18 października

#501. Gdziekolwiek spojrzysz | Jakub Szamałek


To zdecydowanie jedna z lepszych polskich serii, jakie miałam okazję czytać! Zwróćcie wreszcie uwagę na tę serię!


Szamałek przyzwyczaił mnie do tego, że jego książki zawsze mnie zaskakują. Niby wiem, czego mogę się po nich spodziewać, ale ostatecznie wywierają na mnie tak duże pozytywne wrażenie, że później zbieram szczękę z podłogi. A nie oszukujmy się, to wcale nie jest takie łatwe. Przy tym za każdym razem zastanawiam się, dlaczego tak mało osób zna Szamałka, dlaczego tak rzadko się o nim mówi, mimo że ta seria bije znaczną większość tych popularnych i „bestsellerowych” na głowę. Gdziekolwiek spojrzysz to genialne zakończenie serii i znakomity popis literackich umiejętności autora.

 

Wszystkie trzy książki tej serii są inne niż klasyczne thrillery, do których ja zostałam przyzwyczajona. Szamałek tworzy historie, które wyglądają bardzo rzeczywiście, przez które już od samego początku odczuwa się niepokój. I chociaż już nie raz i nie dwa pisałam o thrillerach, które były rzeczywiste, które właśnie dzięki temu w dużej mierze wpływały na mój odbiór, to Szamałek zawsze i wszędzie będzie bił je na głowę. Wygląda to tak, że we wszystkich książkach serii Ukryta sieć są wątki kryminalne, które mogłyby potencjalnie wydarzyć się w rzeczywistości. Jednak moim zdaniem kluczową rolę odgrywa mocne wpasowanie tego takiego cybernetyczno internetowego świata w fabułę tych powieści i ostatecznie połączenie ich z motywami kryminalnymi. Czytając te historie i przechodząc przez kolejne rozdziały nabiera się wątpliwości co do funkcjonowania i sprawiedliwości świata, traci się pewność siebie i zaczyna się zastanawiać, czy internet faktycznie jest tak bezpiecznym miejscem, jak nam się wcześniej wydawało. Przeczytałam gdzieś, że mówi się, że Szamałek stworzył własny gatunek określany jako cyber kryminał i totalnie się z tym zgadzam. Co prawda żadnej konkurencji jeszcze nie ma w tej kategorii, ale dla mnie i tak jest już jej królem.

 

Tym razem autor wychodzi trochę z wirtualnych przestępstw i wchodzi w tematy sztucznej inteligencji. Nie zawodzi swoim przygotowaniem, ale też szykuje dla czytelników kilka wątków, które początkowo wydają się zupełnie do siebie nie pasować i w żaden sposób nie łączyć się. Odniosłam wrażenie, że tutaj mamy odrobinę więcej wątków obyczajowych i relacji między bohaterami, które całkiem zgrabnie uzupełniają tę historię. Gdziekolwiek spojrzysz, jako finał serii, spełnił swoje zadanie i spiął w kupę wszystkie trzy tomy.

 

Została mi trochę pustka w głowie po skończeniu tej serii, przede wszystkim dlatego, że bardzo ją lubiłam, a poza tym przez to, że nie wiem czym teraz Szamałek będzie chciał zaskoczyć czytelników. Rzadko zdarza mi się, że czuję taką książkową niemoc połączoną trochę z rozgoryczeniem, ale chyba mam pomysł na poradzenie sobie z tym dziwnym uczuciem. Chciałabym przeczytać całą trylogię jeszcze raz, ciągiem. Z czasem miałabym największy problem, ale mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda mi się zrealizować mój plan. Może przy okazji zachęcę was do wspólnego czytania, może więcej osób usłyszy wtedy o tej serii, bo zdecydowanie warto ją poznać!

 

Na dobrą sprawę jedyne do czego mogę się przyczepić, to trochę śmierdząca sprawa z tą katastrofą ekologiczną, która albo została potraktowana bardzo po macoszemu, albo miała w bardzo wyraźny sposób zostać zamieciona pod dywan i nikt miał się o niej nie dowiedzieć. Na szczęście kilka niedociągnięć nie odebrało mi przyjemności z lektury. Myślę, że warto jeszcze dać wam znać, że czytanie tomów bez zachowania odpowiedniej kolejności mija się z celem. Czytajcie to, ale zdecydowanie po kolei!





Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 14 października 2020
Moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © rude recenzuje.