środa, 18 października 2017

#280. Człowiek nietoperz - Jo Nesbo


Zaliczyłam pierwsze podejście do powieści kryminalnych jednego z najbardziej poczytnych autorów na świecie. Oczekiwałam wiele, bo w sumie dlaczego miałam nisko ustawić poprzeczkę wszystkim dobrze znanemu i ogólnie wychwalanemu pisarzowi.
Skandynawia jest niesamowicie klimatycznym obszarem jeżeli chodzi o nastrojowość typową do kryminalnej intrygi. Grzechem byłoby nie przekonanie się na własnej skórze jak Nesbo radzi sobie na tym polu, tym bardziej po wizycie w Norwegii (fotorelacja z Norwegii).
W Sydney, w niewyjaśnionych okolicznościach, ginie młoda kobieta norweskiego pochodzenia. Australijska policja nie do końca potrafi poradzić sobie ze śledztwem, a do pomocy sprowadzony zostaje norweski policjant – Harry Hole. Okoliczności śmierci kobiety wskazują, że mogła zginąć z rąk seryjnego mordercy, jednak wszelkie wskazówki i domysły śledczych prowadzą w pozornie ślepy zaułek.
Czytałam masę opinii o książkach Nesbo zanim jeszcze zdecydowałam się na przeczytanie jakiejś z nich, a teraz, na świeżo, wróciłam do opinii dotyczących Człowieka nietoperza. Zadziwia mnie to, że tak często pojawiają się informacje, że akcja tego tomu jest niesamowicie dynamiczna. Dla mnie porządnie zaczyna się rozkręcać na jakieś 70 stron przed końcem powieści, a wcześniej trochę się wlecze. W przypadku Nesbo zupełnie nie przeszkadza mi ta monotonność, bo autor zdecydowanie nadrobił klimatem. Spodziewałam się, że skoro autor zabiera czytelników do Australii, to ten kryminał wcale nie będzie taki klimatyczny jakby mógł być – no bo jednak Sydney bardziej kojarzy mi się ze słońcem, ciepłem i ogólną radością. Tymczasem czytelnicy przeprowadzeni zostają przez najmroczniejsze i najbardziej podejrzane zakamarki miasta, w których zupełnie nie udziela się ta aura radości. Na dokładkę jeszcze dochodzi główny bohater – Harry Hole – który też ma sporo za uszami i nie jest postacią, która na każdej stronie promienieje radością. Trzeba przyznać, że jest trochę schematyczny – niestety w sporej ilości kryminałów pojawiają się bohaterowie naznaczeni w podobny sposób przez życie, z podobnymi problemami, z lekkim rozstrojem osobowościowym. Harry niestety nie wyróżnia się na tle innych kryminalnych bohaterów i zakładam, że gdyby nie był bohaterem powieści tak znanego autora, zaraz bym o nim zapomniała. Mimo wszystko da się go lubić, czasami można mu współczuć, no i przede wszystkim idealnie komponuje się z wykreowaną przez Nesbo fabułą.

Nie zostałam urzeczona tym kryminałem, ale mimo wszystko uważam, że Nesbo popisał się wspomnianym już klimatem, ale duże wrażenie też zrobiło na mnie zgrabne przerzucanie podejrzeń z jednej osoby na drugą. Przez to, że akcja była momentami nudnawa straciłam zaangażowanie w rozgryzanie zagadki kryminalnej na własną rękę, ale nawet jeżeli byłabym ciągle czujna,  mogłabym nie przewidzieć zakończenia. Nie chcę powiedzieć za dużo, żeby nie naprowadzić Was na rozwiązanie zagadki, ale przez to, że wyjściowo w śledztwie śladów po zabójstwie Norweżki było niewiele, to Harry wraz ze swoimi australijskimi kompanami musieli wszędzie wtykać nos, a co za tym idzie – początkowy zakres poszukiwań jest dość duży i całkiem sporo przewija się tam osób, które potencjalne mogłyby stać za zabójstwem młodej kobiety. Kolejne tajemnicze śmierci sprawiają, że zawęża się krąg podejrzanych, ale to i tak nie prowadzi bezpośrednio do sprawcy.
Spodziewałam się więcej po książce Nesbo – oczekiwałam, że dosłownie wyrwie mnie z butów, a tymczasem pozostawiła po sobie lekki niedosyt. Jak na pierwszy raz nie było tragedii, ale mogło być znacznie lepiej. Mimo wszystko dam autorowi jeszcze szansę – nawet powiem, że chciałabym kiedyś znaleźć tyle czasu, żeby przeczytać wszystkie jego książki. 



Tytuł: Człowiek nietoperz
Tytuł oryginału: Flaggermusmannen
Autor: Jo Nesbo
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 344
Data wydania: 19 listopada 2016
Cena katalogowa: 39,99 zł


7 komentarzy:

  1. Ja najpierw przeczytałam "Pierwszy śnieg" i gdy sięgnęłam po "Człowieka nietoperza", znałam już zakończenie, bo jest ono wspomniane w "Pierwszym śniegu". Opowieść o Bałwanie podobała mi się na tyle, że przed premierą filmu sięgnęłam po nią po raz drugi i lekturze znów towarzyszyło napięcie (choć przecież znałam zakończenie). "Człowieka nietoperza" odłożyłam po 3 stronach. Może jeszcze kiedyś do niego wrócę, ale póki co nie czuję takiej potrzeby. Być może to głupie po kilkudziesięciu stronach stwierdzać, że książka jest do niczego, ale w porównaniu z "Pierwszym śniegiem" taka właśnie jest w mojej opinii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie tak jak Ty...tyle, że ja przeczytałam "Człowieka..." :)
      Dlatego jestem fanką czytania serii po kolei.

      Pozdrawiam
      kasiaiksiazki.blogspot.com

      Usuń
  2. Człowiek nietoperz jest z 1997 roku, nie 2017 ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawka, chodziło o 2016 ;) pod postami wpisuję datę wydania, które ja mam, a nie to, które pojawiło się jako pierwsze ;)

      Usuń
  3. Żle zaczęłaś. Zacznij od Czerwonego gardła. Jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Człowiek nietoperz" w mojej ocenie nie był najlepszym tworem. Spotykałam się raczej z opinią, że mam się nie zniechęcać po pierwszej książce, później już będzie dużo lepiej. Chyba w sumie spotkałam się tylko z jedną recenzją, która wychwalała książkę pod niebiosa. ;)
    Ogólnie tak jak piszesz do 70% książki nic się nie dzieje. Dla pierwsza połowa dla mnie była strasznie toporna i mimo iż akcja się rozkręciła, to dla mnie cały ten pierwszy tom był strasznie mdły, a sam Harry mocno niewyraźny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem wielkim fanem Nesbo, ale nie byłbym nim gdybym zaczynał przygodę z Harry'ym Hole od pierwszego bądź drugiego tomu. "Człowiek nietoperz" napisany został w 97 roku zdaje się, każda kolejna część jest lepsza. Ostatnie pozycje to już prawdziwy majstersztyk.

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.