#345. Zgadnij kto - Chris McGeorge



Ciężko trafić na kryminał, którego koncepcja będzie znacznie różniła się od tych, królujących na szczytach list bestsellerów. Ciężko też, będąc debiutantem, wpaść na pomysł nie powielający schematów i tym samym nie zawieść czytelników.

Z ulgą możecie teraz odetchnąć, bo Chris McGeorge stworzył kryminał inny niż większość, który mimo tego, że jest debiutem autora, to jest naprawdę dobrze dopracowany. Nie jest idealny, ale to jedna z ciekawszych lektur, które ostatnio mi się przewinęły przez ręce.
W pokoju hotelowym zostaje zamkniętych pięć osób i tylko jedna z nich wie co się dzieje i kim są pozostali. Pięcioro podejrzanych, a wśród nich jeden morderca, jeden detektyw, który ma ocalić pozostałych, zupełnie niewinnych. Z czasem ich sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, a rozwiązanie sprawy wcale nie jest takie łatwe, jakby się wydawało.
Widziałeś się kiedyś w lustrze, Morganie Sheppardzie? Przyjrzałeś się kiedykolwiek tej zaćpanej, tępej, żebrzącej o uwagę szmacie, którą się stałeś? Życie pod dyktando kontraktów telewizyjnych i komentarzy na YouTubie. Deptanie innych całymi dniami.
Chris McGeorge postawił przed sobą trudne zadanie – wrzucił do jednego pokoju kilku bohaterów, między którymi z czasem dochodzi do nieporozumień, przez które łatwiej wypatrzyć mankamenty ich charakteru i każde niedopracowanie ze strony autora mocno rzuca się w oczy. Na tak ograniczonym obszarze i z niewielką ilością postaci znacznie łatwiej jest wytypować zabójcę – czytelnik wie, gdzie szukać i zdolność kojarzenia faktów pracuje w takich warunkach na najwyższych obrotach. Mimo wszystko muszę przyznać, że McGeorge odwalił kawał dobrej roboty i ta książka, będąca przecież debiutem, bardzo mu się udała.

Autor przerzuca czytelnika między trzema okresami – pojawia się kilka momentów z młodzieńczych lat głównego bohatera – przypadających na lata 1992/1993, pojawiają się, i na dobrą sprawę przeważają, fragmenty z wydarzeń aktualnych – czyli relacja z pokoju hotelowego, i jako wstawki pojawiają się też migawki z życia Morgana gdzieś w międzyczasie. Moim zdaniem najlepszą i najbardziej dopracowaną częścią, a zarazem też tą, która najbardziej robiła klimat tej powieści, było oczywiście zamknięcie bohaterów w ciasnym pomieszczeniu bez wyjścia. Atmosfera robi się gęsta, pojawiają się szczątkowe informacje o co właściwie chodzi i jaki jest plan na wydostanie się z tego miejsca, a między bohaterami zaczyna rodzić się podejrzliwość, którą potęguje dosłownie każdy uczynek.

Autor na tyle dobrze wypracował charaktery bohaterów, że czytelnik nie jest w stanie wytypować zabójcy na podstawie jego zachowań, nie ma też możliwości na odkrycie podłoża całego tego zajścia. Psychologia bohaterów nie jest na tyle dopracowana, żeby czytelnik mógł poznać ich od podszewki – bardziej powiedziałabym, że rzucone są jedynie te bardzo podstawowe informacje, które mogą namieszać i po prostu wprowadzić czytelnika w błąd. Wypełnieniem historii Morgana jest retrospekcja z jego dzieciństwa, kiedy to zabłysnął swoimi umiejętnościami detektywistycznymi i rozwiązał jedną, ale kluczową w rozwoju jego życia i kariery, sprawę oraz pogląd na jego zachowanie, jego charakter i możliwości na chwilę przed zamknięciem w pokoju.
Jednym z dziwniejszych aspektów sławy jest to, że wszyscy chcą cię dotknąć. To było naprawdę dziwaczne. Ludzie zachowywali się tak, jakby nie zadowalał ich twój widok – musieli się upewnić, że rzeczywiście istniejesz.

Skojarzenie fabuły książki z escape roomem jest bardzo trafione – małe pomieszczenie, garstka osób i nikt nie wie jak się wydostać. Każdy zaczyna szukać wskazówek, które okazują się być poukrywane po pokoju, a one prowadzą bezpośrednio do zabójcy i do wyjścia. Nawet w przypadku takiego rozrywkowego zamknięcia w escape roomie między uczestnikami zabawy pojawia się chęć rywalizacji o kolejne fragmenty układanki, którą sprytniejsi ostatecznie wygrywają. Często pojawia się niepokój i klaustrofobiczna atmosfera, mimo tego, że przecież nic nam nie grozi. Zastosowanie zamkniętego pomieszczenia z zagadkami, w którym myślę, że większość z nas miała okazję chociaż raz być, daje czytelnikowi jeszcze większą możliwość wejścia w buty bohaterów i odczuwanie podobnych emocji, z którymi oni muszą się zmagać. Nie muszę chyba wspominać, że w takich sytuacjach wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach.
Myślę, że Zgadnij kto będzie idealnym kryminałem dla wszystkich dopiero próbujących z tym gatunkiem, ale wprawieni w kryminalnych bojach też będą zadowoleni z lektury. Mimo kilku wad to książka warta polecenia i przede wszystkim waszej uwagi, szczególnie jeżeli kiedykolwiek mieliście okazję odwiedzić escape room i na wyczucie szukać drogi ucieczki.



Tytuł: Zgadnij kto
Tytuł oryginału: Guess Who
Autor: Chris McGeorge
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 415
Data wydania: 5 września 2018
Cena katalogowa: 39,99 zł
Moja ocena: 7/10


Komentarze

  1. Takie książki to ja lubię. Dobrze, że Cię nie zawiodła, mam nadzieję, że i ja będę zadowolona po lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pozytywnie Cię zaskoczy jak dasz jej szansę :)

      Usuń

Prześlij komentarz

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.