08 lutego

#457. Błysk | Artur Chojnacki


Kilka słów o tym, czym można mnie jeszcze zaskoczyć w kryminałach.


Zdecydowałam się na tę książkę głównie przez sugestię wydawcy, że to idealna lektura dla fanów
Z archiwum X czy Stranger Things. Nie wiem czego ja się spodziewałam, co ja sobie właściwie myślałam, ale to co dostałam w powieści Chojnackiego zdecydowanie mnie zaskoczyło. Początkowo byłam bardzo na nie, zupełnie mi się to nie podobało i jakoś ciężko przechodziło mi się przez kolejne rozdziały. Nie będę owijać w bawełnę - po prostu mnie to nudziło. Dopiero później uświadomiłam sobie, jaki autor miał wyjątkowy pomysł na fabułę. Staram się być otwarta na nowe literackie doznania, ale to jednak zupełnie nie był mój klimat i te elementy, które w kryminałach doceniam najbardziej, tutaj były potraktowane trochę po macoszemu. I skoro już pozwalam sobie na taką całkowitą szczerość, to mam wrażenie, że ta zwyczajna część fabuły Błysku jest zupełnie niewyraźna i szybko się o niej zapomina, jakoś się tak rozmywa w pamięci. Pozostają tylko te momenty nadnaturalne, które mimo że charakterystyczne i wyraźne, to do mnie nie przemówiły.

Spory zgrzyt miałam też przy samych postaciach głównych, myślę o tytułowym Błysku i Jurku Millerze, detektywie Wydziału Kryminalnego Policji, których współpraca była już dla mnie wystarczającym wynaturzeniem. Miller, jak na osobę dorosłą, patrząc też na zajmowane przez niego stanowisko, wydawał mi się wyjątkowo nieodpowiedzialnym typem, bardzo w klimacie Piotrusia Pana, który traci trochę głowę przez Błyska. Chociaż z drugiej strony może nie ma co dziwić, skoro prywatnie jest fanem superbohaterów. Oczywiście są momenty, w których wyraźnie zaznaczone jest, że detektyw dba o zdrowie nastolatka, ale to w moim odczuciu w ogóle nie ratuje sytuacji. Ta ich relacja jest dla mnie dziwna, nierzeczywista, jak prawie cała ta książka.


Nie przekonał mnie ten kryminał. Fabuła jest ciekawa, nie przypominam sobie, żebym słyszała o podobnym koncepcie za granicą, a tym bardziej w Polsce, co zdecydowanie wyróżnia tytuł i samego autora na tle kryminałów. Warto jednak pamiętać, że nie jest to typowa powieść kryminalna, a co za tym idzie, trafi do znacznie węższego grona odbiorców. Mamy co prawda wątek kryminalny i nietypowe włamanie, ale mocno urozmaicony obecnością sił nadprzyrodzonych. To zupełnie nie mój typ, jeżeli chodzi o fabułę i wątki nadnaturalne, przez które po prostu nie chciało mi się czytać tej książki. Niedorzeczność poszczególnych momentów mocno mnie odrzucała. Natomiast myślę, że książka spodoba się fanom komiksów i superbohaterów, gdzie takie dziwne zachowania są na porządku dziennym.






Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 29 stycznia 2020
Moja ocena: 4/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © rude recenzuje.