niedziela, 31 maja 2015

#24. Na imię mam Jestem- Mariusz Maślanka

Źródło okładki: merlin.pl (29.05.2015)
Tytuł: Na imię mam Jestem
Autor: Mariusz Maślanka

Kategoria: literatura piękna
WydawnictwoAlbatros
Liczba stron: 160
Data wydania: 2007
Cena detaliczna: 19,90 zł


Opis wydawcy:

Powieść o samotności, o poszukiwaniu miłości, o złudzeniach. Po troszę life story i love story. Igor, bohater i narrator, poszukuje domu i tożsamości, próbuje zdefiniować siebie w obcym i przekształcającym się świecie. Po opuszczeniu domu opieki społecznej, gdzie przebywał po śmierci ojca, i który był sceną jego pierwszych doznań seksualnych, zaczyna uświadamiać sobie swoją inność. Odwiedza matkę i liczne rodzeństwo, mieszkające z nowymi rodzinami. W serii reminiscencji, zapamiętanych obrazów i dialogów, odbywa podróż w dzieciństwo, dorastanie i dorosłość. Poszukując bliskości, wdaje się w ostre przygody erotyczne. Czy poznana w pociągu czarnowłosa Natalia zaspokoi jego ukryte pragnienie prawdziwej miłości? I czy noc z nią okaże się pierwszym dniem jego nowego życia?


Moja ocena: 7/10


Po przeczytaniu kolejnej książki stwierdzam, że chyba coś się ze mną dzieje niedobrego. To już kolejny raz, kiedy to po przeczytaniu danej pozycji zupełnie nie wiem co myśleć, nie wspominając już o tym, co napisać.

Może zacznę od strony wizualnej książki. A więc- całkowicie zatraciłam się w tej okładce, majestatycznie oddaje cały nastrój książki. Wielkie brawa dla pana Kuryłowicza za tak cudowny projekt. Nie wiem czy kiedykolwiek widziałam ładniejszą, bardziej starannie wykonaną okładkę, wprawiającą czytelnika (przynajmniej mnie) w taki sposób w aurę książki. 
Ocena okładki: 15/10 !

Głównym bohaterem, i jednocześnie narratorem, książki jest Igor, chłopak pochodzący z wielodzietnej rodziny, którego jeden z braci oraz ojciec zginęli w wypadku. Matka zatraciła się w literach, jest całkowicie nieobecna dla dzieci, które jej potrzebują. Pociechy, które nie ukończyły 18 roku życia trafiają do domu opieki. Przekraczając pełnoletność mają możliwość opuszczenia przytułku i założenia swoich rodzin. Igor, jako najmłodszy, zabawia tam najdłużej. Sporadyczne wizyty matki i jej charakterystyczny zapach zapadają mu w pamięci. Za każdym razem gdy ona opuszcza pomieszczenie, Igor próbuje jeszcze poczuć jej zapach w powietrzu- wtedy uświadamia sobie czym jest tęsknota.

Igor jest miłośnikiem książek, podobnie jak jego matka. Sam przyczynia się do narastania poczucia samotności wybierając książki i zamykając się na świat zewnętrzny. Do ludzi wychodzi dopiero wtedy, gdy jego samotność staje się nieznośna. Dodatkowo ma tendencję do podkolorowywania lub zmyślania swoich historii, za co nie ponosi konsekwencji- przychodzi mu to łatwo i nikt nie jest w stanie odróżnić prawdy od fikcji.


"Jak się czyta, to się nie myśli o sobie, tylko się wchodzi w inne światy, a w którymś z tych światów można znaleźć zgubionego siebie".

Wreszcie, całkowicie niespodziewanie, poznaje dziewczynę ,która może przewrócić jego świat do góry nogami.


Książka składa się z trzech części podzielonych na bardzo krótkie rozdziały. Bardzo szybko się ją czyta. Początkowo trochę mnie nudziła, ale nawet nie zdążyłam się zorientować jak, kartka po kartce, doszłam do jej końca.

Szczerze mówiąc w książce zabrakło mi tej samotności w samotności. Niby bohater nie otacza się gronem przyjaciół, ale nie specjalnie też na to narzeka. 
Pojawiło się kilka scen erotycznych, jakościowo dużo lepszych od tych, w 50 twarzach Grey'a ;)

Dobrze zostały przedstawione realia panujące w domach opieki. Dla mnie osobiście było to dosyć smutne. Dzieciaki nauczone doświadczeniem, nie mogą sobie pozwolić na przegrane bójki, ważny jest honor. Starsi gnębią młodszych, bo taki jest rytuał. Smutne, tym bardziej, że jest to obraz jak najbardziej prawdziwy. Smutne.



Czytaliście którąś z książek Maślanki? 
Swoją drogą- cóż za cudowne i smakowite nazwisko :)


Źródło: Instagram

5 komentarzy:

  1. Nie jest mi znana twórczość tego autora... okładka rzeczywiście bardzo ciekawa... też miewam takie chwile, że siedzę przed komputerem i zupełnie nie wiem, co napisać, niektóre książki wywołują u mnie dziwną pustkę w głowie... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze jedno, czy ja dobrze poznaję, że obok Ciebie leży labrador?

      Usuń
    2. Ja w zasadzie dopiero co się poznałam z tym autorem, jego książkę kupiłam bodajże za 4 zł- tak się zaczęła nasza przygoda. Teraz będę polować na inną jego powieść- Bidul ;)

      A co do psa, to mieszaniec ze schroniska, bardziej jest chartowata, chociaż teraz jak przytyła to może trochę wygląda jak labrador ;)

      Usuń
    3. Każdy widzi w niej co chce ;) Kiedyś ktoś mi powiedział, że wygląda jak doberman ;)

      Usuń
    4. hahaha, doberman, dobre! ;)) na tym zdjęciu przypomina mi labradora ;) Chylę czoła... wzięłaś psiaka ze schroniska, wspaniały pomysł :))

      Usuń

© Agata | WS.