26 czerwca

#417. Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak? - Paulina Łopatniuk



Zupełnie się nie zrozumiałyśmy.

Nowotwory i inne choroby kryją wiele tajemnic. Autorka popularnego bloga Patolodzy na klatce przeprowadzi cię przez twój świat wewnętrzny, zaczynając od różowo-fioletowych maziajów na szkiełku pod mikroskopem, a kończąc na stole sekcyjnym w prosektorium. W tej książce opowiada o wszystkim, co zwykłych ludzi przyprawia o ból głowy. Dosłownie. [źródło opisu]

Patolodzy to książka, która mocno mnie zmęczyła – w książce znalazło się za dużo informacji, które chciałam przyswoić na raz, z którymi ostatecznie sobie nie poradziłam, a znacznej większości po prostu nie zrozumiałam. Nie ma co się dziwić, że po lekturze jestem niezadowolona, ale to najlepszy przykład na to, że nawet przy książkach trzeba czasami opanować swoje ambicje. Wbrew pozorom to książka medyczna, do której zrozumienia konieczna jest znajomość podstawowych pojęć (a może nawet więcej niż podstawowych?). Ja nie mam tej wiedzy, więc na dobrą sprawę ciężko jest mi powiedzieć cokolwiek chociażby o merytorycznej stronie książki. Jest w niej mnóstwo pojęć, których znaczenia musiałabym na własną rękę wyszukiwać w Internecie (czego oczywiście nie robiłam, bo ostatecznie nigdy nie skończyłabym tej książki), co sprawia wrażenie mądrej i rzetelnej. Autorka między terminami specjalistycznymi próbuje używać potocznego języka, wplatając tam też różne dowcipy i porównania, co pewnie miało na celu zbicie trochę z powagi tej książki i sprawienie, żeby była bardziej przyjemna w odbiorze. Dla mnie to nie zmieniło zupełnie nic, ale sądzę, że dla tych, którzy na temacie się znają odbiór będzie zupełnie inny. Dopiero po przeczytaniu Patologów zajrzałam na bloga Łopatniuk i przyznam, że jakość tekstów blogowych i sama ich forma jest bardzo zbliżona do struktury książki i jej poszczególnych rozdziałów.

Jako książce, którą skategoryzowałam jako naukową, od strony technicznej niczego jej nie brakuje – są w niej odniesienia do literatury polskiej i światowej, co potwierdza przygotowanie do przedstawienia tematu (i ewentualną możliwość zgłębienia w konkretnym źródle), są różnorodne przypadki opisane w dość szczegółowy i czasami bardzo obrazowy sposób, ale są też zdjęcia. Te ostatnie mogą bardziej wrażliwych obrzydzać, dla mnie jednak były dodatkową ciekawostką. Mam wrażenie, że Łopatniuk twardo stąpa po ziemi, a jedyne co wyniosłam z jej książki to podejście – spokój i niepopadanie w paranoje w przypadku jakiegokolwiek kontaktu z tworem nazywanym rakiem. Nie mam zupełnie niczego do zarzucenia autorce, ale ogromnie żałuję, że książka nie została spisana w bardziej przystępny sposób.

Mam poczucie straconego czasu po tej książce, bo mimo sporych chęci nie udało mi się zbyt wiele informacji z niej wyciągnąć. Bardzo ciężko mi się ją czytało i sprawiła mi znacznie mniej przyjemności, niż początkowo oczekiwałam. To na pewno nie jest książka dla totalnego laika, który w upalny wieczór postanowi się z nią rozprawić. Uważam, że ta książka może okazać się dobrym strzałem dla wszystkich, którzy interesują się medycyną i histopatologią, dla pracujących w tych dziedzinach, a także dla osób regularnie zaglądających na stronę Łopatniuk. Jeżeli wcześniej nie mieliście okazji poznania tej dziedziny od strony technicznej, to polecam w pierwszej kolejności zajrzeć do wpisów autorki, gdzie sami przekonacie się czy publikowane przez nią treści są dla was ciekawe i zrozumiałe.


Tytuł: Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak? 
Autor: Paulina Łopatniuk
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 400
Data wydania: 24 kwietnia 2019
Cena katalogowa: 39,90 zł
Moja ocena: 5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.