czwartek, 17 września 2015

#53. Musimy coś zmienić- Sandy Hall

Tytuł: Musimy coś zmienić 
Tytuł oryginału: A Little Something Different
Autor: Sandy Hall
Język oryginału: angielski
Kategoria: young adult
Wydawnictwo: Pascal

Liczba stron: 304
Data wydania: 6 maja 2015
Cena katalogowa: 36,90 zł

Opis (empik.com):


Pełna humoru historia miłosna opowiedziana z 14 punktów widzenia!
Lea i Gabe są dla siebie stworzeni. Słuchają tej samej muzyki, lubią identyczne jedzenie i mają podobne poczucie humoru. Niestety, oboje są bardzo nieśmiali, a w dodatku Gabe skrywa pewien sekret. Między nimi aż iskrzy, a wszyscy wokół to zauważają. Oni sami nigdy by nie przypuszczali, że tak wiele osób trzyma za nich kciuki. Bariści śledzą rozwój ich znajomości jak serial telewizyjny. Kierowca autobusu opowiada o nich swojej żonie. Kelnerka podstępem sadza ich przy jednym stoliku. Nawet wiewiórka uważa, że byliby idealną parą.

Kiedy Lea i Gabe w końcu zrozumieją, że łączy ich niezwykłe uczucie?
Które z nich zdecyduje się zrobić pierwszy krok?
Czy nie będzie już wtedy za późno?




Okładka jest bardzo prosta i delikatna. Jasny odcień tła, stonowane kolory i grafiki, wyglądające jak rysunek odręczny, sprawiają, że na okładkę zwraca się uwagę. Głównym elementem okładki jest para siedząca na ławce, co bezpośrednio wprowadza nas w tematykę książki. Szczerze mówiąc, grafika przypomina mi trochę tą, która pojawiła się na okładce książki Rainbow Rowell- Eleonora i Park.


Moja ocena: 6/10



Dziś recenzja bez ochów i achów. Książka, która do mnie trafiła z Book Tour'u okazała się totalną klapą, gniotem, kiczem, lipą, koszmarem, tandetą, szmirą, czy jakkolwiek inaczej zechcecie ją określić, byle tylko było to negatywne określenie. Ale po kolei.

Autorka książki zaprezentowała czytelnikom historię dwojga studentów, dziewczyny i chłopaka, którzy wpadają na siebie na jednych z zajęć. Okazuje się, że obydwoje są istotami bardzo nieśmiałymi, więc mimo że chcieli by się poznać, nie mają na to odwagi. Pojawiając się w różnych miejscach jednocześnie, budzą zachwyt osób postronnych- od kelnerki, po kierowcę autobusu- którzy od razu zauważają chemię między tym dwojgiem i pomagają im w różny sposób nabrać choć odrobinę śmiałości. Ekscytacja postaciami Lei i Gabe'a nie mają końca, a cały świat wydaje się być sprzymierzeńcem pary, aby udało im się wreszcie zejść.


A teraz czas na obsmarowanie!

Przede wszystkim zacznę od bohaterów, którzy, jak już wcześniej wspomniałam, są studentami. Postacie Lei i Gabe'a zostały wykreowane jako biedne i bezradne małe stworzonka, które nie wiedzą gdzie się podziewają i co mają ze sobą zrobić. Powiedziałabym nawet, że ich postawy przypominają mi zachowanie gimnazjalistów, w żadnym wypadku studentów. Wydają się być gapami, niepotrafiącymi zadbać o swoje problemy, oczekującymi jedynie na pomoc z zewnątrz.

Może nie wszyscy z Was byli na studiach, może nie wszędzie jest tak samo, może to tylko stereotypy poszczególnych uczelni- nie wiem. W każdym razie panuje takie przekonanie, że osoba zgłaszająca się na studia pojawia się tam z własnej, nie przymuszonej woli. Nikt nikogo nie trzyma na siłę, nikt nie dba o to czy i kiedy pojawiasz się na zajęciach. A nauczyciele akademiccy mają wystarczająco dużo swoich problemów na głowie, żeby nie ingerować w życie studentów.
Pani Hall w swojej książce zaprezentowała czternaście (14!) punktów widzenia na historię miłosną głównych bohaterów. Jednym z nich było zaprezentowanie odczuć jednej z nauczycielek akademickich, u której na zajęciach pojawiała się książkowa para. Nie wspominając o tym, że już po pierwszych zajęciach widziała między nimi chemię (mimo że nie odzywali się zupełnie do siebie), to jeszcze doszła do wniosku, że zrobi wszystko żeby ich zeswatać.
Ale to jeszcze nic.

W kolejnych rozdziałach poznajemy co okoliczna ławka i wiewiórka myślą o miłości dwojga głównych bohaterów. Dodatkowo, ławka opowiada o tyłkach, które na niej siadają, a wiewiórka wykazuje nadnaturalne zachowania- marszczy brwi oraz prowadzi kontemplacje nad tym, co dostanie tym razem do jedzenia- czy będzie to kawałek chleba, czy może bajgiel. Ciekawe czy ma swoją ulubioną potrawę i czy przygotowuje ją sobie w swojej dziupli?
Pozostałe punkty widzenia są równie bezsensowne i nierzeczywiste.

Książka pełna jest błędów logicznych, które wyjątkowo raziły mnie w oczy.
"- Cześć, mała - mówi. Podbiegam bliżej. - Jesteś tą samą wiewiórką, z którą zawsze rozmawiam?"
Zawsze z nią rozmawia i wcześniej nie miała problemu, żeby rozpoznać wiewiórkę? Czyżby to przez to marszczenie brwi? Dziwne rzeczy.

Nie mam pojęcia czy to ze mną jest coś nie tak, czy z tą książką. Autorka wyssała historię z palca, razem z tymi studentami i życiem studenckim. Każde z czternastu spojrzeń wydaje się być kolejnym kołem u wozu. Poziom irytacji i frustracji w czasie czytania Musimy coś zmienić, przerósł mnie o głowę, albo dwie.

Przesłodzone i przerysowane postacie bohaterów i ich życie, dialogi budowane na bezsensie i braku logiki, zero humoru, zero iskier, nie wspominając o jakiejkolwiek miłości. Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że komuś ewidentnie zabrakło pomysłu na książkę.
Żałuję czasu, który poświęciłam na przeczytanie tej pozycji. I ostrzegam Was, nie sięgajcie po tę książkę, oszczędzicie sobie nerwów, a może i przy okazji trochę pieniędzy na inną, bardziej wartościową pozycję.


Moja ocena: 3/10

Sumaryczna ocena książki: 3/10


Książka trafiła do mnie w ramach akcji Book tour, 
zorganizowanej przez autorkę bloga Isabel czyta


17 komentarzy:

  1. Widzę, że książka nie jest zbyt dobra. Dlatego za nią podziękuję.
    Pozdrawiam.
    Między Stronami

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja! Teraz już wiem wszystko na temat tej książki... Zastanawiałam się nad jej zakupem, ale raczej chwilowo się wstrzymam.
    Podoba mi się język, jakim piszesz. Bardzo dobrze się to czyta :)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie i szczerze zachęcam do wzięcia udziału w konkursie :)
    http://tangledstories314.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też się ta książka nie podobała, więc rozumiem Cię :) Gdyby autorka dobrze wykorzystała pomysł, może byłoby to coś lepszego, ale niestety nie wyszło :<

    Pozdrawiam,
    isabelczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż taka kiepska? A czytałam głównie dobre recenzje... Ale podobnie jest ze mną i książkami Johna Greena - wszyscy je kochają, a mi się strasznie nie podobają oprócz "Gwiazd naszych wina" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze,że nie kupiłam :))
    yolooliwkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie zdecydowanie nie przeczytam, skoro pozycja nie jest warta uwagi. :)

    Pozdrawiam,
    medycy nie gęsi

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie przypomina mi Eleonore i Parka. Szczególnie okładka bo książki nie czytałam. I po takiej ocenie na pewno nie zamierzam. Chociaż książka z 14 perspektyw może być ciekawa.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli fabuła jest tak kiepska jak napisałaś to ją podziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka łudząco przypomina Eleonorę & Parka, ale fabuła już zupełnie nie ;) Z pewnością nie sięgnę, po Twojej recenzji zupełnie nie mam na to ochoty :) Pozdrawiam ciepło, pięknie prezentujesz się na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojj nie mam na nią ochoty.;/
    Zapraszam na wydarzenie gdzie do wygrania jest książka/i. Pierwsza osoba wygrywa ;)
    https://www.facebook.com/events/1497182373925677/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszędzie widzę, że książka jest naprawdę przeciętna. Na pewno podziękuję.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka jest piękna, miałam nawet ją kupować, ale dobrze, że się powstrzymałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie kiedyś tylko i wyłącznie zachęciła okładka, ale zniechęciła ławka i wiewiórka :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłem co do tej książki sceptycznie nastawiony od samego początku. Twoja recenzja jedynie mnie w tym przekonaniu utwierdziła :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się z tym w 100% jest to naprawdę denna książka :)

    bookocholic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje mi się, że po premierze ta książka miała świetne recenzje, dobrze, że się wtedy nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.