04 czerwca

#410. Co o mnie wiesz? - Megan Miranda




Czy jesteś pewny tego, że wiesz kim są Twoi przyjaciele?

Co o mnie wiesz? to książka, o której w ogóle w internecie nie słyszałam, której nigdzie nie widziałam – ani przed premierą, ani po ponad miesiącu po dacie jej premiery. Na dobrą sprawę natknęłam się na nią jedynie przez bezpośrednią informację od wydawcy. Opis zapowiadał się ciekawie, nie miałam żadnych uprzedzeń, więc ostatecznie się na nią zdecydowałam, chociaż podchodziłam do niej jednak ostrożnie. Ostatecznie z czystym sumieniem stwierdzam, że był to jeden z bardziej zagadkowych thrillerów, jakie czytałam w ostatnim czasie!

Po kilku życiowych problemach Leah decyduje się zacząć od nowa, w zupełnie nowym miejscu, ale z przyjaciółką z dawnych lat. Wydają się być bratnimi duszami – świetnie się razem bawią i rozumieją się niemal bez słów. Kiedy Emmy nie wraca do domu Leah zaczyna się o nią martwić i zgłasza jej zaginięcie. Okazuje się, że Emmy nie istnieje, a Leah wcale jej nie znała tak dobrze, jak się jej wydawało. Następuje kumulacja problemów, niedopowiedzeń, pojawiają się niebezpieczne intrygi i na wierzch wychodzą wszystkie tajemnice.

To jedna z książek, która od pierwszych stron wywoływała we mnie niepewność, jakbym nie potrafiła jej zrozumieć, albo nie wiedziała do końca o co w niej chodzi. Specyficzna bohaterka, o skomplikowanej przeszłości, z problemami w rzeczywistości wplątuje się w sytuację, której nie da się wytłumaczyć w żaden logiczny sposób, a z rozdziału na rozdział jest jeszcze gorzej. W pewnym momencie książka Megan Mirandy zaczęła mnie irytować, bo była czymś innym, z czym do tej pory się nie spotkałam i jednocześnie była tak niejasna, że nie potrafiłam jej rozgryźć. Denerwowała mnie moja własna bezsilność i tkwienie w tej niepewności dopóki autorka nie zdecyduje się wyjaśnić, o co tak właściwie chodzi. Może brzmi to tak, jakbym narzekała na tę powieść, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że to są jej zalety, a ja nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam książkę, której nienawidziłam, a jednocześnie byłam zatracona w niej po uszy.

Miranda przeprowadziła mnie przez prawdziwy tor przeszkód. Zaczęło się stosunkowo łatwo, bo od morderstwa, i wydawało się, że długo nie potrwa, żeby dojść do rozwiązania. Rzeczywistość była jednak nieco inna i, jak się później okazało, istotną rolę w całej historii odgrywała również przeszłość głównej bohaterki. Powiedziałabym, że w tej powieści było coś onirycznego, coś co sprawiało, że wydarzenia wydawały się rzeczywiste, ale jednocześnie nie miały żadnych potwierdzeń i pozwalały sądzić, że są wymysłem bohaterki. Historia możliwa, ale grubymi nićmi szyta, na co zresztą zwróciła uwagę policja w czasie poszukiwania Emmy. Jednak poza samym nastrojem powieści, dokładnym i drobiazgowym dopracowaniem szczegółów i dopasowaniem ich do ogółu historii, pojawił się wątek psychologiczny. Mnie on zazwyczaj nudzi, tu jednak był na tyle niepewny i jednocześnie ciekawy, że chętnie wchodziłam w umysły bohaterów i zastanawiałam się nad motywami ich poczynań.

To wyjątkowo dobry thriller z ciekawym motywem psychologicznym, który we mnie wzbudził mnóstwo przeciwstawnych emocji i był też trochę nieznośny przez to, że rozwiązanie zagadki nie poszło mi tak łatwo, jak się spodziewałam. Nie wiedząc o co tak do końca chodzi zaczynałam popadać już w paranoję, podobnie jak główna bohaterka książki. Warto zainteresować się Co o mnie wiesz?, szczególnie jeżeli szukacie nowych, ale nadal niepokojących doznań w thrillerach.


Tytuł: Co o mnie wiesz?
Tytuł oryginału: The Perfect Stranger
Autor: Megan Miranda
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 416
Data wydania: 2 kwietnia 2019
Cena katalogowa: 39,90 zł
Moja ocena: 8/10



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.