21 marca

#306. Usłysz mnie - Najwa Zebian



Usłysz mnie to jedna z książek, obok których w księgarni pewnie większość z Was przeszłaby obojętnie, zresztą podobnie jak ja.

Mam jednak nadzieję, że część z Was zatrzyma sią nad nią chociaż na chwilę, urzeczona jej okładką i samym wydaniem. Dajcie jej chwilę, dosłownie dwie, trzy minuty, żeby Was zaskoczyła. Przeczytajcie opis, który nie zdradza za dużo, i zerknijcie do środka – przeczytajcie jeden lub dwa wiersze wybrane totalnie losowo. Może i Was ten tomik zaskoczy tak jak mnie.
Długo zastanawiałam się, co mogłabym napisać o tym tomiku, żeby chociaż trochę Was do niego zachęcić, jednak nic mądrego i bardziej przekonującego niż to, co znalazło się w opisie, nie przychodzi mi do głowy. Pozwolę sobie zatem wykorzystać trzy pierwsze zdania z okładki, które są dosłownie esencją tej książki, które najlepiej określają to, co w niej znajdziemy.
Ta książka mówi głosem tych, którzy kiedykolwiek czuli się niewysłuchani, źle traktowani, mylnie oceniani czy niedostrzegani. "Usłysz mnie" to zapiski na temat życia widzianego oczami edukatorki, studentki oraz osoby, która doświadczyła większości życia w milczeniu. Ich autorka, Najwa Zebian, w wieku szesnastu lat przybyła z Libanu do Kanady i przekonała się, jak to jest, gdy los rzuca nas w miejsce, do którego nie przynależymy”.
 
Przyzwyczajona do poezji w wydaniu Rupi Kaur spodziewałam się mimo wszystko czegoś podobnego do jej twórczości, o podobnym układzie, z wierszami podobnej długości, może też z podobnym wydźwiękiem, ale to co zafundowała mi Najwa Zebian było dużo bardziej intensywne.

W pierwszej kolejności zostałam totalnie urzeczona wydaniem dwujęzycznym. Czytanie wierszy, i w ogóle książek, w oryginale daje mi znacznie większą możliwość interpretacji, nie wspominając o tym, że jeszcze bardziej mogę wskoczyć w buty autorki i przekonać się jakich słów sama użyła, jak to dokładnie wyglądało z jej perspektywy. Wewnątrz najbardziej zaskoczyła mnie długość wierszy – spodziewałam się krótkich, życiowych sentencji, a znalazłam coś zupełnie przeciwnego. W sumie na kartach tomiku znajduje się około 200, przeważnie jednostronicowych, wierszy - w wersji polskiej i angielskiej oczywiście. Każdy wiersz posiada swój tytuł, który w wielkim skrócie wprowadza czytelnika w tematykę, która zostanie poruszona. Ale co najważniejsze – to nie są zwykłe wiersze. Mam na myśli to, że autorka poszła o krok dalej i zamiast postawić jedynie na opisanie swoich uczuć i przekazanie swoich problemów czytelnikom, wyszła z inicjatywą przedstawienia porad i wskazówek, jak radzić sobie w konkretnych sytuacjach, jak się zachowywać. Żebyście mnie źle nie zrozumieli – nie ma to formy poradnika i nie jest natarczywe, a wręcz przeciwnie – ładnie i delikatnie komponuje się z całością. Mam wrażenie, że właśnie dzięki temu sprawia wrażenie jeszcze bardziej osobistego i znacznie bardziej porusza.

Zebian w bardzo prostych słowach opisuje te najbardziej skomplikowane uczucia, które najczęściej nas dotykają, z którymi znaczna większość już miała do czynienia. I tym razem nie wszystkie wiersze bezpośrednio do mnie trafiły, mam wrażenie, że niektórych w ogóle nie zrozumiałam, ale pojawiły się też takie, do których chętnie będę wracać, które w gorszych chwilach będę podczytywać.
Muszę przyznać, że konstrukcja tego tomiku zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Nie dość, że jest pięknie wydany, bardzo dopracowany wewnątrz, to dodatkowo same wiersze są naprawdę wyjątkowe i nieoczywiste. Jeżeli wydaje się Wam, że to nie jest książka dla Was idźcie do księgarni stacjonarnej i przeczytajcie kilka wierszy, żeby się przekonać, czy oby na pewno. Może jednak zdecydujecie się dać Zebian szansę. Przyznam też, że najwięcej frajdy z czytania odniosłam dozując sobie wiersze na poszczególne dni, a nie pochłaniając ich wszystkich za jednym razem.



Tytuł: Usłysz mnie 
Tytuł oryginału: Mind Platter
Autor: Najwa Zebian
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 430
Data wydania: 13 marca 2018
Cena katalogowa: 39,90 zł
Moja ocena: 7/10







1 komentarz:

Copyright © rude recenzuje.