#381. Tajemnice pielęgniarek - Marianna Fijewska



O niedocenianych szpitalnych bohaterkach.

Fala popularności książek o tematyce medycznej przyczyniła się do pojawienia się wielu publikacji o pracy pielęgniarek. To już moja druga książka w tym temacie, ale ta będzie znacznie dłużej siedziała mi w głowie. Po inne nie zamierzam w najbliższym czasie sięgać – jak dla mnie książka Fijewskiej wyczerpała temat.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy w książce Fijewskiej, to jej konstrukcja. Początkowo bardzo mi się ona spodobała – krótkie wypowiedzi, co dało duże możliwości na przedstawienie mnóstwa różnych zdań, perspektyw i historii ludzi o różnym stażu, pracujących w różnych specjalizacjach, w oddalonych od siebie o setki kilometrów placówkach. Jednak z rozdziału na rozdział narastała moja frustracja przez te wszystkie niesamowicie ciekawe, fascynujące, a czasami też przerażające historie, które zostały zduszone do tych kilku zdań. Sens oczywiście został przekazany, ale w takich chwilach rodzi się też ciekawość, która w takim przypadku nigdy nie zostanie zaspokojona. Wydawało mi się, że to jedyny słuszny moment na poznanie tych skrywanych latami historii pielęgniarek. Mam nadzieję, że wszystkie będą miały jeszcze swój czas i szansę, żeby podzielić się ze światem swoimi przeżyciami, a przede wszystkim będą mogły wywalczyć dzięki tym rozmowom lepsze warunki pracy dla siebie.

Mimo drobnych wad konstrukcji tej książki sądzę, że jednak więcej ma zalet. Mam wrażenie, że autorce udało się dotrzeć do pielęgniarek i specjalistów o tej samej pasji, podobnym natężeniu zaangażowania w wykonywanie swoich zadań, ale jednak różnych usposobieniach. Wydaje się, że to medyczne środowisko jest skrajnie podzielone i mimo że wszyscy dążą do wspólnego efektu, to jednak po drodze grają między sobą bardzo nieczysto. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co muszą przeżywać ci ludzie, bo przecież w takiej skomplikowanej sytuacji znajdują się też mężczyźni. Poza sytuacjami stresowymi przy kontakcie z pacjentem, w niektórych momentach przy walce o jego życie, pielęgniarki muszą też stawiać czoła docinkom i poniżaniu ze strony współpracowników. A to wszystko za tak marną pensję, że większość z nich musi dorabiać na kilka etatów, aby wiązać koniec z końcem i spokojnie utrzymywać rodzinę.
Tajemnice pielęgniarek Marianny Fijewskiej to książka, która może nie jest specjalnie odkrywcza ani wybitna, ale jest ważna. Porusza mnóstwo kwestii z zamkniętego środowiska pielęgniarek, do którego zazwyczaj bardzo ciężko się dostać. Wydawałoby się, że to tylko przedstawienie jednego z wielu zawodów, a zawsze znajdzie się ktoś do narzekania. Prawda jest jednak inna, a pielęgniarki, z którymi rozmawia Fijewska poza zaprezentowaniem swojej pracy, ukazują też podłość ludzi, z którymi na co dzień się spotykają. Nie chodzi już nawet o bezpośrednie traktowanie sanitariuszek, a o próby manipulacji, gry na uczuciach i ugrania lepszych warunków kosztem innej osoby, czasami nawet własnego dziecka. Ta książka mocno otwiera oczy na to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami sal oddziałowych i gabinetów lekarskich w szpitalach. Takie książki uczą szacunku do drugiego człowieka, pomagają zrozumieć zachowania tej drugiej strony. Na mnie ta książka zrobiła duże wrażenie i na dobrą sprawę dopiero przez nią zaczęłam podziwiać tych ludzi za upór i wewnętrzną siłę, że mimo złośliwego kąsania ze strony lekarzy i pacjentów, są w stanie dalej wykonywać swoje obowiązki.
Przyszła do mnie matka w trakcie sprawy rozwodowej. Dziecko spędziło u ojca weekend i wróciło z zaczerwienieniem w okolicach odbytu. "Jestem zaniepokojona, nie wiadomo, do czego mógł się posunąć mój były partner" - mówiła taka dziwna spokojna. Zbadaliśmy dziecko. Oczywiście, było całe i zdrowe. Nie pojmuję, do czego może posunąć się rodzic w walce z drugim rodzicem...



Tytuł: Tajemnice pielęgniarek
Autor: Marianna Fijewska
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 320
Data wydania: 13 lutego 2019
Cena katalogowa: 39,99 zł
Moja ocena: 8/10








Komentarze

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.