piątek, 3 marca 2017

#222. Ale wtopa! - Erik Kessels



Tytuł: Ale wtopa! Jak zamieniać błędy w idee
oraz inne porady z zakresu owocnego ponoszenia porażek
Tytuł oryginału: Failed it ! How to turn mistakes
into ideas and other advice for successfully screwing up
Autor: Erik Kessels
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 168
Data wydania: 1 marca 2017
Cena katalogowa: 39,99 zł

Każdemu zdarzają się porażki – jedni stawiają im czoła częściej, inni rzadziej. Przyjęło się, że porażka nie może być kojarzona z niczym dobrym, że ich popełnianie świadczy o braku kompetencji. Autor odchodzi od tego schematu i chce udowodnić czytelnikom, że niepowodzenia mogą stanowić szczeble do sukcesu. To poradnik o tym, jak inspirować się porażkami zamiast się nimi frustrować.
Książka, przez którą da się przebrnąć w 40 minut, nie powinna kosztować prawie 40 zł (dokładnie 39,99 zł). Jej się nie pochłania, a po prostu przechodzi się przez nią, trochę obojętnie – pół serio, pół żartem. To jedna z tych nieangażujących, merytorycznie ubogich książek, które mimo wszystko wywołują uśmiech na twarzy, które sprawiają radość z czytania, ale nie pozostawiają żadnych wartości po skończonej lekturze.
Przyznam, że po skończonej lekturze jestem trochę sfrustrowana – po pierwsze ze względu na biedne merytorycznie wnętrze (ale chociaż wizualnie dopieszczone), a po drugie przez cenę tego maleństwa. Spodziewałam się poradnika, który naprowadzi mnie na skuteczne sposoby walki z porażkami, dzięki którym może rzeczywiście się zainspiruję, a tymczasem dostaję zlepek bzdur w żaden sposób do mnie nieprzemawiających, za które mam jedynie ochotę wyśmiać autora. Rozumiem, że jego założeniem było przeciwstawienie się dążeniu do perfekcji i pokazanie czytelnikowi, że w porażkach też tkwi piękno i jakaś większa, ukryta wartość (bo poniekąd tak jest), no ale bez przesady. Poza tym, że nasze życie może okazać się łatwiejsze i przyjemniejsze, kiedy już przestaniemy przejmować się wszystkimi niepowodzeniami napotykanymi na każdym kroku, to prawdopodobnie nic więcej pozytywnego nas w związku z tym nie spotka – a przynajmniej ja mam takie wrażenie. Sądzę, że Kessels celowo zrobił ze swojej książki porażkę, żeby udowodnić czytelnikom, że coś dobrego może z tego wyjść – w jego przypadku portfel zapełni się pieniędzmi ze sprzedaży książki, która może i mogłaby się kwalifikować jako największa pomyłka jego życia. Mówienie o tym, że ciągłe porażki mogą być czymś dobrym jest pomyłką. Nie uważam, że niepowodzenia nie niosą za sobą żadnych pozytywnych efektów, a wręcz przeciwnie – dzięki nim nabieramy doświadczenia, uczymy się na błędach. No i właśnie, w tym całym bałaganie jednak chyba chodzi o niepowtarzanie błędów, na których już zdążyliśmy się oparzyć.
Książka napisana jest banalnym językiem, który zdecydowanie sprzyja szybkiemu przechodzeniu przez treści –i tak bardzo ograniczonych. Wykorzystano mnóstwo ozdobników i zdjęć, które mają bezpośrednie odniesienie do słów autora, są odzwierciedleniem jego myśli. Ich celem jest ułatwienie czytelnikowi odbioru, łatwiejsze i szybsze zwizualizowanie idei, co prawdopodobnie ma prowadzić do wzrostu zaangażowania we wprowadzaniu porażek do swojego życia. Niby lektura śmieszna, niby zabawna, ale żarty się kończą, kiedy Twój portfel staje się uboższy o te kilka złotych, których wydania długo będziesz żałował. 

Gdybym kupiła tę książkę za cenę okładkową, nieźle bym się wkurzyła po jej ukończeniu. Zanim zdecydujecie się na tę pozycje zróbcie porządne rozeznanie, czy to jest rzeczywiście to, czego szukaliście. Mnie pan Erik nie kupił. Miałam być mniej sfrustrowana porażkami po lekturze tej książki, no i jestem, bo skupiłam się na bezsensowności tej pozycji. Ale wtopa…

Źródło: twitter.com/insignis_media


2 komentarze:

  1. Skutecznie zniechęciłaś mnie do sięgnięcia po tę książkę. Nie dałbym za nią 40 zł by potem przez godzinę móc czytać coś tak niezbyt satysfakcjonującego...

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.