wtorek, 26 lipca 2016

#150. Naprędce napisana historia - Ryszard Cichy



Tytuł: Naprędce napisana historia
Autor: Ryszard Cichy
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 196
Data wydania: czerwiec 2016
Cena katalogowa: 29,00 zł


Książki przybliżające czytelnikowi świat przestępczy, związany z porachunkami mafijnymi i korupcją, od zawsze mnie interesowały. Zresztą stąd też wzięło się moje zamiłowanie do kryminałów, w których wyczuwalna jest nutka grozy i rzeczywistości. Miałam okazję przeczytać już kilka książek – głównie mam na myśli serię reportaży Masy i Górskiego – w których poruszane były wydarzenia  z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, które odbywały się poza prawem. Naprędce napisana historia jest kolejną taką pozycją i do niej podeszłam bardziej jak do uzupełnienia nabytej już wiedzy, ale też miałam w stosunku do niej nie małe oczekiwania.

Marzeniem Ksawerego Karskiego było zostanie milicjantem. Po skończeniu studiów udało mi się dopiąć celu i otrzymać posadę w policji. Jednak los ukierunkował jego życie zupełnie inaczej niż ktokolwiek by się tego spodziewał, i ostatecznie wspiął się na szczyt elit gangu.

Naprędce napisana historia niesamowicie mnie zaintrygowała, tym bardziej, że autorem książki jest mężczyzna, który był uczestnikiem części opisywanych przez siebie wydarzeń – był gliną. Chociaż akcja powieści jest literacką fikcją, da się w niej wyczuć wydarzenia, które pokrywają się z tymi, o których w mediach kilka czy kilkanaście lat temu było głośno, a nawet z tymi, o których Masa wspominał w swoich książkach.
Niestety książka okazała się trochę nijaka, głównie ze względu na ogromny chaos i bałagan w fabule. Sama koncepcja fabuły i postacie bohaterów jak najbardziej na plus – ogromnym pozytywnym zaskoczeniem było przedstawienie przez autora niesamowicie wąskiej granicy między dobrem a złem i różnic wynikających z pracy po obu stronach barykady. Jednak niestety zabrakło mi jakiegoś większego uporządkowania i ciągu przyczynowo skutkowego – czasami gubiłam się gdzieś między wierszami, a po chwili nawet nie byłam w stanie sobie przypomnieć, o czym to ja właściwie czytałam. Są książki, które zdecydowanie przerażają swoimi gabarytami i objętością, którym chętnie odjęłoby się kilkadziesiąt stron, a w tym przypadku podarowałabym autorowi tych kilkadziesiąt stron, żeby coś jeszcze dopisał, wyjaśnił i urozmaicił. Mimo że Cichy posługuje się lekkim i przystępnym językiem, wcale nie ułatwiło mi to sprawy w skupieniu się nad treścią tej książki – wydaje mi się, że autorowi brakuje odrobinę wprawy w pisaniu dłuższych tekstów.

Przyznam, że bardzo intryguje mnie ile jest w tej książce prawdy, a ile fikcji. Wydarzenia opisywane przez Cichego są tak rzeczywiste, że nie sposób odróżnić prawdy od jego wymysłów. Mam wrażenie, że świadczy to też o tym, jak bardzo autor był zaangażowany w wydarzenia z przeszłości, jeszcze pracując dla policji, i jak bogate muszą być jego wspomnienia z tamtych czasów.
Po przeczytaniu tej książki pozostał mi niesmak – bo było za mało, za krótko i za chaotycznie. Liczę, że w przyszłości Cichy zdecyduje się na napisanie kolejnej książki, może tym razem z większą ilością tych prawdziwych wydarzeń, a przy okazji nie będzie oszczędzał na kartkach papieru.


Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję autorowi.

1 komentarz:

  1. Widzę, że styl autora może być odczuwalny jako nieco chaotyczny. W najbliższym czasie nie planuję tej lektury, może w dłuższej persepktywie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.