sobota, 23 kwietnia 2016

#113. Dom na wzgórzu - Peter James





Tytuł: Dom na wzgórzu
Tytuł oryginału: The House on Cold Hill
Autor: Peter James
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Data wydania: 13 kwietnia 2016
Cena katalogowa: 34,90 zł


Na dobry, taki porządnie straszny, książkowy horror jest mi bardzo ciężko trafić. Przeważnie początek jest bardzo obiecujący, środek to punk kulminacyjny fabuły, a koniec to koniec – i fabuły i pomysłu, nie wspominając o strachu. Dlatego też do Domu na wzgórzu, mimo że zapowiadał się bardzo ciekawie, podeszłam z dość dużą rezerwą, tak na wszelki wypadek, żeby nie przeżyć kolejnego książkowego zawodu.
Cała historia kręci się wokół starego, opuszczonego i zaniedbanego domu Cold Hill położonego na obrzeżach małej, dosyć odludnej mieścinki. Dom zostaje kupiony przez trzyosobową rodzinę, której zamiarem jest odremontowanie go, przywrócenie mu jego dawnej świetności i odpowiednie przygotowanie do  późniejszego ewentualnego odsprzedania. Harcourtowie inwestują w odnowienie budynku całe swoje oszczędności, jednak cały czas pojawiają się kolejne problemy, które skutecznie wyszczuplają zapasy pieniędzy, jakimi dysponuje rodzina. Przeprowadzka do nowego miejsca bardzo dużo ich kosztowała, a ze zmiany miejsca zamieszczania szczególnie niezadowolona jest ich córka – Jade, tym bardziej, że cały czas wszystko się sypie.

Cold Hill House jest zamieszkiwany przez kogoś jeszcze…

Opuszczone budynki, szczególnie te wybudowane jeszcze w starym budownictwie, z powybijanymi szybami, które z daleka straszą swoją surowością i bezludnością, budzą we mnie ogromną ciekawość. Im bardziej obszar jest zagrodzony i niedostępny, tym prędzej będę chciała się do niego dostać – czy będzie to fabryka, czy porzucony dom. Uwielbiam kiedy w takich wyprawach towarzyszy mi dreszczyk emocji, a na plecach czuję gęsią skórkę. Odwiedzając tego typu miejsce czasami czuje się coś dziwnego, co nawet ciężko bliżej określić – tak jakby odczuwało się tam czyjąś obecność mimo świadomości, że nikogo tam nie ma. Sięgając po horrory, w których autor lokuje fabułę w nawiedzonej posiadłości, oczekuję tego samego – niepokoju, dreszczyku emocji i grozy bijącej ze stron powieści. Jamesowi zdecydowanie udało się wprowadzić mnie w stan czujności i trwogi.

Umiejscawiając wydarzenia książki w mieścince położonej na odludziu – zasiedlonej przez podstarzałe społeczeństwo – której mieszkańcy nagle pojawiają się i znikają, stroniąc jednocześnie od nowych osób pojawiających się na ich terenie, autor stopniowo wprowadza czytelnika w wykreowany przez siebie świat, gdzie nie do końca wiadomo co jest prawdą, a co złudzeniem. Wykorzystana w powieści posiadłość, wzniesiona w stylu gotyckim i połączona z aktualną surowością budowli związaną z niezamieszkiwaniem jej przez nikogo przez długi czas, już wywołuje u czytelnika niepokój i niepewność. James cały koszmar buduje na wydarzeniach związanych z obecnością duchów – nie pojawiają się elementy masakry, czyli mordowania kogo i gdzie popadnie, chociaż śmierć w tym nawiedzonym domu jest wszechobecna. Wydarzenia z przeszłości, za czasów budowy tego nieszczęsnego domu, odgrywają bardzo istotną rolę w odniesieniu do rzeczywistych wydarzeń w posiadłości.

Rodzina wprowadzająca się do domu Cold Hill zupełnie nie zdaje sobie sprawy z przeszłości tego domu. Początkowo Ollie i Caro wydają się być osobami twardo stąpającymi po ziemi, które nie dość, że nie wierzą w duchy, to dodatkowo wcale się ich nie obawiają. Jednak po kilku dniach ciągłego przebywania w Cold Hill House ich nastawienie ulega zmianie. Jade, jako nastolatka, w przeciwieństwie do rodziców, jest otwarta na wszelkie nowe życiowe doświadczenia, początkowo czując się niepewnie i stopniowo, z czasem, przyzwyczajając się do nowej sytuacji. Na kartach tej powieści widoczna jest zmiana stosunku bohaterów do elementów nadprzyrodzonych, pojawia się ogrom niepewności, strachu o własne życie oraz próby wyjaśnienia niektórych wydarzeń w racjonalny sposób.  
Książka Petera Jamesa jest najlepszym horrorem, który do tej pory miałam okazję czytać. Mimo drobnych wad i kilku niedociągnięć jest pozycją, która z całą pewnością wywoła u czytelników niepokój i niepewność. Jest to książka, która intryguje już od pierwszej strony, a mroczny i tajemniczy klimat zachowany został do samego końca powieści tak, że nie staje się ona nudna. Mimo że nie wierzę w duchy, to Dom na wzgórzu sprawił, że następnym razem wchodząc do opuszczonej posiadłości będę czuła się jeszcze bardziej niepewnie niż zazwyczaj.




8 komentarzy:

  1. Coś zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To coś dla mnie, trudno mnie przestraszyć i prawie zawsze książki utrzymane w podobnym klimacie okazują się czytelniczym rozczarowaniem. Zapisuję tytuł! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ta książka przypadnie Ci do gustu :) Polecam też Nocny film, właśnie skończyłam czytać i jest bardzo fajną mieszanką horroru i kryminału :) Na dniach pojawi się recenzja!

      Usuń
  3. Ojejku, tuż po słowie horror, moja ochota na tą książkę gwałtownie zmalała, ale nie mówię nie, może kiedyś się przekonam.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażliwi raczej powinni omijać ten tytuł :)

      Usuń
  4. Książka w każdym calu dla mnie! Na pewno jak tylko będę miała okazję to po nią sięgnę, uwielbiam takie pozycje :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń

© Agata | WS.