czwartek, 25 maja 2017

[fotorelacja] Podsumowanie WTK




Na wstępie powiem Wam, że było super! Przekonałam się na własnej skórze, że Targi Książki to nie tylko same książki, ale też ludzi! I sami autorzy, i blogerzy! A w związku z tym, że było tak fajnie, zaczynam na poważnie zastanawiać się nad Krakowem w tym roku (chociaż 8 godzinna podróż pociągiem trochę mnie przeraża)!

Moje stosunkowo marne przygotowania do Warszawskich Targów Książki okazały się zupełnie zbędne, bo po pierwsze zapomniałam się zaopatrzyć w swoje mapki i rozpiski, a po drugie w sobotę na Stadionie pojawiło się tylko osób, że nie sposób było zebrać myśli, nie wspominając o wytypowaniu trasy do określonego punktu. Błądziłam w tłumach w sobotę, podobnie na oślep chodziłam w niedzielę. Trochę bez celu, bez żadnych większych planów na odwiedzanie autorów – ostatecznie zahaczyłam tylko Alka Rogozińskiego. A przy okazji stoiska Wydawnictwa Filia – ciekawym zjawiskiem było ustawianie się kolejki do Remigiusza Mroza ponad godzinę przed jego planowanym przyjściem. Jakby tego było mało, to na własne oczy widziałam zażarte walki o pierwsze miejsce w kolejce. Ludzie nie przestają mnie zadziwiać!

Chociaż, skoro już przy ilości odwiedzających Targi jestem, wydaje mi się, że tym razem było znacznie mniej osób niż rok temu – sobota była tłoczna, ale nie było aż takiej tragedii, a w niedzielę to już w ogóle prawie nikogo nie było. Nie wiem z czego to wynika, może po prostu to jakieś moje fanaberie. W każdym razie dajcie znać co Wy o tym myślicie.

Dużą radochą tego trzydniowego pobytu w okolicach stolicy było nieoficjalne spotkanie z Bartkiem Szczygielskim, autorem Aorty, i wspólna wycieczka na cmentarz, rok wyczekiwane spotkanie z Martą Na regale u Marty Mrowiec oraz lody z Alkiem Rogozińskim i Magdą Witkiewicz. Nie zabrakło też kilku stadionowych rundek z cudowną Anią @mrs.klimas_reads i Martą @luellexx (Fantastyczne książki i jak je znaleźć), grupowego miziania okładek, przeliczania wartości książek i śmiechów na trybunach. Ale jednak najwięcej radochy sprawiliście mi Wy, podchodząc, zaczepiając i ściskając na każdym kroku. Nie jestem w stanie Was wszystkich teraz wymienić, a o kimś pewnie bym też mogła zapomnieć, więc w zbiorczym podziękowaniu wysyłam Wam buziaki! 
A na przyszłość nieśmiałkom mówię, że nie ma się czego bać i można podchodzić, a mimo że mogę wyglądać jakbym chciała pogryźć, to tego nie zrobię!


Ceny książek na stadionie średnio zachęcały (albo nawet prawie w ogóle nie zachęcały) do jakichkolwiek zakupów – wyjątkiem była księgarnia nieprzeczytane.pl i -30% - ale przed wejściem głównym, zresztą podobnie jak w ubiegłym roku, wystawione były namioty z książkami w bardzo promocyjnych cenach. Jako że nie chciałam opuszczać Targów bez kupionej ani jednej książki, zdecydowałam się na zakup pakietu z czterema książkami Mariusza Czubaja w namiocie Wydawnictwa W.A.B. Szkoda, że kupiłam je w niedzielę, skoro w sobotę mogłam złapać autora, żeby od razu je podpisał, ale co poradzić, następnym razem! 
Zakup poczyniony trochę za sprawą Bartka Szczygielskiego, a trochę przez Piotra @w4osobie.


Podsumowanie:
▪ na WTK najbardziej opłaca się jeździć w sobotę popołudniu lub w niedzielę, kiedy jest mniej ludzi,
▪ tegoroczne Targi były słabiej zorganizowane – zamknięto dostęp na murawę, bardzo ograniczono wejście na trybuny,
▪ książkowe promocje znów nie powaliły na kolana,
▪ ludzie coraz bardziej szaleją na punkcie Mroza i niedługo nie będzie w Polsce ani jednej osoby, która nie będzie wiedziała kim jest Remigiusz,
▪ najlepszą radochą było spotkanie ludzi, z którymi na co dzień ma się jedynie kontakt internetowy,
▪ a sama atmosfera Targów była mega!



Koniecznie dajcie znać czy Wam udało się odwiedzić Targi i jakie są Wasze odczucia. Udało Wam się coś kupić w promocyjnych cenach? Koniecznie dajcie znać!

13 komentarzy:

  1. Ja byłam w czwartek - mało ludzi, a do tego nie musiałam się martwić, że mi ktoś wykupi książki, które planowałam kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego nie wiedziałam, że tam były Funko Popy? :( chociaż może to i lepiej dla portfela haha :D Strasznie się cieszę, że mogłam nareszcie Ciebie poznać! Mam nadzieję, że jednak zobaczymy się w Krakowie, ja też mam tyle godzin i powiem, że w sumie nie była to taka straszna podróż no i miasto piękne! Tylko tam to dopiero jest tłok...

    OdpowiedzUsuń
  3. - niewiele książek kupiłam, bo nie wszystkie promocje były zachęcające. w niektórych momentach śmiałam się na sam widok przeceny. hitem była przeceniona książka z 39zł na 35zł, haha. to sobie poszaleli tam jak nie wiem co! a szkoda, bo szłam tam z mocnym postanowieniem kupna tylu książek, że ho ho! a tak, to tylko 4 kupiłam. już więcej i prędzej kupię przez internet. ale ta świadomość, że nie musiałabym czekać parę dni, zanim dotrą do mnie przesyłki... no cóż. nadzieja poszła się... ;)
    - na WTK byłam pierwszy raz, plan miałam opracowany oraz rozpiskę z spotkaniami. pogoda dopisała, tylko szkoda, że z lekkim plecakiem wychodziłam. byłam tam przez 4 dni, głównie na spotkania z autorami, i każdego dnia wychodziłam po 1 kupionej książce :(
    - myślałam też, że będzie sporo ludzi, ale ich ilość była... średnia. najwięcej oczywiście w sobotę. w niedzielę mniej. w czwartek i piątek najmniej, ale można to zrozumieć i zwalić na to, iż większość pracuje/uczy się/studiuje.
    - w piątek obowiązkowa kontrola i przeszukiwanie plecaków/torebek, żeby wejść do środka. wszystko dzięki prezydentom. co ja się nasłuchałam od ludzi, którzy chcieli spotkać się z autorem, a tu muszą czekać, aż przejdą kontrolę. ciekawe, czy zdążyli spotkać się z autorem? (też trochę ponarzekałam XD)
    - nie czytałam książek p. Mroza, choć go kojarzę. mnie tylko zastanawia... czy on w ogóle śpi i ma czas na inne przyjemności, skoro tyle książek pisze? muszę kiedyś wreszcie przeczytać którąś z jego książek i przekonać się na własnej skórze, czy jest aż tak dobry. średnio mi się chce wierzyć, że przy takim tempie pisze dobre jakościowo książki? no ale, żeby się tego dowiedzieć, muszę przeczytać i samej potem ocenić jego twórczość ;)
    - myślałam, że skoro WTK będzie na stadionie, to będzie sporo miejsca. nie było to miłe uczucie przepychać się do przodu, kiedy obok stali ludzie w kolejce, a po drugiej stronie ludzie szli w moją stronę - zdecydowanie ich było więcej niż tych, co chcieli pójść w przeciwnym kierunku. musiałam na chama się pchać, bo inaczej by mnie ONI zepchnęli do tyłu. ścisk na korytarzu był i ludzie z kolejki w drodze do autora trochę miejsca zabierali. tutaj organizacja mogła wygospodarować trochę więcej miejsca.
    - o matko, ależ się rozpisałam! :O

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Targach Warszawskich nie byłam, chociaż w splocie wydarzeń trafiłam akurat jednego dnia do Warszawy, ale nie miałam zbytnio czasu :) Za to w Krakowie w październiku sie porządnie obłowiłam, wobec czego wyczekuję ich znów z utęsknieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. WTK to musi być fajna impreza :). Szkoda, że mieszkam tak daleko Warszawy.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany, ilu roześmianych ludzi :) Aż miło patrzeć na ten ogólny zaciesz, sama się uśmiechnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie najbardziej lubię zdjęcie ostatnie! :D Kompletnie nie mam pojęcia dlaczego... Żartuję, wiem dlaczego. :D *Dominika taki śmieszek*
    Ja strasznie żałuję, że mnie nie było. Wiem, że już pisałam Ci to chyba ze sto razy, ale tak jest. Nawet jeśli nie było zbyt ciekawych promocji i były ogromne kolejki, to chciałam być dla ludzi z Bookstagrama.
    A co do Mroza, to pewnie sama stałabym w tej kolejce, choćby nawet 3 godziny. Tak, zwariowałam, przyznaje się bez bicia. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam, stałam do Mroza trzy godziny, warto było. ✌

      Usuń
  8. Najgorzej organizacyjnie było w piątek podczas wizyty prezydenta, zostałam zamknięta na promenadzie, windy zablokowane, nie dostałam się przez to na wykład.
    Wydawnictwa nie zachwyciły promocjami, ale antykwariaty i tania książka to były cuda. Jedno stoisko sprzedawało książki Christie po 5 zł (każda była lekko uszkodzona, ale czego się spodziewać za 5zł).
    Świetne zdjęcia, uwielbiałam te książkowe stoliki przy Znaku, ogólnie dużo stoisk było naprawdę pięknych.
    Na targach byłam pierwszy raz i na pewno nie ostatni.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. O, a co robiły na targach figurki funko?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie byłam i na razie nie planuje wizyty na targach.Generalnie boje się o te ceny właśnie... targi = jadę coś kupić. Więc ceny powinny być bardzo atrakcyjne, a jak sama piszesz - nie są. Wole na konwent pojechać i sobie pokupować jakieś ręcznie robione cuda.

    OdpowiedzUsuń
  11. Planowałam pojechać na WTK, ale niestety nie udało się. Mam nadzieję, że za rok będę mogła uczestniczyć w tym wydarzeniu. Szczerze mówiąc nie tyle dla książek, co dla ludzi, których poznałam na Bookstagramie i blogach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznaję, że ja w tym roku poszłam pierwszy raz - nie zarejestrowałam się jako blogerka, bo zdecydowałam się w ostatniej chwili i chyba poszłam bardziej rozpoznawczo. Ale ogromnie podobała mi się atmosfera, dlatego też poważnie myślę o targach w Krakowie, tym bardziej, że chciałabym spotkać się z kilkoma osobami na żywo :)

    Ja również nie stałam w kolejce do żadnego autora. Poza tym byłam bardzo zawiedziona cenami, wydawało mi się, że jednak na TK powinny być atrakcyjne promocje, ale się myliłam. Żeby nie wyjść bez żadnej książki też jedną kupiłam, która z opisu mnie zachwyciła. "Bez przedawnienia" - nigdy o niej nie słyszałam, co jeszcze bardziej mnie zachęca ;)

    Mam nadzieję, że do zobaczenia na podobnym wydarzeniu! :)

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.