#380. Serce - Bartosz Szczygielski



Serce Szczygielskiego podane na tacy. Smacznego.

Na Serce Szczygielskiego czekałam długo i niecierpliwie, a jeszcze gorzej znosiłam to oczekiwanie przez myśl, że to już koniec, że to ostatni tom trylogii, którą tak bardzo polubiłam. Rzadko zdarza mi się, żeby fabuła książek i same postaci tam bardzo zapadały mi w pamięć, jak było w przypadku tej pruszkowskiej trylogii. Szczygielski jednak nie próżnował w czasie, kiedy większość jego czytelników obgryzało paznokcie z niecierpliwości i stworzył znakomitą powieść, która jest też idealnym zwieńczeniem całej tej pruszkowskiej awantury. Tym razem losy Bysia i Kaśki jeszcze bardziej się skomplikują, a przeznaczenie jakby trochę z nich drwi i rzuca kolejne kłody pod nogi, mimo wszystkich przeciwności, którym już stawili czoło.
Dla mnie Szczygielski jest niekwestionowanym numerem jeden jeżeli chodzi o polskie kryminały, a zwieńczenie pruszkowskiej trylogii tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Mam wrażenie, że nic nowego w temacie jego książek powiedzieć nie dam rady tym bardziej, że moje zafascynowanie umiejętnością kreowania klimatu noir przeplatanego z brutalnością oraz tworzeniem wyrazistych i rzeczywistych postaci, ciągnie się od debiutanckiej powieści Szczygielskiego. Mam wrażenie, że tym razem autor faktycznie oddaje czytelnikom swoje serce, a poza zakończeniem wszystkich napoczętych wątków, robi też pewnego rodzaju rachunek sumienia – podsumowuje swój dorobek i popisuje się umiejętnościami, które doszlifował w ciągu tych kilku lat. Pokazuje też jak bardzo grał na emocjach czytelników już przy pierwszym spotkaniu, wzbudzając w nich skrajnie różne emocje w stosunku do swoich bohaterów. Zaczynając od sympatii, bo Bysia i Kaśki nie da się nie lubić, przez niedowierzanie przechodzące w przerażenie, aż po złość, w stosunku do tych, którzy nic dobrego nie wnieśli w całej tej historii. Jednak w Sercu w jego bohaterach, porównując ich postawy do zachowań z poprzednich dwóch powieści, krew zaczyna dosłownie wrzeć, a wszystkie niedokończone sprawy przyprawiają ich o frustrację, zawiść i niesamowitą agresję. Czyta się to wyjątkowo dobrze, bo Szczygielski jest znakomitym obserwatorem rzeczywistości, a równie umiejętnie przelewa swoje myśli i spostrzeżenia na papier.

Mam wrażenie, że tym razem Szczygielski nigdzie się nie spieszy i powoli dochodzi do nieuniknionego i dramatycznego zamknięcia trylogii. Ciężko jednak mówić o spokoju, bo co chwilę zaskakuje czytelnika kolejnymi elementami kryminalnej układanki, które od początku trzymał w tajemnicy. Miesza, kombinuje i zaskakuje, ale jak zawsze z dobrym skutkiem dla całej historii. Ze strony na stronę coraz energiczniej pociąga za sznurki, dochodząc wreszcie do wstrząsającego wielkiego finału, który z pewnością zaskoczy czytelników pozostawiając w nich znowu różne emocje.
Czytanie książek Szczygielskiego sprawia mi mnóstwo radości, mimo że historia spisana na kartach jego powieści wcale nie jest pozytywna, ciężko też mówić o tym, żeby poszczególne wątki kończyły się szczęśliwym zakończeniem. Jednak już trzeci raz znalazłam w kryminale to, co najbardziej w tym gatunku cenię, co mnie osobiście najbardziej urzeka, a jednocześnie dostrzegam dodatkowe smaczki, tak bardzo nieprzeciętne dla polskich powieści. Zaczynając od tego, że konstrukcja książki jest bardzo przemyślana, a w fabule regularnie pojawiają się intrygi i zwroty akcji, które nieustannie trzymają w napięciu, kończąc na tym niepowtarzalnym klimacie. Historie Szczygielskiego to prawdziwa uczta dla czytelników, którzy doceniają pochłanianie książek wszystkimi zmysłami. To powieści, w których nie brakuje określeń wpływających na wyobraźnię, dzięki którym przenosimy się bezpośrednio do świata bohaterów. Czuć smród papierów, dym szczypie w oczy i gryzie w gardło, a atmosfera jest tak gęsta, że można ją kroić nożem.  

Tytuł: Serce
Autor: Bartosz Szczygielski
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 384
Data wydania: 13 lutego 2019
Cena katalogowa: 37,99 zł
Moja ocena: 9/10








Komentarze

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.