środa, 5 sierpnia 2015

#40. Dopóki nie zgasną gwiazdy- Piotr Patykiewicz

Tytuł: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Autor: Piotr Patykiewicz
Kategoria: fantastyka (fantastyka postapokaliptyczna)
Wydawnictwo: SQN

Liczba stron: 400
Data wydania: 3 czerwca 2015
Cena katalogowa: 34,90zł

Opis (lubimyczytac.pl):


Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...
W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...
Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu.






Pierwsze, co rzuca się czytelnikowi w oczy po wzięciu książki do rąk, to charakterystyczna okładka- bezpośrednio przenosząca nas do świata, w którym rozgrywa się fabuła książki.

Wysokie górskie szczyty, zaśnieżone i oblodzone oraz postać ubrana w ciepły skórzano- futrzany kombinezon przyprawiły mnie o gęsią skórkę (tym bardziej, że książkę czytałam w te chłodne, deszczowe dni). Warto wspomnieć też o cudownych rysunkach zamieszczonych wewnątrz książki, odnoszących się do poszczególnych, charakterystycznych wydarzeń przedstawionych na kartach powieści.

Budowa okładki dość solidna, mamy tutaj okładkę ze skrzydełkami, które w odpowiedni sposób zostały zagospodarowane- na jednym opinie o książce, na drugim zdjęcie samego autora i krótki opis jego osoby. 

Kolejna grafika, która pojawiła się w książce, wykorzystana została do oddzielenia od siebie poszczególnych rozdziałów. Szczerze mówiąc, bardzo mi się to spodobało. Nie wyczuwa się upchnięcia wszystkich informacji w sposób "im więcej na stronie- tym lepiej".
Walory estetyczne książki zdecydowanie wpływają na plus. Ogromny plus.


Moja ocena: 9/10.














Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie tam już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność.
Książka należy do kategorii fantastyki postapokaliptycznej, w której świat został zaprezentowany jako wieczna zmarzlina. Szczerze mówiąc, jest to pierwsza tego typu książka (seriale i filmy o takiej tematyce nie są mi obce), która wpadła w moje ręce i została przeczytana. Na swojej półce mam jeszcze książkę "Robokalipsa", która też zalicza się do tych postapokaliptycznych, ale jakoś nigdy nie miałam ani ochoty, ani czasu, żeby się za nią zabrać. 

Świat w książce został przedstawiony świetnie (chociaż nie był to świat bardzo odbiegający od rzeczywistości). Gdybym otrzymała książkę bez informacji o jej autorze, raczej nie przyszłoby mi do głowy, że polski autor mógłby tak barwnie opisać nudny, prawie wymarły świat. Patykiewicz wykazał się tak ogromną kreatywnością w tworzeniu wizji świata, bezpośrednio wpływając na czytelnika. Czasami miałam wrażenie jakbym oglądała film, zamiast czytała książkę- przenosiłam się w miejsce akcji, czułam wilgoć, ciepło, zimno... Początkowo książka wciągnęła mnie bez reszty.
Gorzej z końcem, który szedł mi bardzo opornie. Może było to też spowodowane moim gorszym stanem fizycznym, ale długie i rozbudowane opisy zaczęły mnie lekko dobijać, przyczyniając się do tego, że książkę czytałam dłużej niż planowałam.
Przyglądała się ścianom, jakby taniec cieni ciekawił ją bardziej niż żywi ludzie.
Sama fabuła książki została bardzo ciekawie wykreowana. Nie jestem w stanie określić jakiegokolwiek podobieństwa z innymi postapokaliptycznymi światami skąpanymi w lodzie- to była moja pierwsza podróż w najzimniejsze zakamarki świata. Wszystko wydaje się być nowe, świeże i niepowielane z innych źródeł.

Jak na tego typu książkę przystało jej fabuła zahacza o tematy samotności, przystosowania jednostek do aktualnie panujących warunków i wytrwałości. Bohaterowie, mimo bardzo ograniczonych i niesprzyjających warunków, próbują podążać za swoimi pragnieniami. Znoszą wszelkie przeciwności losu, cierpienie- zarówno swoje, jak i najbliższych.
Wszystko jest lepsze od takiego życia z dnia na dzień, wciąż tylko we własnym smrodzie.
Życie bez cierpienia jest jak śmierć.
Historia przedstawiona na kilku ostatnich stronach bardzo mnie zaskoczyła, ale bardziej pod tym negatywnym względem. Nie takiego zakończenia się spodziewałam. Miałam wrażenie, jakby do całej książki zostało przyłożone jakiekolwiek uczucie, poza końcówką. Historia pisana na kolanie, i chyba komuś zabrakło pomysłu. Samo zakończenie wydawało mi się być dość otwarte. Nie wiem, czy autor pozostawił czytelnikowi wolną rękę w domyślaniu się, o co chodzi, co będzie dalej, czy może planuje wydać kolejną książkę, albo ja sobie coś ubzdurałam.
-Przecież nie można budować wszystkiego na kłamstwie! (...)

-Można, a czasami nawet trzeba, jeśli prawda jest zbyt trudna do zniesienia.

Po przeczytaniu, książka wylądowała na półce i gdyby nie fakt, że kolejnego dnia po jej przeczytaniu zabrałam się za pisanie tej recenzji, pewnie bym o niej zapomniała. Bohaterowie nie zapadli mi w pamieć, sama fabuła nie niosła ze sobą mądrości życiowych, nie wywołała żadnych wstrząsających emocji. 

Gdybym nie przeczytała wcześniej o tym, że pozycja zalicza się do literatury postapokaliptycznej, powiedziałabym że jest to przygodówka z elementami fantastyki (których w gruncie rzeczy też nie było za wiele).


Moja ocena: 5/10.


Sumaryczna ocena książki: 6/10.

Instagram ruderudee
 Za udostępnienie pozycji do recenzji dziękuję 
Wydawnictwu Sine Qua Non ♥

21 komentarzy:

  1. Jeju... to naprawdę może być niesamowita książka! Koniecznie będę musiała ją przeczytać ;)

    Pozdrawiam :)
    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak mnie nie zachwyciła, ale była dobra ;)

      Usuń
  2. Ja nie przepadam za typową fantastyką, ale ta postapokaliptyczna już znacznie bardziej mnie ciekawi :) Okładka rzeczywiście niezwykła od razu przyciągnęła moją uwagę :) ale po przeczytaniu Twojej recenzji wnioskuję, że książka nie spełniła w zupełności Twoich oczekiwań i ostatecznie oceniłaś ją nisko... szkoda, że ostatecznie nie zapada w pamięć :( dlatego nie będę na nią polować ;) tym bardziej, że nie jest to mój ulubiony gatunek :) Pozdrawiam ciepło i życzę przyjemnego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie ocena, którą dałam książce nie jest niska. Co prawda spodziewałam się czegoś więcej. Najważniejsze, że nie żałuję przygody z książką ;)

      Usuń
    2. Może źle odebrałam, jak widzę 6, to nie kusi mnie żeby szybko przeczytać, sama wiesz jak pełne są nasze listy książek do przeczytania, staram się wybierać te, które mają znacznie wyższą średnią ocenę ;) Cieszę się, że nie żałujesz czasu z książką :) Chyba każda mimo wszystko daje nam jakieś nowe doświadczenie :)

      Usuń
  3. Ciekawie się zapowiada. Bardzo podobają mi się te grafiki. Okładka tez jest prześliczna.
    Myślę że przeczytam ją w najbliższym czasie

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam sięgnięcie po tę pozycję ;)

      Usuń
  4. Grafika, fabuła. Szalejesz. <3
    A książka, mimo rozczarowującego zakończenia, zapowiada się całkiem, całkiem. :D Może kiedyś na nią zapoluję. :) Jak już mi ubędzie książek czekających na półce. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z taki tempem czytania nigdy Ci ich nie ubędzie :D ♥

      Usuń
  5. Podoba mi się: "Życie bez cierpienia jest jak śmierć", jednak książka postapokaliptyczna w klimacie lodu i śniegu to nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak początkowo myślałam, ale w ogólnym rozrachunku książka mi się podobała :)

      Usuń
  6. Sięgnę po tą książkę.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba pozycja nie dla mnie, ale nie mówię nie mam mieszane uczucia co do niej :)
    http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też początkowo miałam mieszane uczucia, ale książka jednak w ogólnym rozrachunki podobała mi się ;)

      Usuń
  8. Lubię książki postapokaliptyczne, ale "Dopóki zgasną gwiazdy" nie specjalnie do mnie przemawia. Póki co, odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało było w niej elementów postapokaliptycznych, może dlatego Cię nie przekonuje ;)

      Usuń
  9. Nie czytam takich książek, zwłaszcza fantastyki, ale ta mnie interesuje i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że znalazłaś coś dla siebie ;)

      Usuń
  10. Ojej, ojej! Jak już napiszę recenzję "Zakonu Mimów" będę prosiła wydawnictwo o tą powieść :D
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoją recenzję w takim razie ;)

      Usuń

© Agata | WS.