wtorek, 6 września 2016

8 mało znanych książek, które warto poznać!




List do nienarodzonego dziecka – Oriana Fallaci
[literatura piękna]


Opis:
Nie rezygnując z typowego dla siebie namiętnego tonu, autorka stawia pytania własnemu sumieniu, mierząc się z fundamentem kobiecej kondycji. Czy wystarczy pragnąć dziecka, żeby zmusić go do istnienia? Czy słusznie jest poświęcić gotowe już życie na rzecz życia, którego jeszcze nie ma? Książka idzie dalej niż dylematy dyskusji nad aborcją, zwróciła na siebie uwagę czytelników na całym świecie i jest dzisiaj uważana za klasyczną pozycję literacką.

Moja ocena – 8/10
Recenzja tutaj – klik

To jedna z tych książek, która rozłożyła mnie na łopatki. Chociaż moja recenzja może nie do końca obrazować uczucia, które towarzyszyły mi zarówno w trakcie, jak i po przeczytaniu pozycji, dajcie szansę tej książce, a nie pożałujecie. Porusza ona tyle istotnych typowo damskich tematów, a do tego przepełniona jest żalem, smutkiem i rozgoryczeniem...


Rachunek – Jonas Karlsson
[literatura współczesna]


Opis:
Zabawna i zarazem gorzka refleksja nad znaczeniem tego, co nazywamy szczęściem. Paraboliczna opowieść, w której niczym w krzywym zwierciadle przegląda się nasza współczesność.

Moja ocena – 9/10
Recenzja tutaj – klik

O tej książce było dość głośno jeszcze przed jej premierą, a później świat o niej zapomniał - zaginęła gdzieś w mnóstwie kolorowych i wesołych książkowych nowości. To jedna z najbardziej prawdziwych, życiowych książek, z którymi do tej pory do czynienia. O szczęściu, nieszczęściu i przyjemności życia.





Ghostman – Roger Hobbs
[thriller/sensacja]
 
Opis:
Gdy napad na kasyno w Atlantic City kończy się niepowodzeniem, jego organizator wzywa na pomoc człowieka znanego nielicznym jako Jack. Nikt nie zna jego prawdziwej tożsamości ? Jack żyje poza społeczeństwem i ukrywa się nawet przed innymi przestępcami. Jego specjalność to znikanie i dlatego jest on idealną osobą do wypełnienia delikatnej misji - szybkiego zatarcia śladów prowadzących do zleceniodawcy skoku. A są to ślady nie byle jakie: zastrzelony bandyta na parkingu, jego ranny kumpel, który zniknął z ponad milionem dolarów, tajemniczy snajper. Jack będzie musiał wykorzystać cały swój talent, pomysłowość i doświadczenie, zwłaszcza że zaginionych pieniędzy poszukują także funkcjonariusze wszelkich możliwych służb państwowych, z FBI na czele, oraz wysłannicy miejscowego gangu...

Moja ocena – 10/10
Recenzja tutaj – klik

Książka, od której nie mogłam się oderwać - co było dla mnie sporym zdziwieniem, bo ostatnio przeżywam czytelniczy kryzys i czytać mi się jakoś nie chce. Niezwykle udany debiut! Ciągła wartka akcja, mnóstwo intryg i niespodziewanych wydarzeń. Smakowity kąsek dla fanów gatunku! A ja tymczasem czekam na ekranizację! ♥


Dżungla – Dariusz Sypeń
[fantastyka/science fiction]
 
Opis:
XXIII wiek. Ludzie skolonizowali Marsa, mało kto jednak nazywa go swoim domem. Terraformacja udała się tylko do pewnego stopnia, mieszkańców nękają choroby i problemy psychiczne, relacje społeczne zaczynają przypominać te z czasów średniowiecza, a dawne jednostki administracyjne zamieniły się we wrogo nastawione do siebie zony, szykujące się do wojny. 

Sytuacja na Czerwonej Planecie komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pojawia się na niej dziwny roślinopodobny twór, zwany „dżunglą”. Czym jest? Co jego rozwój oznacza dla przyszłości planety i ludzkości? Dwójka głównych  bohaterów – każde na własną rękę i z innych powodów – odkrywa, czym jest dżungla i co tak naprawdę kryje się za zapomnianym projektem naukowym, który nagle zostaje wznowiony.


Moja ocena – 9/10
Recenzja tutaj – klik

Dżunglę czytałam spory kawałek czasu temu, ale do tej pory pamiętam jej fabułę, wszystkie wady i zalety. A ogólnie fantastyki nie lubię (chociaż wtedy jeszcze nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę), a ta książka kompletnie mnie zauroczyła. W tym momencie mogłabym ją porównać do Marsjanina, chociaż brakuje w niej takiego wyraźnego bohatera jakim był Mark, ale jest świetnym  jego polskim odpowiednikiem.

Bunkrów nie ma – Tony
[podróżnicza]


Opis:
Bunkrów Nie Ma to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjna polska książka podróżnicza. Nie znajdziesz w niej informacji praktycznych ani nudnych opisów kolejnych zabytków. Autor skreślił zwiedzanie i postanowił szczerze i z ogromną dawką czarnego humoru opisać 4 lata podróży po Azji, Ameryce Południowej i Afryce. W książce co chwilę przewija się temat seksu, narkotyków i alkoholu. Wreszcie coś unikatowego, co odbiega od większości sztandarowych książek podróżniczych, powielających te same tematy.

Moja ocena – 8/10
Recenzja tutaj – klik

Tony wydał sam swoją książkę. Nie ma jej w żadnej księgarni, żadne wydawnictwo też nie położyło na niej łap. Jak dla mnie to pierwszy ważny aspekty, na który warto zwrócić uwagę przed zakupem i zabraniem się za nią. Ta wulgarna, seksualnie-narkotyczna opowieść streszcza przeżycia Tonego z wyprawy dookoła świata. Szokuje, zadziwia, zniesmacza, ale też wywołuje śmiech.


Mroczny zakątek – Gillian Flynn
[kryminał/thriller]

 
Opis:
Dziś, po dwudziestu pięciu latach, Ben nadal siedzi w więzieniu, a Libby desperacko potrzebuje pieniędzy. Kiedy więc członkowie Klubu Zbrodni, stowarzyszenia, które fascynuje się tajemniczymi zabójstwami uznają, że Ben został niesłusznie skazany i proponują jej pieniądze w zamian za pomoc w jego uwolnieniu, Libby nie może się nie zgodzić. Musi poradzić sobie z demonami przeszłości, ocenić, co naprawdę pamięta z tamtej nocy, a co wmówiono jej w trakcie śledztwa i wreszcie poznać prawdę o swojej rodzinie. Czy brutalnego morderstwa dopuścił się brat, posądzany o satanizm? Czy śledczy popełnili błąd?

Moja ocena – 8/10
Recenzja tutaj – klik

Mam wrażenie, że tę autorkę zna każdy, pewnie podobnie jak jej pozostałe książki i film, który został nakręcony na podstawie jednej z jej powieści. Ale o Mrocznym zakątku się nie mówi, nigdzie się go nie widzi, jakby go w ogóle nie było, chociaż to taka świetna książka! Piękno tkwi w prostocie i Flynn zdecydowanie udowodniła to w tej pozycji! 


Ludzie w nienawiści – Krzysztof A. Zajas
[kryminał]



Opis:
W niejasnych okolicznościach na wycieczce w podkrakowskich Skałkach ginie kierowca quada. Po kilku godzinach podobny los spotyka jego kolegę, zadźganego nożem w gondoli balonu nad Wisłą naprzeciw Wawelu. Drugi z nich tuż przed śmiercią dzwoni do komisarza Andrzeja Krzyckiego z prośbą o pomoc, ten jednak spóźnia się o parę minut. Banalna z pozoru sprawa w toku śledztwa zaczyna mieć coraz więcej wspólnego z innym morderstwem, od trzech lat spędzającym sen z powiek Krzyckiego. Ofiary mają jeden wspólny mianownik: są bezkarnymi, stojącymi ponad prawem kanaliami, co ich śmierć czyni niepokojąco sprawiedliwą. Kim jest ich likwidator, samotny Mściciel, który nie pozostawia śladów? Gdzie przebiega granica między sprawiedliwością i zbrodnią? Między dobrem i złem? Ścigając zapamiętale Mściciela, komisarz krakowskiej policji ściga własny cień. To nie jedyny problem dla balansującego na cienkiej linie Krzyckiego. Pojawia się kobieta z Warszawy…


Moja ocena – 9/10
Recenzja tutaj – klik

Polskich "kryminalistów" godnych polecenia jest niewielu. Polacy mają też tendencję do zamykania się przed rodzimymi autorami. Pominięcie Zajasa w tym zestawieniu byłoby grzechem. Uwielbiam jego książki, kocham jego głównego bohatera, szaleję za jeszcze jednym i tęsknię za całą serią. Jak na moje oko trylogia Zajasa jest lepsza od tej Miłoszewskiego.

Oddawaj różdżkę, Phong – Łukasz Wasilewski
[literatura współczesna]



Opis:
„Oddawaj różdżkę, Phong!” opowiada o równowadze pomiędzy siłami niemal od zawsze rządzącymi światem – miłością i przyjaźnią. Wprawdzie w książce pojawia się tytułowa różdżka, ale nie jest to powieść fantastyczna. Daleko jej jednak do szarej rzeczywistości – w warszawskich dekoracjach rozgrywają się wydarzenia z jednej strony przyziemne, a z drugiej nieustannie próbujące osiągnąć pierwszą prędkość kosmiczną. Chociaż akcja toczy się głównie jesienią i zimą, to podczas lektury częściej niż na deszcz i śnieg można natknąć się na przelotne opady absurdu.


Moja ocena – 9/10
Recenzja tutaj – klik

Debiut Wasilewskiego był dla mnie wielką zagadką. O co tu chodzi? Co za różdżka? Nie lubię fantastyki, to jak się za to zabrać, żeby to zmęczyć? Ale okładka ładna, urocze zakładki, sam autor też sympatyczny, więc zaczęłam czytać. Totalnie zatraciłam się w tej książce! Okazała się strzałem w dziesiątkę i udało jej się awansować do grona moich ulubionych. Koniecznie musicie ją przeczytać, jest tego warta, a na polskim rynku wydawniczym nie znajdziecie drugiej takiej (nie wiem czy na zagranicznym byście nawet znaleźli!). 



Koniecznie dajcie znać, czy mieliście okazję czytać którąś z powyższych pozycji! A może na którąś narobiłam Wam ochotę i zdecydujecie się na sięgnięcie po nią? ;)



17 komentarzy:

  1. Bunkrów nie ma...muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny post! Takie wpisy są potrzebne w blogosferze. :) Co do samych propozycji... Cóż, zdecydowanie na starcie mogę powiedzieć "nie" dla Gillian Flynn. Ból lektury "Zaginionej dziewczyny" pamiętam do dzisiaj, a słyszałam, że "Mroczny zakątek" jest jeszcze bardziej rozwleczony. Ta autorka zdecydowanie do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. O "Mrocznym zakątku" już słyszałam. Mam zapisany ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Rachunek" i " Oddawaj różdżkę, Phong!" wydają się świetne, aczkolwiek nigdy wcześniej o nich nie słyszałam. Prawdopodobnie niedługo je kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. W planach mam Ghostmana :) Nie nazwałabym w sumie żadnej z tych książek takimi, których nikt nie zna, bo wszystkie kojarzę - nawet jeśli nie czytałam :) Swoją drogą, sama mam taki post przygotowany już sporo czasu temu, czeka tylko na publikację.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Rachunek" i "Mroczny zakątek" grzecznie czekają na półce na swoją kolej ;) "Oddawaj różdżkę, Phong!" intryguje mnie od jakiegoś czasu i prawdopodobnie będę się za nią rozglądać, za to "Dżungla" jest na mojej liście must read. Lubię takie klimaty i wydaje mi się, że polubię tę książkę :) Ze swojej strony mogę Ci polecić "Transmisję" Marcina Strzyżewskiego. Jeżeli nie czytałaś, a lubisz powieści postapokaliptyczne, to myslę, że przypadnie Ci do gustu :) Również należy do grona mało znanych, a ma potencjał i to ogromny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żadnej z tychtych książek czytałam. Twój post poszerza mój czytelniczy horyzont :-). Pozdrawiam,
    Zaczytana do samego rana

    OdpowiedzUsuń
  8. O żadnej pozycji nie słyszałam, ale chyba gdzieś widziałam ostatnią książkę, ale nie wiem gdzie :) Była chyba dostępna w formie e booka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. To faktycznie mało znane książki, bo kojarzę tylko jedną z nich – List do nienarodzonego dziecka Fallaci ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaintrygowałaś mnie "Rachunkiem" i "Mrocznym Zakątkiem". Nie słyszałam o nich, ale muszę dodać do listy do przeczytania. A "Oddawaj Różdzkę Phong" mam już od roku i jedyne co mnie do niej zniechęca, to to, że jest w formie e-booka i musiałabym ją przeczytać na komputerze. Może jednak zaryzykuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkie Twoje propozycje przede mną :) jeśli będę tylko miała taką możliwość to z chęcią przeczytam :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tych książek mam w planach przeczytać w najbliższym czasie "Mroczny zakątek", czekam aż mój chłopak go skończy i od razu się zabieram za tę książkę :) Bardzo lubię tę autorkę, a w szczególności "Zaginioną dziewczynę" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze mówiąc, zainteresowała mnie tylko Flynn, ale to dlatego, że od jakiegoś czasu planuję zabrać się za jej twórczość. Reszta jakoś do mnie nie przemawia, ale pomysł jest genialny. I właśnie natchnęłaś mnie na coś podobnego, ale też w innych klimatach!
    Pozdrawiam i dziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Opis książki „Ghost man” brzmi ciekawie, a o „Mrocznym zakątku” już kiedyś słyszałam :)

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam o "Oddawaj różdżkę, Phong", więc czeka na mnie na liście do kupienia/wypożyczenia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. W takich chwilach cieszę się, że istnieje Lubimyczytać, bo Rachunek i Ludzi w nienawiści dodałam sobie do "Chcę przeczytać" i jestem pewna, że o nich nie zapomnę. :)

    Czytałam Bunkrów nie ma i nie doczytałam do końca... humor, który początkowo mnie śmieszył, później wywoływał co najwyżej facepalma, rzekome żarty autora często były przekształconymi kawałami tak starymi, które mają już brodę i prawnuki. Popełniłam nawet tekst na temat tej książki. Bardzo się na nią nakręciłam, bo popieram całym sercem wydawanie książek własnym sumptem, domyślam się, że kosztuje to dużo więcej czasu i energii, ale nie. Bunkrów nie ma jest dla mnie po prostu słabe.

    Fascynuje mnie Oddawaj różdżkę, Phong, wszędzie dookoła zachwyty na jej temat, mega! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. "Bunkry" już lądują w zakładce "chcę przeczytać". Wcześniej nie słyszałam o tej książce, a brzmi intrygująco.

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS.