#86. Rachunek - Jonas Karlsson [przedpremierowo]




Opis:

Błyskotliwa, podszyta absurdalnym humorem powieść w Kafkowskim stylu.
Ponad pięć i pół miliona koron. Suma tak absurdalnie wysoka, że aż zabawna. Ktoś chciał z niego zakpić? Oszukać go? Rachunek wyglądał na autentyczny, ale przecież nie mógł być prawdziwy.

Nie ma wielkich ambicji ani oczekiwań wobec życia. Ma mieszkanie, ale wynajęte. Pracuje w starej wypożyczalni video, ale tylko na pół etatu. Miał dziewczynę, ale ich związek się rozpadł. Jest outsiderem, któremu wygodnie jest w jego małym, zamkniętym świecie. Kiedy otrzymuje wystawiony przez tajemnicze ministerstwo rachunek za całe dobro, którego w życiu doświadczył, jest w szoku, że musi aż tyle zapłacić. Dlaczego inni otrzymali dużo niższe rachunki? Dlaczego jego szczęście zostało wycenione tak wysoko?

Zabawna i zarazem gorzka refleksja nad znaczeniem tego, co nazywamy szczęściem. Paraboliczna opowieść, w której niczym w krzywym zwierciadle przegląda się nasza współczesność.


Moja opinia o książce:


Sięgając po książkę Rachunek autorstwa Jonasa Karlssona, nie wiedziałam czego się spodziewać. Okładka w żaden szczególny sposób nie przyciągnęła mojej uwagi, ale coś zaczęło się dziać, kiedy przeczytałam opis zamieszczony na jej tylnej części.
Niejednokrotnie spotykałam się z próbami określenia i opisania szczęścia przez różnych autorów, zapewne jeszcze nie raz spotkam się z interpretacjami tego, bądź co bądź, dziwnego zjawiska. Karlsson jest jedynym z autorów, którego opowieść w tak znacznym stopniu mnie zachwyciła – była to jedna z tych pozycji, które pochłonęłam w mgnieniu oka, i które przez długi czas będę teraz wspominać.

Główny bohater otrzymuje od tajemniczego ministerstwa rachunek opiewający na kwotę przekraczającą pięć i pół miliona koron. Ten, początkowo myśląc, że to jakiś żart lub pomyłka, ignoruje wyliczenie. Po miesiącu, odbierając nowy rachunek z doliczonymi odsetkami za zwłokę, zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak i nie przeciągając dłużej tej niewygodnej sytuacji kontaktuje się z tajemniczym ministerstwem, gdzie zostaje uświadomiony o naliczaniu opłat z jakość życia.

Historia opisana na kartach powieści jest bardzo błaha. Autor nie pokusił się o wykreowanie bohaterów o szczególnych i wyjątkowych cechach charakteru, nie znajdziemy też praktycznie żadnych opisów otoczenia – ani architektury, ani przyrody. Mniej znaczy więcej – a w tym przypadku sprawdza się to idealnie. Przez brak urozmaiceń i rozpraszania skupienia czytelnika bardzo bogatymi opisami i kolorowymi bohaterami, autor umożliwia skupienie się na tym co najważniejsze – na docenieniu tego co mamy i co mieliśmy okazję przeżyć.

Mam wrażenie, że ta pozycja podnosi świadomość życia u czytelnika, jednocześnie wprawiając go w zakłopotanie i osłupienie przez wytykanie palcem tego, na co prawdopodobnie większość z narzeka. A przynajmniej ja się tak poczułam – niemal zmieszana z błotem i to przez własną głupotę.
U mnie wywołała lawinę wspomnień, przypomniała najróżniejsze wydarzenia, za które żyjąc w świecie, w którym naliczano opłaty za szczęście, musiałabym słono zapłacić.

Sięgnijcie po tę książkę, szczególnie jeżeli jesteście

osobami, które często marudzą i narzekają na swoje życie,
osobami, które przeżyły traumatyczne rozstanie,
osobami, którym wiecznie dostają od życia za mało
lub najzwyczajniej ciekawi Was ta pozycja.



Komentarze

  1. Ona taka krótka? Uwielbiam te Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałem o tym tytule, a wydaje się być naprawdę interesujący. Dawno nie czytałem tego typu powieści, dlatego chętnie sięgnę po "Rachunek" :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam chęci na tę książkę, ale Twoja recenzja sprawiła, że zmieniłam zdanie. Jestem ciekawa czym jest szczęście według autora i czy ja również musiałabym zapłacić tak wysoki rachunek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że pierwsze słyszę o tym tytule, ale po Twojej recenzji postaram się go zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie. Jestem jednak osobą, że tak powiem - lubiącą - życie, ale mam nadzieję, że i tak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

StatCounter

Copyright © rude recenzuje.