czwartek, 14 kwietnia 2016

#108. Marsjanin - Andy Weir



Tytuł: Marsjanin
Tytuł oryginału: The Martian
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 384
Data wydania: 19 listopada 2014
Cena katalogowa: 39,99 zł


Powieść przedstawiająca  kosmiczne – dosłownie – zmagania jednego z członków marsjańskiej ekspedycji, który zupełnie nieumyślnie zostaje porzucony przez resztę swojej załogi na Czerwonej Planecie. Część ekipy, której udała się ucieczka z Marsa, jest przekonana, że Mark Watney nie żyje. Na niekorzyść porzuconego okazuje się, że ich obóz został zdewastowany podczas burzy, co uniemożliwiło mu jakikolwiek kontakt ze sztabem na Ziemi. 

Autor, mimo że posługuje się prostym językiem, często wplata w fabułę opisy, które formułuje w ściśle techniczny, naukowy sposób – czy to wspomina o budowie maszyn, wykorzystaniu pewnych części do budowy nowych urządzeń, które ułatwią mu życie, czy już bezpośrednio o zachodzeniu pewnych procesów natury fizycznej czy chemicznej. Początkowo faktycznie dodawało to pozycji oryginalności, ale później stało się odrobinę męczące – głównie z tego względu, że bez zrozumienia natury pewnych procesów, ciężko jest się wczuć w tę historię. Poza tymi „technicznymi” niuansami, Weir bardzo dobrze poradził sobie z przedstawieniem Czerwonej Planety i sposobu życia na niej, jednocześnie nie zapominając o odpowiednim przystosowaniu do codziennego funkcjonowania, ponadto stworzył zaradnego i inteligentnego bohatera, który rozkocha w sobie wiele damskich serc, a fabuła, którą przedstawił, nie dość, że była pierwowzorem do nakręcenia znakomitego filmu, to jeszcze przedstawiała najgorszy koszmar każdego astronauty.

Bohaterów w powieści jest stosunkowo niewielu – kilka osób w załodze, która porzuciła Watneya na Marsie, ona sam – jako główny bohater – i garstka mało istotnych postaci ze sztabu na Ziemi. Na marsjańskim odrzutku skupiła się cała kreatywność autora i, jak już wcześniej wspomniałam, stworzył on bohatera zaradnego, inteligentnego, opanowanego, który doskonale poradził sobie z zadaniem przetrwania na Czerwonej Planecie (ale z drugiej strony, czego innego spodziewać się po astronaucie z NASA?). Załoga została dobrana w taki sposób, aby poszczególne postacie uzupełniały swoją wiedzę i w jak najlepszy sposób poradziły sobie w określonej sytuacji. 
Przedstawiona przez Weira historia wydaje się być najgorszym koszmarem, który kiedykolwiek mógł się przydarzyć jakiemukolwiek astronaucie. Ale jest to też powieść budująca nadzieję, że nawet w najbardziej tragicznej sytuacji, praktycznie bez żadnego innego wyjścia niż śmierć, można się odnaleźć, poradzić sobie i przetrwać. Jest to opowieść o kosmicznym opanowaniu i zachowaniu zimnej krwi niezależnie od sytuacji. Książka podobała mi się, jednak odrobinę się na niej zawiodłam – po całej fali ochów i achów – bo spodziewałam się czegoś fenomenalnego, a ona była dobra, po prostu dobra. I pierwszy raz w zestawieniu z książki z filmem wybrałabym jednak ekranizację.

15 komentarzy:

  1. Wydaje się być bardzo interesująca, tylko nie jestem pewna czy dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, byłam z niej dość zadowolona, jednak niektóre dokładne opisy maszyn dobijały mnie.. Po obejrzeniu ekranizacji - jestem zwolenniczką filmu (chyba po raz pierwszy) :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam na razie tylko film - i był fajny, ot tak, do obejrzenia, miły, ale bez wzbudzania głębokich refleksji. Podejrzewam, że z książką jest podobnie :)
    Ja tam dziś męczę trzeci tom 'Oka Jelenia'. Liczę, że skończę... ale się zobaczy jak wyjdę z czasem.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar czytać tę książkę w trakcie matur jako odstresowywacz, nie mogę się doczekać. :D Najbardziej intryguje mnie oczywiście Mark, ogromna ilość osób jest zachwycona tą postacią. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fabuła mnie bardzo zainteresowała, coraz bardziej chcę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka już siedzi na półce i grzecznie czeka. Mam nadzieje, że niebawem będę mogła ją przeczytać, bo mój mąż wspomina coś o filmie... a ja staram się nie łamać zasady ,,najpierw film, potem książka".

    OdpowiedzUsuń
  7. Trafiłam na dużo pozytywnych opinii o tej książce. Już od jakiegoś czasu planuję ją przeczytać, tak samo myślę o filmie. Fabuła wydaje się być niezwykle interesująca. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle razy już słyszałam o tej książce, że nie potrafię tego zliczyć. Jednakże mimo wielu dobrych recenzji, jeszcze nie udało mi się po nią sięgnąć. Mam jednak nadzieję, że zrobię to w jak najbliższym czasie, bo to może być coś dla mnie.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się bardzo podobała. Dla mnie minusem był ten techniczny język, nie wszystko kumałam, ale bez niebo byłoby pewnie mniej realistycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Za "Marsjanina" muszę się w końcu zabrać, bo tak dużo ludzi go poleca! :) A co do "najgorszego koszmaru", to myślę, że historia może konkurować z tą z filmowej "Grawitacji". :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem przekonana, że nie brakuje tutaj wiary we własne możliwości i pewnej pokory. Książkę mam w planach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zwiastun filmu bardzo mnie zaciekawił, po książkę pewnie też w końcu bym sięgnęła. Z fizyki jestem noga, więc pewnie z tymi fragmentami będę się męczyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi się ta książka, historia i sposób przedstawienia strasznie podobały. Nawet mój mąż był nią zachwycony, chociaż on czyta głównie fantasy a od sci-fi stroni :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dłuższego czasu mam ochotę na tę powieść. Jestem ciekawy humoru, który podobno aż wylewa się z kart Marsjanina. Już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fakt, nie jest rewelacyjna. Ale dzięki temu wszystkiemu (główny bohater, te wszystkie nazwy techniczne i sam POMYSŁ) jest to zdecydowanie książka jedyna w swoim rodzaju i niczego podobnego nigdy nie czytałam. A w ekranizacji wyjątkowo nie podobało się zbyt przedłużone i pseudomelodramatyczne zakończenie. Ale reszta na plus ;)

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.