23 września

#492. Ślady zbrodni. Niemi świadkowie przestępstw | Patricia Wiltshire



To była naprawdę dobra książka!

Już od premiery Śladów zbrodni czaiłam się na tę książkę, nie wiedząc do końca o czym jest, jednak mocno sugerując się samym tytułem. To moja częsta praktyka, połączona przy okazji z nieczytaniem opisów, które często niestety są problematyczne i zdradzają dużo za dużo. Wreszcie, dzięki współpracy z księgarnią internetową Inverso, mogłam zaopatrzyć się w tę pozycję i przeczytać ją jeszcze w trakcie trwania Kryminalnego września. Totalnie wpasowała się w klimat tego miesiąca!

 

Mimo że w tematach około kryminalnych siedzę już od jakiegoś czasu, to pierwszy raz spotkałam się z autorką, ale też przy okazji z zawodem przez nią wykonywanym. Czuję się trochę jakbym żyła do tego czasu pod kamieniem. Ze względu na swoje wykształcenie przyrodnicze, doświadczenie w pracy w laboratorium, ale też zamiłowanie do kryminalistyki po prostu przepadłam w tej książce. Totalnie zatraciłam się w wysysaniu z niej informacji o pracy ekologa sądowego, którym mogłabym zostać od zaraz. Jak zaczęłam, tak nie było mowy, żeby się od niej gdzieś w międzyczasie oderwać.

 

Patricia Wiltshire jest ekolożką sądową i specjalizuje się w palinologii, czyli nauce o pyłkach roślin i zarodnikach grzybów. Aktualnie swoją wiedzę wykorzystuje do tropienia śladów zbrodni. Dla większości może się to wydawać dość niepewną metodą, coś na kształt wróżenia z fusów albo jakiegoś jasnowidzenia, ale okazuje się, że mnóstwo informacji można uzyskać dzięki profilowi pyłków. Chodzi o odpowiednie i umiejętne wyciąganie wniosków w oparciu o mikroślady pozostawione przez konkretne gatunki roślin, które mimo wszystko niejednokrotnie okazały się ważnym dowodem. W Śladach zbrodni (kupisz tutaj) autorka przeprowadza czytelników przez tajniki swojej pracy – początkowo przedstawia też trochę siebie, swoje zainteresowania, co może lekko zbić z tropu, ale zapewniam, że później jest znacznie lepiej. Książka ma trochę formę taką dziennikową i wydaje się być z jednej strony dość osobista, ale z drugiej jednak bardziej traktowałabym ją jako reportaż z elementami popularnonaukowymi. To taki totalny misz masz, który mam wrażenie, że czytałoby się idealnie, gdyby jednak było tam trochę mniej prywaty i opowieści o sobie. Jeżeli chodzi o ilość informacji o samej pracy ekologa sądowego, to myślę, że temat został odpowiednio potraktowany. Powiedziałabym, że nawet został wyczerpany – szczególnie jeżeli chodzi o czytelników, którzy interesują się różnymi odnogami kryminalistyki i chcą posiadać wyłącznie ogólną wiedzę o konkretnym zawodzie.

 

Jeżeli o mnie chodzi, to ta książka przyniosła mi mnóstwo zaskoczeń, które po krótkim przemyśleniu wydawały się oczywiste. Chociaż przyznaję też, że ogromnie zadziwiła mnie dokładność, z jaką autorka potrafi otworzyć poszczególne trasy i elementy śledczej układanki. To świadczy przede wszystkim o jej umiejętnościach i ogromnej wiedzy, ale także o dużej dokładności tej metody badawczej. Mimo wszystko jest to jedna z lepszych pozycji reportażowych traktujących o konkretnym zawodzie, jaką miałam okazję przeczytać, i jestem totalnie usatysfakcjonowana jej lekturą, ale także nabytą dzięki niej nową wiedzą! Ta pewnie nigdy do niczego mi się nie przyda, ale zdecydowanie nie traktuję jej w kategoriach wiedzy bezużytecznej. Myślę, że to idealna lektura dla tych, którzy interesują się kryminalistyką, ale też mają otwartą głowę na bardziej monotonne zawody, gdzie nie trzeba uganiać się za mordercami. Przed podejściem do tej książki miejcie świadomość, że jest tam sporo ekologii i botaniki. Osoby, które niechętnie czytają o roślinkach, różnorodności gatunkowej i ekosystemach mogą czuć się znużone. Mimo wszystko polecam, warto spróbować!





Tytuł oryginału: Traces: The memoir of a forensic scientist and criminal investigator
Tłumaczenie: Adam Wawrzyński 
Wydawnictwo: Feeria Science
Data wydania: 11 marca 2020
Moja ocena: 7/10



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © rude recenzuje.