czwartek, 28 stycznia 2016

#86. Rachunek - Jonas Karlsson [przedpremierowo]




Opis:

Błyskotliwa, podszyta absurdalnym humorem powieść w Kafkowskim stylu.
Ponad pięć i pół miliona koron. Suma tak absurdalnie wysoka, że aż zabawna. Ktoś chciał z niego zakpić? Oszukać go? Rachunek wyglądał na autentyczny, ale przecież nie mógł być prawdziwy.

Nie ma wielkich ambicji ani oczekiwań wobec życia. Ma mieszkanie, ale wynajęte. Pracuje w starej wypożyczalni video, ale tylko na pół etatu. Miał dziewczynę, ale ich związek się rozpadł. Jest outsiderem, któremu wygodnie jest w jego małym, zamkniętym świecie. Kiedy otrzymuje wystawiony przez tajemnicze ministerstwo rachunek za całe dobro, którego w życiu doświadczył, jest w szoku, że musi aż tyle zapłacić. Dlaczego inni otrzymali dużo niższe rachunki? Dlaczego jego szczęście zostało wycenione tak wysoko?

Zabawna i zarazem gorzka refleksja nad znaczeniem tego, co nazywamy szczęściem. Paraboliczna opowieść, w której niczym w krzywym zwierciadle przegląda się nasza współczesność.


Moja opinia o książce:


Sięgając po książkę Rachunek autorstwa Jonasa Karlssona, nie wiedziałam czego się spodziewać. Okładka w żaden szczególny sposób nie przyciągnęła mojej uwagi, ale coś zaczęło się dziać, kiedy przeczytałam opis zamieszczony na jej tylnej części.
Niejednokrotnie spotykałam się z próbami określenia i opisania szczęścia przez różnych autorów, zapewne jeszcze nie raz spotkam się z interpretacjami tego, bądź co bądź, dziwnego zjawiska. Karlsson jest jedynym z autorów, którego opowieść w tak znacznym stopniu mnie zachwyciła – była to jedna z tych pozycji, które pochłonęłam w mgnieniu oka, i które przez długi czas będę teraz wspominać.

Główny bohater otrzymuje od tajemniczego ministerstwa rachunek opiewający na kwotę przekraczającą pięć i pół miliona koron. Ten, początkowo myśląc, że to jakiś żart lub pomyłka, ignoruje wyliczenie. Po miesiącu, odbierając nowy rachunek z doliczonymi odsetkami za zwłokę, zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak i nie przeciągając dłużej tej niewygodnej sytuacji kontaktuje się z tajemniczym ministerstwem, gdzie zostaje uświadomiony o naliczaniu opłat z jakość życia.

Historia opisana na kartach powieści jest bardzo błaha. Autor nie pokusił się o wykreowanie bohaterów o szczególnych i wyjątkowych cechach charakteru, nie znajdziemy też praktycznie żadnych opisów otoczenia – ani architektury, ani przyrody. Mniej znaczy więcej – a w tym przypadku sprawdza się to idealnie. Przez brak urozmaiceń i rozpraszania skupienia czytelnika bardzo bogatymi opisami i kolorowymi bohaterami, autor umożliwia skupienie się na tym co najważniejsze – na docenieniu tego co mamy i co mieliśmy okazję przeżyć.

Mam wrażenie, że ta pozycja podnosi świadomość życia u czytelnika, jednocześnie wprawiając go w zakłopotanie i osłupienie przez wytykanie palcem tego, na co prawdopodobnie większość z narzeka. A przynajmniej ja się tak poczułam – niemal zmieszana z błotem i to przez własną głupotę.
U mnie wywołała lawinę wspomnień, przypomniała najróżniejsze wydarzenia, za które żyjąc w świecie, w którym naliczano opłaty za szczęście, musiałabym słono zapłacić.

Sięgnijcie po tę książkę, szczególnie jeżeli jesteście

osobami, które często marudzą i narzekają na swoje życie,
osobami, które przeżyły traumatyczne rozstanie,
osobami, którym wiecznie dostają od życia za mało
lub najzwyczajniej ciekawi Was ta pozycja.



5 komentarzy:

  1. Ona taka krótka? Uwielbiam te Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałem o tym tytule, a wydaje się być naprawdę interesujący. Dawno nie czytałem tego typu powieści, dlatego chętnie sięgnę po "Rachunek" :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam chęci na tę książkę, ale Twoja recenzja sprawiła, że zmieniłam zdanie. Jestem ciekawa czym jest szczęście według autora i czy ja również musiałabym zapłacić tak wysoki rachunek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że pierwsze słyszę o tym tytule, ale po Twojej recenzji postaram się go zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie. Jestem jednak osobą, że tak powiem - lubiącą - życie, ale mam nadzieję, że i tak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.