17 października

#436. W niemieckim domu - Annette Hess


 Rozliczenie z historią.

W niemieckim domu nie jest powieścią, przez którą łatwo i szybko można przebrnąć. Ewa – główna bohaterka – nie ma łatwego życia. Właściwie wszystko zaczyna się komplikować, kiedy okazuje się, że otrzymuje zlecenie na tłumaczenia zeznań świadków podczas sądowych rozpraw. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że to proces przeciwko zbrodniarzom SS, którzy służyli w Auschwitz. Sama nigdy nie słyszała o tym miejscu, ale mimo emocjonalnych szantaży ze strony najbliższych, wcale nie zamierza odpuścić.

To powieść bardzo rozbudowana pod względem obyczajowym, co niejednokrotnie sprawiało mi spore problemy i powodowało, że traciłam orientację i koncentrację. Długie wprowadzenie, mnóstwo opisów i mocno rozbudowywane sytuacje zdecydowanie nie pomagały, a podtrzymujących uwagę dialogów było jak na lekarstwo. Okazuje się, że jestem przyzwyczajona do zupełnie innego typu powieści. To jednak nie było w stanie mnie pokonać, bo W niemieckim domu to historia, którą chciałam poznać bez względu na wszystko.

Wiele słyszy się, że ludzie na całym świecie – w tym także i Niemcy – mówią o polskich obozach zagłady. Kiedy dowiedziałam się, że W niemieckim domu jest powieścią napisaną przez Niemkę, poruszającą tematy obozowe i jest bestsellerem w Niemczech, musiałam na własnej skórze sprawdzić, jaką historię stworzyła Hess i przede wszystkim w jakim świetle stawia Polaków. Przyznam, że nie mam jej nic do zarzucenia, a ta historia jest po prostu idealna do tego, żeby otworzyć ludziom oczy na historyczne wydarzenia, ludzkie czyny i niemiecki przemysł śmierci.  Pewnie, że wygodniej jest zamieść niektóre sprawy pod dywan i udawać, że nigdy nie miały miejsca, ale tym razem mamy do czynienia z takimi wydarzeniami, o których nie można milczeć. Hess, na przykładzie swojej bohaterki i jej najbliższej rodziny, pokazuje sytuację w Niemczech i społeczne zachowania wywoływane wspomnieniem oprawców z Auschwitz. Brak zaangażowania i ignorowanie tematu wydaje się być czymś na porządku dziennym, tak samo jak niedoinformowanie. Cieszę się, że ta powieść wyszła spod pióra niemieckiej pisarki i mam nadzieję, że jeszcze narobi na niemieckim rynku (i nie tylko!) sporego rabanu, a tym samym dotrze do jak największej grupy odbiorców, żeby sytuacja już nigdy się nie powtórzyła.

 poro w tej książce także polskich akcentów, zaczynając już od tego, że główna bohaterka zajmuje się tłumaczeniami zeznań z języka polskiego na niemiecki, i na innych bohaterach kończąc. Mam wrażenie, że ten pierwiastek polskości i bliskości tego tematu sprawia, że jeszcze chętniej zagłębiałam się w historię, którą stworzyła Hess, mimo że jej forma mi nie odpowiadała. Na dobrą sprawę chciałabym uznać ją za wadę, ale po dłuższym przemyśleniu uważam, że to też był celowy zabieg autorki, dzięki czemu nie tworzy zawrotnego tempa akcji, a buduje klimat odpowiadający tamtym czasom i idealnie komponujący się z zachowaniami i przeświadczeniami bohaterów.

Jeżeli interesuje was tematyka obozowa, to myślę, że jest to książka, na którą powinniście zwrócić uwagę. Nie jest to powieść łatwa - zarówno ze względu na formę, ale też biorąc pod uwagę samą fabułę. Sądzę jednak, że warto dać jej szansę, bo jest prawdziwym rozliczeniem z historią. Hess stworzyła swoją opowieść na podstawie autentycznych zeznań świadków, dzięki czemu prawdopodobnie jeszcze bardziej odbiera się to całe tło społeczno- obyczajowe jako realne. 






Tytuł: W niemieckim domu
Tytuł oryginału: Deutsches Haus
Autor: Annette Hess
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 416
Data wydania: 16 października 2019
Cena katalogowa: 39,90 zł
Moja ocena: 7/10



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © rude recenzuje.