czwartek, 7 maja 2015

#19. Gniew- Zygmunt Miłoszewski

Źródło okładki: Grupa Wydawnicza Foksal (07.05.2015)
Tytuł: Gniew
Autor: Zygmunt Miłoszewski
Język oryginału: polski
Kategoria: Kryminał 
Wydawnictwo: WAB/ Grupa Wydawnicza Foksal
Liczba stron: 380
Data wydania: 8 października 2014
Cena detaliczna: 44,99 zł

Opis wydawcy:

Gniew to pożegnanie z Szackim, jednym z najbardziej znanych bohaterów kryminalnych w Polsce, dostrzeżonym i docenionym na świecie, co potwierdzają recenzje i wyróżnienia dla kolejnych wydań książek Zygmunta Miłoszewskiego za granicą.

25 listopada 2013 prokurator Teodor Szacki zostaje wezwany do zrujnowanego bunkra koło poniemieckiego szpitala miejskiego. W czasie robót drogowych odnaleziono tam stary szkielet. Szacki bezrefleksyjnie „odfajkowuje Niemca”, jak się tutaj nazywa wojenne szczątki, i każe przekazać je uczelni medycznej, gdzie wiecznie brakuje eksponatów do celów dydaktycznych. Nie przypuszcza, że to, co wydawało się końcem rutynowej procedury, jest początkiem najtrudniejszej sprawy w jego prokuratorskiej karierze. Sprawy, która pozbawi go prawniczego dystansu, zmusi do wyborów ostatecznych i okaże się ostatnim dochodzeniem prokuratora Teodora Szackiego.

Moja ocena: 6/10

Byliście kiedyś w Olsztynie ?

Pan Miłoszewski na pewno był.
Tak się składa, że od około pięciu lat mieszkam w Olsztynie. Przeprowadziłam się tu na studia, zachęcona pięknymi krajobrazami, milionem jezior w okolicy i plażami, opalaniem, spożywaniem alkoholu na Kortowskim kampusie- na łonie natury- gdzie z jednej strony mamy piękne na pierwszy rzut oka jezioro (w rzeczywistości stan czystości tego jeziora jest bardzo niski, więc ani razu nie zdecydowałam się w nim „wykąpać”),a z drugiej las- idealny na wieczorne ogniska integracyjne. Dodatkową zaletą było mieszkanie z dala od rodziców.
Wszystko było pięknie- oczywiście tak jak się zapowiadało- do momentu nadejścia końca jesieni no i zimy, kiedy to:

 „Z nieba leciał jakiś warmiński szajs, ani deszcz, ani śnieg, ani grad.”

Na początku mojej przygody z Olsztynem, architektura ani komunikacja nie miały większego znaczenia (podejrzewam, że większość przyjezdnych studentów ma to za przeproszeniem w nosie). Po kilku latach zaczęłam zwracać na to uwagę, to otoczenie stało się moją codziennością i, chcąc czy nie chcąc, byłam na nie skazana..

„(…) wszystko, co w Olsztynie było ładne, co nadawało temu miastu charakter, co sprawiało, że było interesujące nieoczywistą urodą twardej i zahartowanej kobiety z Północy- wszystko zbudowali Niemcy. Cała reszta była w najlepszym razie obojętna, najczęściej brzydka.” 

„(…) projektanci szpitala byli nie tylko pierwszymi w powojennej historii miasta, którym udało się osiągnąć coś więcej, niż puścić pawia w przestrzeń publiczną.” 

„(…)osobnik zarządzający ruchem nie wierzy w zieloną falę, bo wtedy ludzie się za bardzo rozpędzają, co stwarza zagrożenie w ruchu drogowym (…)”

Po przeczytaniu książki Miłoszewskiego jeszcze bardziej otworzyłam oczy na wszystko to, co mnie otacza i pozostawię to bez większego komentarza. „Liznęłam” też odrobinę historii tutejszych terenów, co było całkiem fajnym doświadczeniem.

A tramwaje budują. Wszystkie linie na raz, dzięki czemu miasto tonie w korkach, a ludzie jeżdżą pod prąd, żeby zdążyć do domu chociaż na kolację.

Przechodząc do treści. Już na samym początku Szacki dostaje sprawę, „odfajkowanie Niemca”, zapowiada się, że szybko mu pójdzie, sprawa się skończy i dostanie coś nowego, fajniejszego. Jak się okazało, sprawa jest bardziej poważna niż komukolwiek by się wydawało.
Najpierw zawiła sprawa tożsamości trupa, później kostne puzzle, dywagacje nad motywem zabójcy, który morduje w bardzo specyficzny sposób. Na tylnej okładce można przeczytać:


„(…) autor zmienia reguły gry z czytelnikiem i sprawia, że zamiast zastanawiać się, kto zabił, próbujemy zgadnąć, kto i dlaczego zostanie zabity.” 

Z początku myślałam, że to jakieś brednie, bo cały czas zastanawiałam się, kto może być zabójcą. Moje nastawienie zmieniło się- sama nawet nie wiem kiedy. Nie ma możliwości, żeby ktokolwiek zgadł, kim jest morderca i co jest jego motywem. Najciekawiej robi się, kiedy w grę wchodzą przeżycia Szackiego, ta sprawa jest wyjątkowa w porównaniu do poprzednich (w poprzednich częściach powieści), ta trafia dogłębnie w niego, atakując jego ciało i wszystkie neurony.

Dodatkowo w książce pojawia się motyw relacji ojciec- córka, który został całkiem ciekawie zaprezentowany. Pojawiają się kłótnie, problemy, później próby porozumienia. W niektórych sytuacjach potrafię odnaleźć siebie i swojego ojca.

Zarówno początek, jak i sam koniec, niemiłosiernie mi się dłużyły. Mam wrażenie, że to przez nazbyt bogate opisy i delikatny bałagan w treści. Sama końcówka rozczarowała mnie. Zupełnie nie podoba mi się sposób, w jaki (rzekomo) ostatnia część została zakończona.

Miłoszewski po raz kolejny pokazuje czytelnikom z jaką łatwością wpasowuje swoje wymyślne historie w rzeczywistość, bezpośrednio jej dotykając, wytykając błędy i niedociągnięcia w systemie czy funkcjonowaniu miasta- w tym przypadku Olsztyna.

Brawo Panie Miłoszewski.
Teraz czekam na ekranizację.


2 komentarze:

  1. Niewiele blogerek czyta jednocześnie obyczajówki i Miłoszewskiego, muszę przyznać, że po raz pierwszy czuję się zachęcona do sięgnięcia po kryminał. To mogłoby być ciekawe doświadczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria o prokuratorze Szackim jest dobra- jak na polski kryminał powiedziałabym nawet, że bardzo dobra. Co prawda, w ogólnym rozrachunku, najlepiej wypada (w moich oczach) część pierwsza ;)
      Warto spróbować, a może się spodoba :)

      Usuń

© Agata | WS.