sprzątającej”?

MM: Jak pewnie w większości domów jest to mama. Ale nie ma jakiegoś szału, stawania na głowie. To raczej takie zwyczajne porządki i dekorowanie domu, aby było klimatycznie. Trochę odbiegłyśmy od tematu książek, myślisz, że chujowa Pani Domu jest też chaotyczna? <śmiech>

RR: Przyznam, że nie zauważyłam żadnego chaosu, albo się w nim po prostu nadzwyczaj dobrze odnalazłam. Książka Kostyszyn bardzo przypadła mi do gustu i niesamowicie szybko ją pochłonęłam, już dawno nie czytałam tak wciągającej książki! ;) Dla Ciebie była chaotyczna? W ogóle myślisz, że takie zdystansowane podejście do życia jest dobrym rozwiązaniem?

MM: Bardziej chodziło mi o chaos w tej rozmowie, książka nie była chaotyczna,a pytanie dotyczyło cechy pani domu, nie samej książki <śmiech> Wspominałam już, że jesteśmy chaotyczne?;) Dystans, który nie ociera się o olewactwo i w granicach rozsądku jak najbardziej jest dobrym rozwiązaniem. Wszak życia nie da się brać całkowicie, trzeba śmiać się bez powodu i robić szalone rzeczy. Zrobiło się nieco filozoficznie. A jak z Twoim podejściem do życia? Bardziej serio czy z dystansem? A jeśli serio to kiedy?

RR: Jeden wielki chaos!
“(...) śmiać się bez powodu i robić szalone rzeczy” - powiedziała ta, która chce szaleć, a później wkurza się na wszystko i się smuci, bo jej nie wychodzi <śmiech>. Ja raczej staram się podchodzić do wszystkiego z dystansem, ale nie zawsze mi się udaje, bo jestem bardzo nerwowym człowiekiem - ogólnie szybko się wkurzam i łatwo sama się wyprowadzam z równowagi nawet głupotami.

MM: Wychodzi, tylko czasem inaczej niż się chce, ale może w tym szaleństwie jest metoda, jak mawiał Hamlet. Myślę, że na tym możemy zakończyć. Dzięki za rozmowę.

RR: Szybko chcesz się mnie pozbyć, ale niech Ci będzie! Buziaki i do następnego! 


3 komentarze:

  1. Podoba mi się konkluzja bycia idealną nieidealną, a gary kiedyś i tak trzeba zmyć :) Lubię Wasze książkowe analizy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna rozmowa :D Bardzo sympatyczna. Chętnie poznam książkę, bo chyba też jestem w tym klubie xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa rozmowa. Ja w takim wypadku jestem chujowym panem domu :D

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.