wtorek, 21 czerwca 2016

#135. Kwerkle. Zwierzęta - Thomas Pavitte


Tytuł: Kwerkle. Zwierzęta
Autor: Thomas Pavitte
Cena katalogowa: 39,99 zł
Kwerkle na stronie wydawcy - klik

Po kolorowanki sięgam całkiem często, bo lubię uzupełniać czyjeś wzory moimi zestawieniami kolorów. To proces zdecydowaniem mniej twórczy niż odręczne rysowanie swoich projektów, ale nadal odrobinę rozwija. W ostatnim czasie trafiały mi się takie malowanki, które były bardzo do siebie podobne, których wzory nie były takiej jakości jakiej się spodziewałam, aż cały ten proces stawał się nudny i nieco mozolny – ileż razy można powielać niemalże ten sam schemat?
Tym bardziej ucieszyłam się na informację, że Insignis zdecydowało się na wydanie kolorowanek innych niż wszystkie, które poza kompletnie innym schematem kolorowania różnią się też nazwą. Kwerkle? A co to takiego?

W zestawie znajduje się dwadzieścia zwierzęcych kwerkli do pokolorowania. Okładka zdradza w niewielkim stopniu jak będą wyglądały ukończone kolorowanki i potwierdza, że faktycznie są one niepowtarzalne (przynajmniej póki inne wydawnictwa nie wprowadzą czegoś podobnego na rynek). Każda grafika składa się z mniejszych i większych przecinających się ze sobą okręgów, a powstające po ich przecięciu się figury oznaczone są numerami od 1 do 5. Każdy numer to  jeden kolor - do każdej kolorowanki wykorzystujemy pięć kolorów. Autor nie narzuca swoich kolorów, daje kolorującemu możliwość wyboru, wykazania się kreatywnością i co najważniejsze dzięki temu, zyskujemy ogromną szansę na uzyskanie mnóstwa cudownych, różnorodnych i jak najbardziej niepowtarzalnych wzorów. 


Papier, na który naniesiono wzory jest bardzo dobrej jakości. Osobiście używałam flamastrów do zapełniania wzorów (próbowałam kolorować też kredkami, jednak efekt był nijaki, a przy tym mało estetyczny) i miałam ogromne obawy, że tam, gdzie wzór wymagał kilkukrotnego przejechania mazakiem powstanie nie dość, że jakaś koszmarna plama, to i kartka pod spodem też na tym ucierpi, jednak nic takiego się nie stało. A dodatkową zaletą poszczególnych arkuszy jest to, że u szczytu, w miejscu przy klejeniu, znajdują się perforowania, które umożliwiają wyrwanie strony bez uszkodzenia jej.

To pierwsze kolorowanki, które całkowicie mnie pochłonęły, nie zastąpiłabym ich żadnymi innymi. Poza samą jakością wykonania ogromną zaletą jest świeżość, jaką Kwerkle wniosły na kolorowankowy rynek. Jak dla mnie całkowicie bezkonkurencyjne.



10 komentarzy:

  1. Kupiłam je ostatnio mojej siostrze. I stwierdzam, że są CUDOWNE. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie próbowałam, ale kto wie. Może niedługo znów zainwestuję i tym razem będą to "Kwerkle". Coraz bardziej mi się podobają.

    Kasia
    ebookowe-recenzje.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się pomysł na tą kolorowankę! Jest to zdecydowanie coś innego. Czuję, że sobie ją zakupię, bo może być przy tym świetna zabawa :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne! Rozejrzę się za nimi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za kolorowankami, jakoś tak nie mam na nie czasu, wolę sama coś porysować ale Kwerkle skradły moje serce! Uwielbiam patrzeć na wszystkie prace i muszę sama się za nimi rozejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No i teraz pytanie za 100 punktów. Czy Kwerkle podbija rynek i zadomowią się na dłużej czy to tylko chwilowa moda? Wyglądają fajnie ale różnie może być:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No proszę takich kolorowanek to jeszcze me oczy nie widziały. Trzeba się będzie chyba wybrać do sklepu bo wyglądają naprawdę ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej!! Do tej pory miałam do czynienia jedynie z klasycznymi kolorowankami dla dorosłych, zwyczaj zajmowania się nimi wyniosłam z terapii zajęciowej ^^ Teraz jednak marzę o Kwerklach, aaa, przez Ciebie znowu wydam pieniądze :D

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.