16 lipca

#420. Współlokatorzy - Beth O'Leary


Razem ale osobno.

Tiffy i Leon za sprawą różnych prywatnych wydarzeń zostają współlokatorami. Ich wspólne mieszkanie wygląda nieco inaczej niż mogłoby się wydawać – korzystają z niego na zmianę, ze względu na różne tryby pracy zawodowej. Leon pracuje w nocy i odsypia w ciągu dnia, kiedy Tiffy jest w pracy. Ona ma za to mieszkanie dla siebie, kiedy Leon jest na dyżurze. Nigdy się nie spotkali, chociaż znaleźli sposób na rozmawianie. No ale do czasu…

Beth O'Leary stworzyła ciekawą historię miłosną i zaangażowała w nią bohaterów, których idzie polubić już od pierwszych stron. Mimo że jej fabuła nie jest aż tak rzeczywista, jakbym się tego spodziewała, to nadal nie sprawiło mi to żadnego problemu w odbiorze książki i wczuciu się w życie Tiffy i Leona. Myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na taki układ, jaki  Leon zawarł z Tiffy, natomiast zupełnie się na tym nie skupiałam, chcąc bardziej odpocząć od poprzednich lektur niż analizować wybory autorki. Uważam też, że ta niecodzienna relacja, która nawiązała się między bohaterami ma w sobie nutkę bajkowości, przez co cała ta warstwa uczuciowa jest bardziej wyraźna. Od początku nastawiamy się na to, że będzie to piękna, romantyczna i mocno wyidealizowana powieść, więc na dobrą sprawę oczekujemy od niej tej miłości. A jeżeli się na to nie nastawiamy, to może od razu warto dać sobie spokój, bo niektóre sytuacje – bez odpowiedniego dystansu – mogą zirytować. Muszę przyznać, że jest tam sporo miłości i przedstawiona została w kilku różnych odsłonach, które ostatecznie i tak kierują czytelnika do przewidywalnego zakończenia. Jest trochę o problemach w związku, o niezrozumieniu i nie do końca szczęśliwej miłości, ale są chwile romantyczne, z motylkami w brzuchu. Oczywiście w brzuchach bohaterów, bo ja żadnych takich atrakcji nie doświadczyłam.

Współlokatorzy to książka, którą wyjątkowo dobrze mi się czytało. Nie wiem czy jest to zasługą stylu autorki, czy dobrego tłumaczenia, w każdym razie nie mam tej powieści nic do zarzucenia. Nie sprawiła mi żadnych zawodów, mimo że fabuła wcale nie była spektakularnie zagadkowa ani też odkrywcza. To niezobowiązująca powieść, która niewymagającemu czytelnikowi przyniesie kilka godzin przyjemności. Mogę ją polecić z czystym sumieniem, nawet tym, którzy nieczęsto sięgają po ten typ literatury. Nie polecam jedynie czytania opisu książki, bo niestety jest streszczeniem całej książki i już po nim można domyślić się finału tej historii.



Tytuł: Współlokatorzy
Tytuł oryginału: The Flatshare
Autor: Beth O'Leary
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 432
Data wydania: 15 maja 2019
Cena katalogowa: 37,90 zł
Moja ocena: 7/10


4 komentarze:

  1. magda.zurowska16 lipca 2019 20:39

    Mam podobne odczucia. Normalnie nie czytam tego typu literatury, tę akurat polecił ktoś na bookstagramie i bez czytania opisu postanowiłam spróbować. Matko,jaka ta książka okazała się być urocza. nie w słodko-pierdzący sposób tylko taki, że człowiek uśmiecha się prawie cały czas, wciąga w historię i kibicuje bohaterom. Słuchałam audiobooka i lektorzy też zrobili świetną robotę, co jeszcze dodało książce uroku. Idealna na wyluzowanie na wakacjach ✌️

    OdpowiedzUsuń
  2. To może być ciekawa książka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiadało się ciekawie, ale skoro jest przewidywalnie i dużo o miłości to jeszcze się zastanowię, czy czytać 🙂
    Pozdrawiam
    subjektiv-buch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo osób ma o tej książce różne opinie. Cóż.. chyba już czas na to, aby ją sama w końcu przeczytać i ocenić. Jakoś we wrześniu postaram się przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © rude recenzuje.