23 maja

#473. Obiecasz mi | Diana Brzezińska



Brzezińska po raz trzeci.

Nie bardzo wiem, skąd w mojej głowie pojawił się pomysł, że ta seria Brzezińskiej to trylogia. Na smutno podchodziłam do Obiecasz mi, bo z jednej strony chciałam brnąć w to życie Ady i Krystiana, ale z drugiej strony wcale nie chciałam, bo z tyłu głowy cały czas miałam myśl, że to już będzie koniec. Lubiłam i nadal lubię tę serię i mimo tego, że ten kryminał bardzo mocno miesza się z obyczajem (a nawet mam wrażenie, że tym razem to on dominuje), to czytanie tych książek sprawiało mi mnóstwo radości i takiej wewnętrznej przyjemności. I wiecie co? Wszystko wskazuje na to, że ta moja żałoba była totalnie nieuzasadniona! Żebyśmy się dobrze zrozumieli – Brzezińska pozamykała mnóstwo pootwieranych w tych trzech tomach furtek, ale nie chce mi się wierzyć, że to się tak skończy, że mogłaby zostawić tak bardzo otwarte zakończenie. I teraz już nie wiem, co byłoby w tej sytuacji lepsze. Z jednej strony nie jestem fanką rozwlekania serii na mnóstwo tomów i ciągnięcia, żeby tylko to jakoś ciągnąć, ale w tym przypadku – gdyby rzeczywiście to zakończenie było takie totalnie definitywne – to serce by mi pękło.

Jeżeli chodzi o Obiecasz mi, to mam wrażenie, że ten tom wyróżnia się na tle pozostałych wspomnianą wcześniej przewagą obyczaju nad kryminałem. W dwóch pierwszych tomach wprowadzenie było emocjonalnie obojętne – pojawiał się wątek kryminalny, który później jakoś tam wplatał się w fabułę i ciągnął przez całą książkę mając oczywiście z nią bezpośrednie powiązanie. Tutaj sprawa wygląda inaczej, bo zaczynamy totalnie z grubej rury wchodząc w kolejne problemy dwójki naszych bohaterów. Mnóstwo pytań, mało odpowiedzi. A przy tym coraz mniej stron do końca powieści, bo tę część pochłania się szalenie szybko szukając po prostu rozwiązań. To wszystko działo się oczywiście za sprawą samych postaci, które tak bardzo polubiłam, z którymi zdążyłam się trochę zżyć i w zasadzie przez które ten obyczaj mnie nie męczył (co często mi się zdarza przy książkach tego typu). Jest zdecydowanie więcej uczuć, sporo też wyjaśnia się w relacjach między bohaterami i niby wychodzimy na prostą z częścią problemów, ale jednak Brzezińska zrzuca nam kolejne, żeby nie było zbyt nudno. Muszę przyznać, że jestem trochę pod wrażeniem tego, jak autorka poradziła sobie ze stworzeniem tej historii, z połączeniem wszystkich wątków, z dodaniem do tego bałaganu postaci, które idealnie się w nim odnajdują. Nie wspominając o tym, że mimo stosunkowo niewielkiego doświadczenia w pisaniu powieści ten jej styl był bardzo dynamiczny, nawet powiedziałabym, że rytmiczny. Zaczynasz czytać i po prostu wchodzisz w to na całego. Było tak już przy Będziesz moja, ale w Obiecasz mi dochodzi jeszcze więcej napięcia i tej niepewności przez wszystkie nowe problemy bohaterów. To się samo czyta.

Uprzedzając wszelkie pytania – moim zdaniem czytanie tej serii nie w kolejności, w jakiej powstawały kolejne tytuły, jest zupełnie bez sensu. Trzeba czytać po kolei, bo to jest jednak seria, w której życie bohaterów jest kluczowe. W trzecim tomie zdecydowanie przeważa motyw obyczajowy i mamy w nim znacznie więcej życia Ady i Krystiana niż w poprzednich częściach. Jest bardziej osobiście i emocjonalnie. Czytanie od końca to gigantyczny spoiler i zabranie sobie przyjemności z czytania, po prostu. Warto wspomnieć, że raczej nie są to książki dla tych, którzy nastawieni są na doznania kryminalne i dla których te wątki są najważniejsze. One się oczywiście pojawiają, ale często bywają po prostu tłem do różnych innych wydarzeń, które dzieją się w międzyczasie. Miejcie jednak na uwadze to, że jestem osobą bardzo lubującą się w mocnych kryminalnych doznaniach, a książki Brzezińskiej lubię, bo stanowią idealną odskocznię. Pozwalają mi się zresetować po ciężkich lekturach, a nadal trochę zostaję w temacie.






Tytuł oryginału: Obiecasz mi
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 6 maja 2020
Moja ocena: 8/10




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.